Don't Drop The Sword
#1
Don't Drop The Sword - Path To Eternity (2017)

[Obrazek: R-11340491-1514557792-3044.jpeg.jpg]

tracklista:
1.Guardians of Light 05:06
2.Rotten Wings 05:16
3.We Deal in Lead 05:12
4.Drums in the Deep 00:39
5.To the Proud a Grave 04:19
6.Blood Will Decide 04:05
7.Banished to Nightly Realms 07:45
8.Wastelands of War 04:33
9.Siren Song 05:06
10.Jester's Tears 02:06
11.Hero of All Times 03:57
12.King of the Dragon Age 03:47
13.Sapphire Skies 05:15
14.Path to Eternity 06:43

rok wydania: 2017
gatunek: heavy metal
kraj: Niemcy

skład zespołu:
Andreas Schätz - śpiew
Maximilian Pfaff - gitara
Alvin Vojic - gitara
Mathias Müller - gitara basowa
Dominik Prexl - perkusja

DON'T DROP THE SWORD to młody niezależny zespół  z Erding w Bawarii, który powstał w 2015  roku, a w 2017 zwrócił na siebie uwagę mini LP "Into The Fire". W tym samy roku również nakładem własnym, przedstawił album "Path To Eternity".

Grupa nie należy do kręgu twardego teutońskiego grania i proponuje heavy metal trochę lżejszy, łagodniejszy, w klimatach fantasy heroicznych, z elementami power metalu. Gdyby szukać analogii, to ich muzyka budzi skojarzenia z szybciej grającym ATLANTEAN KODEX, pozbawione jest to jednak zarówno tej otoczki czysto epickiej, jak i zagrane na znacznie niższym poziomie, bo umiejętności członków ekipy z Bawarii są tylko na poziomie solidnego rzemiosła. Jednak głos Andreasa Schätza jest równie delikatny jak wokalisty ATLANTEAN KODEX, a styl narracji zbliżony. Są tu nawet utwory, gdzie grupa wmontowuje wolniejsze partie nacechowane epic heavy doom, żadna z nich nie jest jednakże majstersztykiem.
Dodatkowo polatuje nad tym wszystkim duch BLIND GUARDIAN, a już na pewno w akustycznej pieśni barda Jester's Tears.
Także kilka refrenów (Rotten Wings, To the Proud a Grave, Hero of All Times) również mocno zakotwiczonych jest stylistyce BLIND GUARDIAN. Początkowo wydaje się, że będzie tu więcej elementów poetyckich i teatralnego przekazu, które słychać w kilku pierwszych kompozycjach, ale potem to wrażenie zanika. Duch średniowiecza jest forsowany, ale w dosyć prostej i nieco prymitywnej formie.
Jest na tym albumie jeden killer. To Blood Will Decide, gdzie nikogo nie kopiują, tylko grają pełen żaru, melodyjny heavy/power metal rycerski z przepięknym refrenem i kawalkadą dumnych i pełnych patosu riffów. Prawie równie udany jest dynamiczny King of the Dragon Age. Takiej muzyki nie ma tu zbyt wiele. Podobne tempa, podobne melodie, podobne riffy główne dominują i ten LP jest po prostu za długi. Gdyby zamiast 60 było tu 40 minut grania, a pewne interesujące pomysły na ornamentacje, na przejścia itd zostały wykorzystane do wzbogacenia pozostawionych utworów, to płyta nie wywoływałaby w pewnym momencie znużenia. Szkoda, że świetnie rozpoczynający się Siren Song ma bardzo trywialną kontynuację, a melodia jest jedną z najsłabszych na całej płycie. Tak przy okazji trzeba powiedzieć, że sola gitarowe to nie jest mocna strona tego albumu...
Zespół niepotrzebnie próbuje grać surowszy heavy epic w Path to Eternity, bo nie bardzo mu to wychodzi, za to w tej kategorii heavy epic solidnie się prezentuje Sapphire Skies, lekko rozmarzony, nacechowany melodyjną łagodnością monumentalizmu.

Produkcja jest solidna, brzmienie bardziej power niż heavy, bas dobrze słyszalny, a perkusja naturalna.
DON'T DROP THE SWORD to solidny zespół na poziomie strawnego rzemiosła metalowego, ale nic ponadto. To wszystko już zostało ograne przez innych Niemców, a całość tchnie swojego rodzaju sympatyczną naiwnością.
Trudno przypuszczać, by ta grupa, jeśli nie zmieni czegoś w swojej muzyce, osiągnęła w przyszłości znaczniejszy sukces.

ocena: 7,4/10

new 8.04.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Don't Drop The Sword - Age of Heroes (2023)

[Obrazek: ODgtODAyNC5qcGVn.jpeg]

tracklista:
1.Demon Divine 06:53
2.Of Love and Loss 05:57
3.Where the Old Gods Dwell 05:03
4.Twelve Steps (to Hell) 08:48
5.A Murder of Ravens 10:44
6.King of Thiveves 05:38
7.Echoes of the Past 05:05
8.Sharpe's Song 04:43
9.Wewurt Skihit 08:58

rok wydania: 2023
gatunek: power/folk metal
kraj: Niemcy

skład zespołu:
Andreas Schätz - śpiew
Maximilian Pfaff - gitara
Korbi - gitara
Mathias Müller - gitara basowa
Dominik Prexl - perkusja

W swoim czasie pisałem, że ten zespół coś powinien w swojej muzyce zmienić, by w przyszłości odnieść znaczniejszy sukces. Kto dokładniej śledził losy tej grupy, na pewno zauważył, że jednak coś zmienił i to słychać na zaprezentowanych w tym roku singlach, które promowały wydany w końcu listopada nakładem własnym album "Age of Heroes".

Jest nowy gitarzysta Korbi, jest muzyka stylistycznie bardziej zwarta, o w miarę jednorodnej stylistyce. Power metal w folkowej oprawie, takiej zamkowej, rycerskiej, gdzie bard opiewa czyny mężnych wojowników, ale bardziej dla dam i czeladzi, niż dla króla. Te pieśni barda na szczęście mają w miarę mocną gitarową oprawę (Where the Old Gods Dwell, Of Love and Loss, King of Thiveves), co jednak nie ratuje ich od zupełnego braku oryginalności i to w pamięć wcale nie zapada. Szanty bez morza. W podobnym Echoes of the Past trochę ujawnia się brak predyspozycji głosowych Andreasa Schätza do plastycznego śpiewania takich rzeczy.
Ponieważ kompozycje są dosyć długie, to jest i czas na ornamentacje, i aranżacje w stylu średnio wczesnego BLIND GUARDIAN w Demon Divine, czy też Twelve Steps (to Hell), gdzie w ciekawy sposób dodano w solo gitarowym elementy rosyjskiej muzyki narodowej, ale już to odliczanie to staje się w pewnym momencie nieco nudne, prowadząc ostatecznie na manowce gitarowe w manierze viking metalu. Sharpe's Song nieudany jako rycerski power/folk w klasycznej postaci, a w duecie solowym gitarzyści mogli się jednak bardziej postarać.
Sympatyczna melodyjna epickość pojawia się w najdłuższym A Murder of Ravens trochę późno, znowu raczej niepotrzebnie wchodzą na obszary viking metalu, gdzie mają do powiedzenia niewiele lecz duet Andi i Liv Kristine (ex LEAVES' EYES) bardzo ładny. Ogólnie jest tu pomysł na solidnego kolosa, trochę jednak tych różnych idei upchano w jeden utwór za dużo.
Drugi tak rozbudowany utwór to Wewurt Skihit, długo rozpoczynający się z wykorzystaniem gitary akustycznej, potem podniosłe gitary i całkiem solidne rozegranie w power metalowym stylu heroicznej szybszej części i jak się okazuje, potrafią przykuć uwagę zgrabnie żonglując partiami szybszymi i nieco wolniejszymi. Jest to bardzo dobra kompozycja, gdzie ten długi wstęp nie zwiastował takiego zdecydowanego melodyjnego natarcia. Znakomicie prezentuje się natomiast Where the Old Gods Dwell - prosty, dumny, heroiczny heavy metal z potoczystą melodią i nad wyraz zgrabnym refrenem. Killer na poziome najlepszych podobnych dokonań włoskich z tym lekko średniowiecznym klimatem. Wielka szkoda, że takich killerów tu nie ma więcej, a wygląda na to, że grupę stać na ekscytujące granie w takim stylu.

Trudnej zmiany stylu dokonał ten zespół, bo i nagrać coś oryginalnego w folk/power jest bardzo trudno, i konkurencja postawiła poprzeczkę wysoko, szczególnie w ostatnich latach.
Dobrze, że nie jest to przaśne granie do kufla piwa w karczmie, i że ten element power metalowy ma tu swoje wyraźnie zaznaczone miejsce we wszystkich kompozycjach. Poziom ich nie jest równy, niemniej w obranej konwencji jest to dobry album.


ocena: 7,2/10

new 29.11.2023
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości