Axe Battler
#1
Axe Battler - Axe Battler (2014)

[Obrazek: 406791.jpg?0912]

tracklista:
1.Marching Phalanxes 05:40
2.Iron Tyrants 06:06
3.On the Run 03:17
4.The Wrath of My Steel 04:34
5.Prowling in Darkness 04:40
6.Endless Battles 06:33
7.A Trilogy of Legends: Part I: Trial of Heracles - Lionhead 05:13
8.A Trilogy of Legends: Part II: Trial of Perseus - Cast in Stone 06:26
9.A Trilogy of Legends: Part III: Trial of Theseus - Minotaur's Labyrinth 03:51
10.Killers of the Night 06:06

rok wydania : 2014
gatunek : heavy/power metal
kraj : Chile

skład zespołu:
Juan Pablo de la Torre (JP Battler) - śpiew
Fernando Arenas - gitara
Cristóbal Espinoza Molina - gitara
Tomás Barriga - gitara basowa
Manuel Aniñir - perkusja

W okresie oczekiwania (daremnego) na nowy epicki heavy metalowy album BATTLERAGE na scenie chilijskiej debiutował pochodzący z Santiago AXE BATTLER. Muzycy z tej ekipy pojawiali się już wcześniej w innych zespołach, jednak jako AXE BATTLER rozpoczęli wspólne granie w roku 2009.

Generalnie jest to rycerski heavy/power metal podobny stylowo do BATLLERAGE, może tylko trochę lżej zagrany i z naleciałościami heavy metalu sceny brytyjskiej, co słychać już w ornamentacjach gitarowych w stylu IRON MAIDEN w bardzo dobrym, szybkim i dynamicznym otwieraczu Marching Phalanxes.
No, z całą pewnością żywcem wyjęte jest z biblioteki maidenowskich riffów to, co stanowi osnowę On the Run. Jednak jest tu i power i dynamit, i ten numer, mimo wtórności jest bardzo dobry. Zresztą podobnie jak The Wrath of My Steel.
Niektóre kompozycje są niezbyt atrakcyjne pod względem samego pomysłu i dosyć monotonny, zagrany średnio szybko Iron Tyrants należy do tej grupy. Za dużo jest tu powtórzeń tych samych motywów, prostych i bardzo mocno inspirowanych IRON MAIDEN. Także sola gitarowe są tu bardzo przeciętne jak na to, co można usłyszeć na płytach zespołów chilijskich. Podobnie tylko przeciętny jest co najwyżej sprawnie odegrany Prowling in Darkness.
Epicki charakter ma dosyć surowy, prowadzony w umiarkowanym tempie Endless Battles, tu jednak nie wiedzieć czemu fatalnie wypada wokalista. Jego zaśpiewy są na granicy fałszu i kompletnie psują ogólne wrażenie.
Centralnym puntem albumu jest opowiedziana w trzech częściach historia czynów Heraklesa., Perseusza i Tezeusza . Trochę to nie zostało przemyślane, bo instrumentalna część pierwsza nie oferuje niczego interesującego, a trwa zdecydowanie za długo w stosunku do reszty tryptyku. Część  druga jest dosyć udana, z dobrym wstępem i potoczystą grą gitarzystów. Melodia jest taka sobie, zresztą jak i ogólnie słabszej opowieści o Tezeuszu i Labiryncie Minotaura.
Te kompozycje jako epickie, związane z mitologią, rozczarowują, bo tylko słowa tu określają styl opowieści. Jest kilka heroicznych momentów, wolniejszych zagrań, ale to po prostu tylko dobry heavy/power tradycyjny.
Podobnie jak umieszczony na końcu niezły, ale zagrany już ze sto razy, melodyjny Killers of the Night.

JP Battler stosuje cały arsenał true metalowych chwytów, od wokali drapieżnych do bardzo wysokich, z okrzykami. Głos to nośny i donośny, ale skala realna raczej nieduża i słychać dużo siłowego śpiewania. Gitarzyści grają niezbyt efektownie w partiach solowych, ale stanowią ogólnie zgrany duet i ten ogólny atak im wychodzi całkiem dobrze. Solidny basista, który kilka razy zagrał tu własne, dobrze wpasowane rzeczy. Najsłabszym punktem zespołu wydaje się być perkusista, który w kilku kompozycjach po prostu tylko jednostajnie opukuje swój zestaw.
Produkcja jest bardzo dobra. Sekcja rytmiczna z basem mocno w przodzie, realizacja perkusji przestrzenna, gitary dostatecznie mocne i dostatecznie głębokie.
Nie jest to zespół na miarę dawnego BATTLERAGE. Sprawna, lecz bez błysku grupa, z nie zawsze dobrze sobie radzącym wokalistą. Ogólnie dobry, niczym nie wyróżniający album z heavy power w odmianie heroicznej.
Jest to jak na razie jedyny LP AXE BATTLER.

ocena 7/10

new 9.12.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości