Orden Ogan
#1
Orden Ogan - Vale (2008)

[Obrazek: 182935.jpg]

tracklista:
1.Graves Bay 01:16
2.To New Shores of Sadness 06:35
3.Winds of Vale 03:24
4.Farewell 03:50
5.Reality Lost 06:52
6.This Is 03:09
7.This Was 00:27
8.Something Pretending 05:53
9.Lords of the Flies 04:01
10. ...and If You Do Right 04:04
11.What I'm Recalling 03:56
12.A Friend of Mine 03:41
13.The Candle Lights 05:13
14.(Who's The) Green Man? (hidden track) 01:32

rok wydania: 2008
gatunek: power metal/modern metal
kraj: Niemcy

skład zespołu:
Sebastian Levermann - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe
Tobias Kersting - gitara
Lars Schneider - gitara basowa, śpiew
Sebastian Grütling - perkusja
Nils Weise - instrumenty klawiszowe, śpiew

ORDEN OGAN z Arnsberg w Nadrenii-Wesfalii powstał w roku 1996, przechodził wiele zmian osobowych oraz ewoluował od folk metalu do power metalu i według słów lidera Sebastian Levermann właściwym debiutem, nie będącym demo, jest właśnie "Vale" z roku 2008.

Ta płyta wywołała bardzo duży odzew i lawinę pozytywnych recenzji, choć do dziś nie bardzo rozumiem, dlaczego.
Oczywiście jest to na tej płycie grający lepiej od SAVALLION DAWN, LOGARS DIARY czy 7SEALS oraz podobnych ekip tego okresu, ale Sebastian Levermann jako wokalista ze swoim wysokim głosem niczym się nie wyróżnia, jego partie klawiszowe są po prostu tylko dobre, a ogólne wtręty o charakterze folkowym w wielu przypadkach dyskusyjne. Ta płyta jest dosyć nowocześnie zaaranżowana, na pewno nowocześniej niż innych grup grających melodic power w Niemczech w tym czasie, ale ta nowoczesność aranżacji nie ma uzupełnienia  i poparcia  w realnie zapadających w pamięć i chwytliwych melodiach, bo taką nie jest przecież ta z To New Shores of Sadness, Reality Lost czy też A Friend of Mine. Dosyć miałko i radiowo brzmią Winds of Vale, a nowoczesność niebezpiecznie skręca na obszary emo przekazu wokalnego melodic metalcore oraz raczej komercyjnego modern melodic metalu. W łagodnych songach Farewell, This Is  bezpiecznie żeglują po oceanie radiowych list przebojów dla nastolatków. Niby mocniej i bardziej heroicznie jest Something Pretending, ale tylko na początku ta kompozycja coś obiecuje, by potem być tylko modern metalowy numerem z ubarwionym czymś, co ma być chyba delikatną formą wzniosłej epiki, ale nie jest. Wśród tych delikatniejszych kompozycji na pewno szlachetnie prezentuje się ...and If You Do Right oraz fenomenalnie zrealizowany w opcji przestrzennego rozplanowania wokalu What I'm Recalling w części wstępnej i szkoda, że to zostało tak roztrwonione w miałkim modern power metalu słyszalnym dalej.
Jednak już nadmiernie wydelikacony The Candle Lights ma z metalem mało wspólnego.
Mieszają style, tak, mieszają bardzo i to słychać w Lords of the Flie, gdzie partie symfoniczne o folkowym rycerskim zabarwieniu są znakomite, ale już boysbandowe refreny i nadmiar emocji w zwrotkach oraz zwaliste modern riffy już nie tak bardzo.

Entuzjaści rozpływali się nad bogactwem formy i stylów zebranych w jedną całoś ale krytycy, do których opinii się przychylam, stwierdzili jednoznacznie - formalny bałagan i eklektyzm.
Oczywiście o dwóch rzeczach zapomnieć nie można i trzeba to podkreślić z całą stanowczością. Produkcja i brzmienie jest znakomite, choć to jest dopiero zwiastun geniuszu Sebastiana Levermanna jako producenta i inżyniera dźwięku, o którego współpracę będą już niedługo zabiegać najlepsi, i wyczaruje on wiele wspaniałych niepowtarzalnych soundów dla licznych albumów. No i druga sprawa to chóry i chórki. Tu jest to jeszcze skromne, ale już słychać jak wielki talent do organizacji i prowadzenia tego ma Sebastian. Już niebawem odkryje on mnóstwo wokalnych talentów i te chóry będą zachwycać nie tylko na płytach ORDEN OGAN.

ocena 7/10

new 25.08.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości