Guardians of Time - Tearing Up the World
#1
Guardians of Time - Tearing Up the World (2018)

[Obrazek: 733331.jpg?5007]

tracklista:
1.Tearing Up the World 03:46
2.Raise the Eagle 05:13
3.We'll Bring War 03:57
4.Burning of Rome 04:03
5.Kingdom Come 02:58
6.Valhalla Awaits 04:25
7.Brothers of the North 04:09
8.Light Won't Shine 03:04
9.As I Burn 04:22
10.Drawn in Blood 03:23
11.Masters We Were 05:06

rok wydania : 2018
gatunek : power metal
kraj: Norwegia

skład zespołu:
Bernt Fjellestad - śpiew
Pål Olsen - gitara
Jonkis Werdal - gitara basowa
Jan Willy Aaraas - perkusja

Od czasu wydania w 2015 poprzedniej płyty "Rage and Fire" zaszły w składzie GUARDIANS OF TIME kolejne zmiany. Odeszli obaj bracia Vågane i grupa pozostała z jednym tylko gitarzystą. Nowym perkusistą został Jan Willy Aaraas, postać raczej mało znana nawet na lokalnej scenie norweskiej. Nie został także przedłużony kontrakt z wytwórnią WormHoleDeath.
Zespół przygotował jednak nową płytę i ukazała się ona dzięki greckiej Rock of Angels Records 19 października bieżącego roku.

GUARDIAN OF TIME to solidny, klasowy power metalowy zespół i należało oczekiwać dobrego albumu.
Tytułowy Tearing Up the World to dobra kompozycja,w klimatach płyty poprzedniej, a bardzo dobry nieco bardziej wygładzony i ułożony Raise the Eagle jest jeszcze bardziej typowy dla tego, co grupa proponowała ostatnio w kategorii utrzymanego w średnich tempach skandynawskiego power metalu.
Potem jednak GUARDIANS OF TIME zaczyna naciskać. Power metalowy atak wzmaga się, wzrasta epickość i utrzymany w średnio szybkim tempie We'll Bring War jest doskonały, potężny w gitarowym dostojnym riffowaniu i mocarny w wybornym, twardym tym razem wokalu Fjellestada. Tu już jest dużo z bitewnego US Power w melodyjnej odmianie i jest tego jeszcze więcej w wysokoenergetycznym Valhalla Awaits oraz w mocarnie rozpędzonym, dumnym As I Burn.
GUARDIANS OF TIME jak zwykle prezentuje się znakomicie w utworach wolniejszych, otoczonych niepokojącą aurą i to słychać w epickim Burning of Rome, tyle że tu dodano nieco lżejszy refren. Drugim takim numerem na płycie jest przepiękny rytmiczny Drawn in Blood z przecudownej urody krążącym cały czas ozdobnikiem gitarowym Olsena.
Kingdom Come jest po prostu fenomenalny. Potoczysty, pełen mocy i elegancji, a refren genialny, w starym dobrym stylu HAMMERFALL. Szkoda, że ta kompozycja nie została jeszcze bardziej rozbudowana. Całościowo zbliżony do starego HAMMERFALL jest także pełen rozmachu w zwrotkach Brothers of the North.
Light Won't Shine został zaaranżowany nieco nowocześniej, z elementami groove w gitarach, jednak to taka nowoczesność, jaką GUARDIANS OF TIME proponował już na swoich płytach kilkanaście lat wcześniej i można tu rozpoznać pewne chwyty zastosowane na "Machines of Mental Design" z 2004 roku.
Piękna ciepła epickość ze śladami muzyki irlandzkiej w stylu Gary Moore'a to zakończenie albumu - Masters We Were.
Pewność z jaką to rozgrywają zachwyca, podobnie jak sama melodia i jakiś taki uroczysty klimat całości. Długie wirtuozerskie solo Olsena ma tym razem cechy progresywne.

Forma wokalna Bernta Fjellestada jest doskonała. Po raz kolejny pokazał jak należy śpiewać rycerski power metal i górować nad masywnym soundem gitary. Górki wyborne, a gdy przeciąga to słychać tę lekką true chropowatość. Samotny Olsen poradził sobie sam, nagrywając partie wszystkich gitar i lokując w niemal każdym numerze udane sola gitarowe różnego rodzaju. Nowy perkusista Jan Willy Aaraas bardzo sprawny, szybki i jego gęste partie mogą się zdecydowanie podobać.
Masywny sound, klarowny i niepozbawiony głębi i ciepła.Jest to płyta najwyższej power metalowej próby. Jest to płyta lepsza niż tak zachwalana "Rage and Fire".
GUARDIANS OF TIME to jest jednak klasa sama w sobie.

ocena 9,4/10

new 22.10.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości