The Silent Wedding
#1
The Silent Wedding - Livin Experiments (2013)

[Obrazek: 387096.jpg?4418]

tracklista:
1.The Return (To Ithaca) 04:12
2.To Them 05:05
3.When Witches Dance 04:40
4. A Cry from Within 05:05
5.The Tale of Strahd 04:30
6.I Am You 05:49
7.Real Temptations 04:18
8.General Autopsy 05:17
9.In Vitro 06:33

rok wydania: 2013
gatunek: progressive power metal
kraj: Grecja

skład zespołu:
Marios Karanastasis - śpiew
Jim Katsaros - gitara
Alex Gisginis - gitara basowa
Renos Lialioutis - perkusja
John Thermos - instrumenty klawiszowe


Ta grupa z Aten, założona  w roku 2006 długo pozostawała w cieniu i pozostawała nieznana poza Grecją. Za długo.
Dopiero w roku 2013 udało się jej wydać swój pierwszy album "Livin Experiments" i realnie pojawił się na scenie znakomity band grający niebanalny progresywny power metal, który śpiewa doskonały i niebanalny wokalista Marios Karanastasis.
Jeżeli za progressive power metal biorą się utalentowani Grecy, to zawsze jest czego posłuchać, a jeśli do tego jest to muzyka z pomysłem i posiadająca drugie dno, muzyka "z kluczem", to tym bardziej.

THE SILENT WEDDING gra progresywny power metal, bardzo czytelny i pozbawiony chaosu, którym szczyci się wiele grup przypisujących sobie receptę na dobry progressive. Ten zespół gra metal chłodny, dramatyczny a zarazem w fascynujący sposób duszny, introwertyczny, nastawiony na przeżywanie w skupieniu, a przy tym w znacznej mierze psychodeliczny w wyrazie. Marios Karanastasis to aktor z przedstawienia "Jednego aktora", któremu pozostali tworzą piękne wysublimowane tło do jego artystycznej narracji, i kojarzyć to można chyba tylko z R.D. Liapakisem w czasach VALLEY'S EVE.
Ta wysmakowana opowieść w The Return (To Ithaca) jest fenomenalna, to teatr czerni i szarości, gdzie bieli wstęp jest  wzbroniony. Te kompozycje jest trudno opisać w prosty sposób, bo w prosty sposób nie da się opisać stanów duszy. W To Them, jak w koszmarze sennym, plan drugi klawiszy sączy się w przerażający sposób i nie można się dać zwieść łagodnemu dramatyzmowi kapitalnego refrenu. Wspaniałe!
Jeśli When Witches Dance jest epicki w stylu greckim, to do tego dochodzi pewnego rodzaju dramatyzm wewnętrzny, przekazywany przez wokalistę i to zostało oddane w niezwykły sposób. Żeńska wokaliza na granicy horyzontu i cudowny refren... Na scenie przygasają światła... A Cry from Within... Delikatność przechodząca w moc. Przeszywający, porażający klimat! Magia... Wyrasta z tego The Tale of Strahd z takim wykorzystaniem pianina w tle, długich wybrzmiewań gitar jak w X- PIRAl ale znacznie lepszym i potem ta ciepła smutna opowieść się rozwija, nabiera barw, ale w odcieniach szarości. Po prostu przepiękne i poruszające.
I Am You. Poetyckość zbudowana na nietypowej rytmice, na specyficznej grze perkusisty, na całkowicie nieoczekiwanym rozwinięciu w kolejną teatralną miniaturę o wymiarze greckiej tragedii antycznej. Wzruszają, poruszają do głębi w cudownym nieco bardziej dynamicznym songu Real Temptations, pełnym delikatnego wdzięku i nieodpartego uroku... Artyzm, artyzm...
W General Autopsy prowadzą poprzez inne muzyczne wymiary w różnych tempach, ale wszystko jest pełne podskórnego niepokoju, nastroju osaczenia i osamotnienia w obliczu dramatu. Teatr, metalowy teatr.
Czy mogło się to skończyć inaczej, niż w In Vitro? Mogło, ale dobrze, że się tak nie stało. Jest to takie niedopowiedzenie w tym zdystansowanym smutku i wspaniałej melodii i w tych klawiszach. Kurtyna opada, a my nie znamy odpowiedzi na wszystkie pytania. Bo tekst ma głębsze znaczenie niż tylko wypowiedziane tu słowa...

Niesamowite zgranie i zrozumienie słychać w poczynaniach muzycznych THE SILENT WEDDING. Do tego wybornie dobrany sound, ale nawet gdyby był i gorszy, to i tak magia tego wszystkiego by pozostała, bo to nie polega tu na ustawieniu perkusji czy klawiszy...

Absolutny Czarny Brylant greckiego metalu. Absolutny!

ocena: 10/10

new 12.09.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
The Silent Wedding - Enigma Eternal (2017)

[Obrazek: 636360.jpg?1843]

tracklista:
1.A Living Experiment 01:19
2.Shadows and Dust 04:15
3.What Lies Beyond 04:57
4.Insanity 04:14
5.The Endless Journey 04:23
6.A Dream of Choices 04:43
7.Loneliness 05:28
8.Under the Veil of Grey 06:17
9.Catharsis 05:05
10.Closer to the End 04:47
11.Silence 04:31
12.Hands of Fate 02:24
rok wydania: 2017
gatunek: progressive power metal
kraj: Grecja

skład zespołu:
Marios Karanastasis - śpiew
Jim Katsaros - gitara
Thomas Kinopoulos - gitara basowa
Renos Lialioutis - perkusja
John Thermos - instrumenty klawiszowe


Minęły cztery lata od debiutu i w marcu 2017 roku belgijska wytwórnia F.Y.B. Records wydała drugi album THE SILENT WEDDING.

Zespoły muzycznie ewoluują, zmienia się ich muzyka...
Obecność Toma Englunda z EVERGREY na pewno nie jest tu przypadkowa. THE SILENT WEDDING ewoluuje w kierunku EVERGREY. Jednocześnie to co zostało niedopowiedziane w roku 2013, zostało dopowiedziane teraz i już na początku w intro A Living Experiment.
Potem jest zwrot ku masywnemu progresywnemu power metalowi, w tej elegijnej oprawie, która czyni magiczną muzykę EVERGREY. Czy także muzykę THE SILENT WEDDING? Marios Karanastasis jest fenomenalny, jest mocniejszy, jest silniejszy, ale nie jest już tym aktorem duszy na małej, skromnie oświetlonej scenie. Jest w pełni blasku jupiterów, skupia na sobie uwagę potęgą głosu niewzruszonego jak granitowa skała pośrodku oceanu. A wokoło niego te pełne głębi brzmienia instrumenty... wszystkie, z głęboką gitarą i pełnymi wdzięku klawiszami w tle. Pięknie i monumentalnie rozbrzmiewa Shadows and Dust, tak trudno jest jednak być drugim EVERGREY w What Lies Beyond... Jaki wspaniały refren, ile w tym dramatyzmu i smutku...
To, jak ta muzyka rozkwita z cudownych melancholijnych refrenach jest zadziwiające, jest fascynujące. Te refreny po prostu łagodnie eksplodują w zagranych i umiarkowanych tempach Insanity, Under the Veil of Grey, czy też poruszającym do głębi uroczystym Closer to the End. Te nastroje malowane głosem, klawiszami gitarowymi niuansami... Muzyczne święto.
Genialny, monumentalny i podniosły muzyczny teatr w A Dream of Choices... Znów wraca teatr jednego aktora z debiutu, ale inny, na olbrzymiej scenie wspartej na marmurowych kolumnach. Coś niesamowitego, co tu zrobił Marios Karanastasis swoim głosem. Po prostu magia! I jak ta magia rozkwita w przecudownym łagodnym songu Loneliness... Rzucony od niechcenia z łagodnym uśmiechem czar, czar niewyobrażalnej mocy.
The Endless Journey... Ta podróż jest niezwykła i jest niezwykłą także dlatego, że tu w tym fenomenalnym, wstrząsającym refrenie zaśpiewał także Tom Englund. Można mówić, no tak coś tu się mocno wzorują na EVERGREY, ale co z tego? To jest po prostu niesamowite i do tego tę niesamowitość podkreśla część instrumentalna.
Niezwykła, progresywna potoczystość cechuje Catharsis oraz Silence, a przy tym ta grecka metalowa duma jest tu elementem wiążącym i dominującym. Ta cecha zresztą porywa od samego początku tego albumu do samego końca w instrumentalnym Hands of Fate. Magia i jeden wielki nieustanny zachwyt!

Produkcja? Brzmienie? Najlepszy z możliwych sound EVERGREY i to wystarczy za rekomendację.
Dwa razy do tej samej rzeki wejść nie można. THE SILENT WEDDING wszedł do innej, ale zadziwił, zachwycił i wzruszył jak w roku 2013, a może jeszcze bardziej...
Ja wiem, że dla większości heavy metal kończy się na IRON MAIDEN lub FREEDOM CALL, ale posłuchajcie genialnego bandu o formacie światowym THE SILENT WEDDING. Grecja może być dumna, że ma taki zespół. Bardzo, bardzo dumna!


ocena: 10/10

new 12.09.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości