Gloryful
#1
Gloryful - The Warrior's Code (2013)

[Obrazek: 368443.jpg?5052]

tracklista :
1.The Riddle of Steel 00:52
2.Gloryful's Tale 04:17
3.Heavy Metal - More than Meets the Eye 05:45
4.The Warrior's Code 06:50
5.Breaking Destiny 07:11
6.Evil Oath 04:58
7.Chased in Fate 04:52
8.Far Beyond Time 05:39
9.Fist of Steel 05:01
10.Sedna's Revenge 05:37
11.Death of the First Earth 04:16

rok wydania : 2013
gatunek : heavy power metal
kraj : Niemcy

skład zespołu:
Johnny la Bomba - śpiew
Vittorio Papotto - gitara
Jens Basten (Shredmaster J.B.) - gitara, gitara basowa
Oliver Karasch - gitara basowa
Hartmut Stoof - perkusja



Gdyby szukać encyklopedycznego przykładu na "heavy/power z Zagłębia Ruhry" to założony w roku 2010 GLORYFUL jest  pod tym względem wzorcowy. Massacre Records lubi takie zespoły jasno stylistycznie określone i w maju 2013 wydała debiut tej ekipy z Gelsenkirchen. Debiut, ale nie debiutantów, bowiem ta grupa składa się z muzyków już wcześniej udzielających się w różnych, w tym także death i thrash metalowych projektach, choć nie pierwszoligowych.

Pewne doświadczenia procentują i GLORYFUL bez tremy gra typowy niemiecki heavy/power rycerski z GRAVE DIGGER w tle, co zresztą podkreśla styl wokalny Johnny la Bomba, podobnego w warunkach głosowych do Chrisa Boltendahla i legionu podobnych mu mocnych gardeł teutońskiego metalu. 
Szybko, sprawnie i heroicznie grają w nieskomplikowanych i melodyjnych w prosty niemiecki sposób numerach Gloryful's Tale. Są tu melodyjne, dobrze zagrane sola, są także obowiązkowe krzyczane chórki w tle, zrobione zresztą bardzo dobrze.
Obok GRAVE DIGGER można znaleźć odniesienia do riffów RUNNING WILD w dosyć rozbudowanym Breaking Destiny, jednak tak naprawdę to jest to jednak zespół kopiujący GRAVE DIGGER  z XX wieku, co słychać w uzupełnianiu mocnych riffów w zwrotkach bardziej melodyjnymi refrenami o rozpoznawalnych melodiach (Evil Oath, Far Beyond Time).
Zdecydowanie wyróżnia się tu potężny i dynamiczny utwór tytułowy, gdzie to co jest typowe dla grania z Zagłębia Ruhry zostało dopięte na ostatni guzik i jest atrakcyjne - tak natarcia gitarzystów, jak i partie solowe, a nawet i to "ooo ooo" w chórkach jest do przebrnięcia.
Sławienie metalu jest w jasny sposób uwypuklone w Heavy Metal - More than Meets the Eye, z bardzo typowym nastawieniem na mocny melodyjny refren z ryczącymi gitarami i rockowym feelingiem a solówce gitarowej. Taki stadionowy heavy/power made in Germany. Drugi tak kawałek to bardzo dobry zresztą Fist of Steel taki ostry i melodyjny a zarazem jakże kwadratowo niemiecki w stylu wczesnego PARAGON. Jest też akustyczna ballada Chased in Fate, która w drugiej części nabiera więcej mocy, jednak tylko na tyle, by tu nie przysnąć jak się tego słucha od początku. Taki trochę SCORPIONS/PINKCREAM69 na sterydach...
Przyjemne wspomnienia z niemieckich lat 80 (GRAVE DIGGER, STORMWITCH, RUNNING WILD) budzi kapitalnie rozpoczęty Sedna's Revenge, w pewnym momencie się jednak GLORYFUL tu nieco pogubił przy okazji całkowicie niepotrzebnie przesłodzonych refrenów. No i na koniec klasyczna speed/heavy/power metalowa dewastacja w drapieżnym i męskim, bojowym Death of the First Earth, tyle że ponownie ten refren jest zbyt łagodny do tego.

Kontrasty- zwrotki - refreny do spory mankament tego LP, ale takie bywają uroki niemieckiego heavy/power - zwłaszcza z Zagłębia Ruhry. Zagrane jest to wszystko bardzo sprawnie i bardzo pewnie, choć bez polotu raczej, zaś wokalista Johnny la Bomba śpiewa raz gorzej, raz lepiej, ale ogólnie bardzo dobrze jak na tę konwencję. Trochę kwadratowo, trochę za miękko czasem prezentuje się GLORYFUL, ale w żadnym momencie się nie kompromituje beznadziejnym numerem, a kilka wybija się ponad przeciętność. Brzmienie jak należy, dokładnie w stylu teutońskiego heavy/power, tyle że zdjęto nieco brudku i rozmycia gitar (tak typowego) i całość soundu jest klarowna.
Trudno uznać ten zespół za pierwszoligowy, ale to solidny band grający typowe dla podgatunku rzeczy. Grupa zdobyła określoną popularność, co pozwolił jest zachować kontrakt płytowy i niebawem pojawiły się kolejne albumy GLORYFUL.

ocena 7,3/10

new 11.01.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Gloryful - Ocean Blade (2014)

[Obrazek: 405777.jpg?0549]

tracklista :
1.Hiring the Dead 05:36
2.El mare, e libertad 04:25
3.Ocean Blade 04:18
4.The Master's Hands 04:28
5.Cradle of Heroes 07:15
6.Black Legacy 03:56
7.All Men to the Arms 05:04
8.McGuerkin on the Bridge 02:56
9.Siren Song 06:56
10.Ocean Legacy 02:09


rok wydania : 2014
gatunek : heavy/power metal
kraj : Niemcy

skład zespołu:
Johnny la Bomba - śpiew
Vittorio Papotto - gitara
Jens Basten (Shredmaster J.B.) - gitara
Daniel Perl - gitara basowa
Hartmut Stoof - perkusja

Druga płyta GLORYFUL została nagrana z nowym basistą Danielem Perlem i wydana przez Massacre Records w kwietniu 2014 roku i jest w takich powiedzmy heroiczno-morskich klimatach. Bomba nadal przypomina w wielu miejscach wokalistę GRAVE DIGGER, ale cała muzyka przesunęła w bardziej nowoczesne czasy ekipy Boltendahla.

Tak brzmi bardzo dobry, mocny i pełen epickiej treści Hiring the Dead. Jest moc, jest dynamika w szybkim El mare, e libertad i następującym po nim Ocean Blade, który jest naprawdę znakomitym numerem w ramach prezentowanego podgatunku. Słychać, że teraz sola są czymś więcej niż tylko wypełniaczami części instrumentalnych, a Shredmaster J.B., powoli zaczyna zarabiać na swój pseudonim artystyczny. Mnóstwo udanych melodii jest na tym LP, w tym piracki speed atak w niszczącym The Master's Hands, czy także ta z drugiej części szybkiego, pełnego speed/power thrashowych riffów All Men to the Arms.
Zdecydowanie może się podobać wysokoenergetyczny atak w krótkim i treściwym McGuerkin on the Bridge oraz podbarwiony pirackim stylem RUNNING WILD (ale tylko po części) Siren Song.
Smutnawy, epicki i najdłuższy na płycie Cradle of Heroes rozkręca się dosyć długo, ale warto czekać na rozwinięcie, bo jest to kompozycja pełna dramatyzmu, ciętych gitar i  z monumentalnym refrenem i niezwykle udanymi zagrywkami gitarzysty w solo.
Niestety słabym punktem płyty jest semi folkowa ballada Black Legacy z gitarami akustycznymi, zdecydowanie w ogranym stylu BLIND GUARDIAN. Są zespoły specjalizujące się w takich metalowych szantach i niech to one lepiej grają podobne rzeczy. Tu akurat nic dobrego nie wymyślili poza powielaniem sztampy.

Wokalny występ la Bomba na tym LP jest godny najwyższego uznania. Zaśpiewał wybornie wszystko co miał do zaśpiewania i zdecydowanie poprawił się w stosunku do debiutu, wchodząc do grupy najlepszych niemieckich wokalistów heavy power metalowych. Wspierają go chórki, które są  jeszcze lepsze niż na poprzedniej płycie.
Jedna rzecz się zmieniła na bardzo duży plus. To brzmienie. Album zmiksował sam mistrz Dan Swanö, a masteringowi poddał David Vogt z POWERWOLF w swoim Studio Greywolf i to teraz już nie brzmi jak zwyczajny teutoński heavy/power, a ma swój własny wymiar, trochę nawet szwedzki, mocarny i głęboki w gitarach, z odpowiednio głośną perkusją (świetne blachy) i wybornie zrealizowanym basem. Doprawdy słucha się tego z dużą przyjemnością, tym bardziej, że to wszystko prezentuje się i potężnie i elegancko.
Ogromny krok do przodu zrobił GLORYFUL na tym LP w stosunku do debiutu. Atrakcyjne melodie, pełne werwy wykonanie, niesamowity luz i pewność siebie, wyeliminowanie przaśnej teutońskiej toporności...
Bardzo dobra, godna polecenia płyta zespołu, który w ciągu roku awansował do ekstraklasy niemieckiego heavy/power.


ocena 8,9/10

new 11.01.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Gloryful - End of the Night (2016)

[Obrazek: 587882.jpg?3100]

tracklista :
1.Intro: Dawn of the Raven King 01:24
2.This Means War 03:42
3.The Glorriors 03:48
4.Heart of Evil 05:07
5.Hail to the King 04:19
6.For Victory 04:42
7.End of the Night 04:42
8.God Against Man 05:22
9.On Fire 06:30
10.Rise of the Sacred Star 05:39


rok wydania : 2016
gatunek : heavy/power metal
kraj : Niemcy

skład zespołu:
Johnny la Bomba - śpiew
Adrian Eric Weiss - gitara
Jens Basten (Shredmaster J.B.) - gitara
Daniel Perl - gitara basowa
Hartmut Stoof - perkusja


"End of the Night" to trzecia płyta GLORYFUL wydana w ramach kontraktu z Massacre Records w roku 2016.
Nieco wcześniej grupa doznała sporego wzmocnienia, bo miejsce Vittorio Papotto zajął cieniony gitarzysta z kręgów metalu progresywnego Adrian Eric Weiss, który tym razem w duecie Bastenem zagrał potężny melodyjny heavy/power, w którym po raz kolejny można odnaleźć ducha GRAVE DIGGER.

Jeśli poprzedni LP "Ocean Blade" można nazwać romantyczną morską przygodą, to tym razem to mocny rycerski i bojowy heavy/power z zapadającymi w pamięć melodiami i nie od rzeczy będą tu także analogie z brazylijskimi HELLISH WAR i (wczesnym) HIBRIA. Wizytówką i muzyką w pigułce tego LP jest już na początku This Means War. Szybkie kruszące riffy, melodyjne sola i potężne refreny i tak to jest niemal na całej płycie. Znakomity jest w tym stylu Hail to the King, z przygniatającą perkusja w stylu MANOWAR i podobnymi do Adamsa wokalami w zwrotkach i po raz kolejny należy żałować, że refren nie jest tak powalający, jak dewastujące zwrotki, pełne rycerskiej metalowej furii. Nieco gorzej prezentuje się God Against Man, za pewne dlatego, że melodia główna i podstawowe riffy są już bardzo ograne. Natomiast On Fire jest dobry, ale  jedynie jako solidny standardowy rycerski heavy/power z Zagłębia Ruhry.
Niektóre kompozycje sa wolniejsze, w bardziej równomiernych tempach, oczywiście z obowiązkowymi chórkami i te przypominają te nieco łagodniejsze numery GRAVE DIGGER z ostatnich płyt (The Glorriors, Heart of Evil) jednak nie robią jakiegoś ogromnego wrażenia, podobnie zresztą jak numery samych Grabarzy w tej konwencji.
Kapitalnie prezentuje się epicki i nieco amerykański For Victory, patetyczny i zarazem twardy i bardzo melodyjny. Ta kompozycja poza chwytliwym refrenem ma także najciekawszy na całej płycie plan drugi z chórkami.
GLORYFUL uparcie trzyma się ballad akustycznych. Tym razem jest to End of the Night, wzbogacona o instrumenty smyczkowe (Gunnar Vosgröne i Detty Scherner) i jest jak do tej pory najlepszy utwór GLORYFUL w tej kategorii z pięknym refrenem. Nadal nie ideał, ale jak widać, do trzech razy sztuka.
Wreszcie na koniec pewne przełamanie konwencji i bardzo dobrze się słucha kasparkowego w licznych odniesieniach Rise of the Sacred Star. "ooo ooo" jest tu zbędne, ale jak widać GLORYFUL uważa inaczej. Za to gitarowe inkrustacje w tle wyśmienite i mogłoby być tego jeszcze więcej.

Wspaniała jest tu współpraca  Bastena i Weissa. Dialogi i pojedynki, zagrywki unisono i naprzemienne ataki są tu na najwyższym poziomie i tak dopełniających się gitarzystów jest w zespołach, nie tylko zresztą niemieckich heavy/power niewielu. Weiss nie afiszuje się tutaj progresywnością swojej gry, jest bardzo dobrze wpasowany w klimat i styl nagrań, wnosi w swoich partiach dużo nowych, niespotykanych wczesniej w GLORYFUL zagrywek.Johnny la Bomba zalicza po raz kolejny doskonały występ, ponadto zdecydowanie interesująco wypada dynamiczna gra perkusisty Hartmuta Stoofa, któremu dano tu dużo swobody.
Tym razem w gronie inżynierów dźwięku zabrakło Dana Swanö, całość przygotował od tej strony ponownie David Vogt z POWERWOLF we własnym Studio Greywolf i chyba brzmieniowo jest to krok wstecz w stosunku do poprzedniej płyty.
Oczywiście jest to album wyprodukowany bardzo dobrze, ale GLORYFUL wraca do typowego niemieckiego brzmienia, które w POWERWOLF ubarwione organami prezentuje się fajnie, tu jednak jest jakieś takie sztampowe i zwyczajne.
"End Of Time" to zestaw bardzo sprawnie, a nawet momentami finezyjne odegranych kompozycji, jednak po części bardzo wtórnych i bez tego klimatu, który cechował nagrania z "Ocean Blade".

ocena 7,9/10


new 11.01.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
Gloryful - Cult of Sedna (2019)

[Obrazek: 745298.jpg?2919]

tracklista :
1.Cult of Sedna 01:07
2.The Oath 04:31
3.Brothers in Arms 05:07
4.Void of Tomorrow 05:30
5.The Hunt 03:32
6.True 'Til Death 05:00
7.When the Union Calls on Me 04:49
8.Desert Stranger 05:02
9.My Sacrifice 03:44
10.Sinners & Saints 05:02
11.Into the Next Chapter 01:38

rok wydania: 2019
gatunek: heavy/power metal
kraj : Niemcy

skład zespołu:
Johnny la Bomba - śpiew
Adrian Eric Weiss - gitara
Jens Basten (Shredmaster J.B.) - gitara
Daniel Perl - gitara basowa
Hartmut Stoof - perkusja

GLORYFUL trzema poprzednimi albumami ugruntował swoją pozycję na niemieckiej scenie metalowej, powoli ewoluując w stronę heavy/power metalu. W styczniu Massacre Records wydała czwarty LP zespołu i tym razem odstępstw od stylu heavy/power nie ma.
"Cult of Sedna" to rasowy bezkompromisowy heavy/power nastawiony na atrakcyjność melodii i staranność wykonania, którą gwarantuje absolutnie już zgrany duet doskonałych gitarzystów Basten-Weiss, potężnie brzmiąca sekcja rytmiczna oraz Johnny la Bomba, który na tej płycie zaśpiewał po prostu rewelacyjnie. On z płyty na płytę był lepszy, tu jednak pokazał się jako dominator nad rozdzierającą na strzępy ścianą gitar, śpiewający swoje z niezachwianym przekonaniem, bezbłędnie i z ogromną mocą. No i do tego towarzyszące mu chórki to pierwsza klasa!
GLORYFUL zawsze grał melodyjnie, grał numery z bardzo dobrymi refrenami, które tylko czasem mogłyby być jeszcze lepsze. Ta płyta pokazuje, że nad elementem sporo musieli pracować, bo tu nie ma słabych refrenów.
Jest może prosty w  nieskomplikowanym, zagranym w średnim tempie, kwadratowo przebojowym po niemiecku True 'Til Death, ale to też całkiem udany refren. Jest też bardzo dobry w rycerskim numerze When the Union Calls on Me, taki trochę stylizowany na MAJESTY.
Tym razem grupa zrezygnowała z mdłych ogniskowych balladek i podobnych rzeczy tu nie ma. Istotą i główną treścią są szybkie melodyjne kawałki, z których żaden nie jest mniej niż bardzo dobry, i te bardzo dobre to Sinners & Saints i My Sacrifice, który rozkręca się do wysokich prędkości w dosyć niespodziewany sposób z krużgankowych gitarowych ornamentacji. Kilka razy GLORYFUL dewastuje. Rzadko można usłyszeć tak potoczyste heavy/power granie z takim ładunkiem mocy i powalającej melodii jak w kapitalnych The Oath i Brothers in Arms. Refreny niesamowicie nośne, a pewne zakręcone solowe zagrywki gitarzystów mają niezwykłą siłę rażenia. Dwa przepotężne killery już na samym początku płyty, a gdy się do tego doda trzeci, niszczycielski The Hunt, to mamy Wielką Trójkę najlepszych numerów z tego albumu.
Bardzo udane są także te zagrane nieco wolniej Void of Tomorrow, Desert Stranger.

Płyta poprzednia brzmiała trochę zwyczajnie, może też dlatego GLORYFUL powierzył tym razem swój materiał Soundlodge Studio w Rhauderfehn, gdzie obróbki dokonał jego właściciel Jörg Uken, także perkusista, ostatnio do 2018 w STORMWARRIOR. Jest soczyście, jest mięso w ryczących gitarach, jest doskonale uwypuklona perkusja. Wzorcowy, niezmiernie przyjemny w odbiorze sound.
GLORYFUL wyciągnął wnioski z błędów, jakie popełnił przy okazji tworzenia "End of the Night" i tym razem ich uniknął.
"Cult of Sedna" to rasowy, wysokoenergetyczny i atrakcyjny album z heavy/power niemieckim, przy czym niemieckim w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Jeśli GRAVE DIGGER był dla GLORYFUL punktem odniesienia, to w obecnej chwili GLORYFUL gra znacznie ciekawsze rzeczy.

ocena 8,7/10

new 18.01.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości