Dragony - Masters of the Multiverse
#1
Dragony - Masters of the Multiverse (2018)

[Obrazek: 732612.jpg?5622]

tracklista: (digital version)
1.Flame of Tar Valon 05:56
2.If It Bleeds We Can Kill It 04:32
3.Grey Wardens 04:31
4.Defenders 05:10
5.Fallen Star 04:56
6.Angels on Neon Wings 05:20
7.Days of High Adventure 04:50
8.Evermore 04:43
9.The Iron Price 04:14
10.Eternia Eternal (The Masters of the Multiverse) 05:49

rok wydania : 2018
gatunek : epic symphonic power metal
kraj : Austria

skład zespołu:
Siegfried "The Dragonslayer" Samer - śpiew
Andreas Poppernitsch - gitara
Simon Saito - gitara
Herbert Glos - gitara basowa
Frederic Brünner - perkusja
Manuel Hartleb - instrumenty klawiszowe

Austriacka scena powermetalowa jest skromniutka, nawet w porównaniu z sąsiednią Szwajcarią. Sromna i dodatkowo osłabło ją rozwiązanie DIGNITY.
DRAGONY to chyba taki najbardziej znany produkt eksportowy z tego kraju. Oczywiście, jeśli ktoś nie jest zanadto wybredny jeśli chodzi o symfoniczny power metal z grupy flower-power ze smokami w  tle. Grupa przez cały rok 2018 podgrzewała zainteresowanie singlami i w końcu w październiku zaprezentowała LP "Masters of the Multiverse", trzeci w swojej karierze.

Generalnie nic nowego się nie zdarzyło i muzycy z Wiednia po raz trzeci uraczyli słuchaczy symfonicznym power metalem w baśniowej otoczce z typowymi dla nich ułożonymi melodiami, które już w tym gatunku można było usłyszeć wielokrotnie. DRAGONY to zespół sprawny i tylko sprawny, i bez polotu. Większość albumu to potworne deja-vu włosko- francusko-niemieckie, tyle że bez włoskiej lekkości, bez francuskiej elegancji i niemieckiej energii. Dwie gitary grające dosyć niemrawo i mało co prezentujące w solach, ospała tak naprawdę sekcja rytmiczna, z budzącym się od czasu do czasu z drzemki perkusistą. Aranżacje symfoniczne i orkiestracje autorstwa Luki Knoebla (ILUMINATA) brzmią bardzo amatorsko, bez inwencji, a na dodatek ich realizacja jest prymitywna i sztampowa. Same klawisze Hartleba momentami dobre, ale to tylko momenty. No, i wreszcie Siegfried "The Dragonslayer" Samer. Tu nie chodzi o to, że  ja jestem do niego uprzedzony. Po prostu nie lubię ułożonej poprawności muzycznej jaką on prezentuje. Nie ma szczególnych walorów głosowych, ot taki przeciętny, raczej płaski głos w średnio wysokich rejestrach operujący, ale na Pierścień Nibelungów! - odrobina charyzmy, odrobina, żaru, odrobina epickości i głębszego zaangażowania by się przydała. W końcu by się przydała, po 10 latach śpiewania w DRAGONY. Ja oczywiście rozumiem, że układność taka jest na miejscu w jego drugim zespole VISION OF ATLANTIS ale tutaj, w DRAGONY? No jaki z niego "Dragonslayer"? Smok by się uśmiał i frontman powinien sobie raczej nadać przydomek " Uncolored". Czy można być bardziej miękkim i bezbarwnym niż w numerze Days of High Adventure lub Evermore? To już lepiej prezentuje się w tle Tommy Johansson z REINXEED !
Całościowo DRAGONY pogrąża się w Eternia Eternal (The Masters of the Multiverse), który to numer jest wystarczający, aby zorientować się w ogólnym klimacie i stylu płyty. Ostatecznie DRAGONY ma na swoją obronę dwa utwory wyrastające ponad gładką szarzyznę muzyki z tego LP. To Defenders ze względu na skoczny, słoneczny, wpadający w ucho refren oraz przyjemny dla ucha song balladowo-hymnowy Fallen Star, gdzie też chyba Samer zaśpiewał najlepiej na całej płycie.

Produkcja nie odbiega od ogólnie przyjętych standardów w melodic power, ale niestety niczym pozytywnym się nie wyróżnia jako metal symfoniczny. Tu nawet nie chodzi o wodotryski w stylu obu RHAPSODY, ale po prostu o ciekawy plan drugi, którego po prostu nie ma.
DRAGONY chyba w tym składzie i z taką koncepcją muzyczną nie ma szans na awans z drugiej ligi europejskiej do pierwszej, o ekstraklasie nie wspominając. W rozgrywkach pucharowych też odpada na etapie wstępnym.

ocena 5,8/10

new 17.10.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości