DGM
#1
DGM - Tragic Separation (2020)

[Obrazek: 869404.jpg?4254]

tracklista:
1.Flesh and Blood 07:35
2.Surrender 05:40
3.Fate 05:46
4.Hope 05:25
5.Tragic Separation 07:37
6.Stranded 05:35
7.Land of Sorrow 05:04
8.Silence 05:54
9.Turn Back Time 05:45
10.Curtain 02:19

rok wydania: 2020
gatunek: melodic progressive/power metal
kraj: Włochy

skład zespołu:
Mark Basile - śpiew
Simone Mularoni - gitara
Andrea Arcangeli - gitara basowa
Fabio Constantino - perkusja
Emanuele Casali - perkusja

Zapewne trudno znaleźć inny woski zespół progressive/power metalowy, w którym styl muzyczny w obrębie gatunku jest tak zależny od składu. DGM z Regoli to coś innego niż ten z Tani, gitara Reali to nie gitara Mularoni, Basile wprowadza zupełnie nową jakość... Pierwsze dwadzieścia lat to wiele zmian w ich muzyce na licznych płytach i gdzieś ten przełom pojawia się już w 2016 na "The Passage", choć nie przybiera to jeszcze jasno i zdecydowanie przyjętej formy. Potem jest przerwa, pewnie dla doprecyzowania tego, co chcą zrobić następnym razem i wreszcie w październiku 2020 Frontiers Records wydaje "Tragic Separation". Frontiers Records przedstawiła już i album poprzedni, a jest to wytwórnia, która stawia na melodie, na melodie atrakcyjne, przyciągające, przebojowe, jak by tam tę przebojowość nie definiować... "The Passage" chyba jeszcze nie do końca spełniał i te oczekiwania wytwórni i tych fanów, którzy w ciemno sięgają po płyty Frontiers Records.

"Tragic Separation" już je spełnia przy czym, co ciekawe, tytułowy Tragic Separation to jeszcze utwór z tej poprzedniej epoki i byłby na pewno mocnym punktem "The Passage".
Reszta to kunszt gitarowy Simone Mularoni, znakomite melodie i zazwyczaj dewastujące refreny, no i jakiś taki swobodniejszy, pełny rozmachu i z głębszym rockowym feelingiem Marco Basile, śpiewający po prostu kapitalnie. I cały zespół realizujący muzykę ambitną i progresywną, ale równocześnie absolutnie przystępną i łatwo zapadającą w pamięć.
Lekko może oszukują co do stylistyki we wstępie do Flesh and Blood, potem jednak to esencja filozofii muzycznej tego albumu i nowej formuły. Nikt nie powie, że nie zbliżają się w kapitalny sposób do estetyki melodycznej refrenów EVERGREY, zresztą nie tylko w tym utworze. Gitarowe pulsacje NOVERIA i pełen rozmachu melodyjny romantyzm EVERGREY - czy trzeba czegoś więcej? Oczywiście, pozostają te rozpoznawalne skomplikowane klawiszowe pasaże Emanuele Casali, tu wszędzie pięknie i przemyślnie wkomponowane, ale to w końcu przecież nadal DGM.
Umiejętnie wykorzystują pewne gitarowe motywy z modern metalu i rocka w łagodnie przebojowym, rytmicznym Surrender, są dynamiczni gitarą kapitalnie grającego na tym albumie Simone Mularoni w Fate, gdzie wpływy może nawet WHTESNAKE w pewnych fragmentach zwrotek łączą się z romantycznymi refrenami w stylu włoskiego melodic progressive i takimi, jakie tylko Włosi grać potrafią z takim pietyzmem. I kolejna piękna odpowiedź na refreny EVERGREY w fantastycznie pulsującym gitarą Hope... Są melodyjni, są romantyczni i zachwycają klimatem, ale nie zapominają o tym, że to także power metal i jest świetny atak gitarowy w polatującym ku niebu refrenie Stranded, budują wyborny, refleksyjny klimat w Land of Sorrow w manierze EVERGREY. Jak lekko im poszło stworzenie pełnego swobody kilera Silence, gdzie mamy progressive melodic metal bez uciekania się do estetyki power i jakby było jeszcze mało, to jeszcze odrobiną szwedzkiego chłodu i mroku (EVERGREY, EVERGREY!) w Turn Back Time z dumnym, niemal epickim refrenem i wyśmienitą partią instrumentalną z wydatnym udziałem instrumentów klawiszowych. I "Kurtyna"... Jaka szkoda, że to koniec...

Absolutna doskonałość mixu i masteringu Mistrza Simone Mularoni nie podlega tu żadnej dyskusji. Można tylko powiedzieć, że w stosunku do płyty poprzedniej, czy ogólniej poprzednich, dodal nieco więcej ciepła w barwie instrumentów i jeszcze dokładniej wydzielił plan, w którym umiejscowiony jest Basile.
Mniej progresji dla samej progresji, dużo więcej zapierających dech melodii i powalających refrenów. Tak, poszli w tym samym kierunku, w którym poszły zespoły takie jak LABYRINTH czy VISION DIVINE i ta melodyjność stała się tu celem, a nie środkiem i to jest pod tym względem płyta sztandarowa dla aktualnej od dawna filozofii "atrakcyjności metalu" Frontiers Records.


ocena: 9,8/10

new 18.11.2023
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
DGM - Life (2023)

[Obrazek: 1172798.jpg?0913]

tracklista:
1.Unravel the Sorrow 06:53
2.To the Core 05:56
3.The Calling 06:51
4.Second Chance 05:36
5.Find Your Way 05:24
6.Dominate 05:13
7.Eve 04:10
8.Journey to Nowhere 06:07
9.Leave All Behind 05:06
10.Neuromancer 06:13

rok wydania: 2023
gatunek: melodic progressive metal
kraj: Włochy

skład zespołu:
Mark Basile - śpiew
Simone Mularoni - gitara
Andrea Arcangeli - gitara basowa
Fabio Constantino - perkusja
Emanuele Casali - perkusja

17 listopada 2023 Frontiers Records wydał kolejny album DGM. Melodyjnie, finezyjnie z rozdzierającymi duszę refrenami. Tego się ostatnio od tego zespołu oczekuje.

Tego, ale czy na pewno takich kompozycji jak Unravel the Sorrow? Grają miękko, Basile jakoś tak nad wyraz grzecznie i układnie śpiewa... Melodia taka sobie, jakoś tak dużo prog rocka czy też łagodnie zagranego progressive metalu. Taki nieszczególny początek. No, ale już To the Core ma określoną moc gitarową, a zagęszczone faktury gitarowe Mularoni robią duże wrażenie. Także refren w tym otoczeniu progresywnym jest bardzo dobry, rozległy, pełen światła, bo zwrotki niekoniecznie, co też na plus. Część instrumentalna z dialogiem klawiszowo-gitarowym wspaniała i jest tu tyle treści, że można by na niej zbudować jeszcze ze dwie świetne kompozycje. Mocy przybywa, nacisku przybywa, choć The Calling nie wcale rozgrywany szybko, tyle że nagle to bardzo się prog rockowo zaczyna toczyć, mało w tym metalu, a przynajmniej mniej, niż by się chciało usłyszeć. Ten refren także jakby ostrożny, rozległy, ale bez zęba, ze znacznie obniżoną dawką metalu w metalu... Potem dużo zdecydowanie progresywnych zagrywek, takich jakie niegdyś czyniły muzykę DGM hermetyczną i Second Chance też się pod to dyktando toczy. W tym momencie wkrada się podejrzenie przechodzące w pewność przy Second Chance i Find Your Way, że tym razem coś innego DGM w duszy gra niż w roku 2020. Potężne gitarowe pulsacje Mularoni ustąpiły finezyjnemu, ale jednak zdecydowanie mniej atrakcyjnemu stylowi typowego włoskiego progressive metalu bez elementu power i jeśli ktoś tu jeszcze oczekuje czegoś stycznego z NOVERIA i EVERGREY, to tu nie znajdzie. Znajdzie radiowy raczej powszedni refren w Dominate, niewiele wnoszący instrumentalny Eve, znajdzie także nijaki Journey to Nowhere i to jedna z najsłabszych kompozycji zespołu od wielu lat autorstwa Simone Mularoni. Potem jest lepiej w przyjemnie romantycznym Leave All Behind z udaną tym razem power/modern progresywną linią gitarową. A Neuromancer rozkręca się długo z ambientowej elektroniki i jest alternatywnym... rockiem?

Jest to także pierwszy od niepamiętnych czasów album przygotowany w opcji soundu przez Simone Mularoni, który nie jest w tym zakresie arcydziełem. Niezbyt wyrazista perkusja, Basile miejscami wciśnięty między gitarę a klawisze, a soundem samej gitary Mularoni sam się zamalował do kąta.
Ostrożny album z melodyjnym progresywnym metalem, gdzie grupa chyba liczy na jeszcze szersze grono słuchaczy, niż to które pozyskał w roku 2020. Jednak nie da się tego osiągnąć pozostając zespołem progresywnym w strukturze utworów i nie tworząc realnych hitów, a takich na tej płycie jest niewiele i na pewno pod tym względem "Life" całkowicie przegrywa z "Tragic Separation".


ocena: 7,9/10

new 18.11.2023
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości