Dawn of Solace
#1
Dawn of Solace - The Darkness (2006)

[Obrazek: R-5685836-1399896664-7193.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Dying Daylight 02:50       
2. Wings of Darkness Attached on the Children of the Light 07:23     
3. I Was Never There 06:51     
4. Dead Air 05:19     
5. I Am Chaos, I Am Destruction 06:01     
6. Winter Song 02:37       
7. Wrath of Gods Amongst Us 04:55     
8. Avalanche 03:39

Rok: 2006
Gatunek: Melodic Doom/Death/Gothic Metal
Kraj: Finlandia

Skład:
Tuomas Saukkonen - śpiew, gitara, bas, perkusja, instrumenty klawiszowe

Gościnnie:
Lars Eikind - śpiew


Tuomas Saukkonen miał wiele pomysłów na muzykę i DAWN OF SOLACE było próbą grania muzyki klimatu, a Finlandię można nazwać twierdzą takiej muzyki.
Saukkonen odpowiada tu za wszystkie instrumenty i gościnnie zaprosił jedynie Larsa Eikinda do czystych zaśpiewów (który już udzielał się w BEFORE THE DAWN) oraz Jukka Salovaara jako wspomagacza.
 
Wyszła płyta bardzo schematyczna, wyliczona i co chyba najgorsze bardzo rutynowa i rzemieślnicza. Podjazdu do genialnego THROES OF DAWN nie ma tutaj żadnego, a jest raczej jedynie kopiowanie ich pomysłów, w gorszym wykonaniu. Saukkonen śpiewa tutaj bardzo przeciętnie i jasnym punktem tej płyty jest bez wątpienia Eikind, który jest chyba najlepszym elementem tego albumu, chociaż to, co ma najlepsze pokazał dopiero w BSA.
Bez intro i outro jest to zaledwie 35 minut muzyki nie wzbudzającej emocji, ze słabo zaznaczonymi melodiami. Co prawda przewija się od czasu do czasu jakiś klimat refleksji, jak w drugiej połowie Dead Air, które jest tak naprawdę wolniej zagranym BEFORE THE DAWN i protoplastą tego, co będzie grane w BLACK SUN AEON i to chyba najlepsze, co z tej płyty wyszło. W podobnym stylu, choć znacznie brutalniejszy jest Wrath Of Gods Amongst Us.
Największym tutaj problemem są same kompozycje, które są wydłużone do granic możliwości, jednocześnie nie zawierają w sobie zbyt wiele treści. Pomysł był może na 2-3 kompozycje, rozwleczone to jednak zostało na cały album. Przykładem tego jest niezdecydowany Wrath of Gods Amongst Us, które niby trwa tylko 5 minut, ale zespół już się gubi w tym, co ma grać. Może i są jakieś próby, czy to w Wings Of Darkness Attached On The Children Of The Light czy I Was Never There, ale są one stanowczo za długie i już w tych pierwszych dwóch kompozycjach wychodzi schematyzm i marazm.
 
Produkcja solidna, ale to fińska robota Minerva Pappi (CHARON, NOCTURNAL RITES), więc tutaj zaskoczenia nie ma.
O ile Eikind śpiewa bardzo dobrze, to problemem jest fakt, że pierwsze skrzypce gra Saukkonen, jest tutaj dużo niewykorzystanych przestrzeni i kompozycje są w najlepszym razie średnie i poprawne, w najgorszym nieporadne i zbyt długie jak na tak skromną treść. Jedna osoba to za mało i ten album to kolejny tego dowód, że jedna osoba nie jest w stanie zastąpić całego zespołu. Chyba że jest się Cedem, ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę.
Konkurencja na scenie fińskiej w muzyce klimatu była ogromna i DAWN OF SOLACE odeszło kompletnie w zapomnienie, a przez brak sukcesu również porzucone przez lidera, który skupił się na BEFORE THE DAWN.
Oficjalnie zespół niby funkcjonował, nawet były plotki o kolejnej płycie, choć nie przejawiał żadnej aktywności, jednak w 2013 roku, tak jak inne zespoły Saukkonena został rozwiązany, jednak nad tym zespołem nikt nie zapłakał.
Ku zaskoczeniu świata jednak, pod koniec 2019 roku Saukkonen ogłosił, że DAWN OF SOLACE powraca z nową płytą, która została wydana 24 stycznia 2020 roku.
 

Ocena: 6/10
 
SteelHammer
Odpowiedz
#2
Dawn of Solace - Waves (2020)

[Obrazek: R-14711273-1580115282-3082.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Lead Wings 04:48       
2. Ashes 05:57     
3. Silence 05:18       
4. Hiding 04:46       
5. Tuli 05:36       
6. Numb 05:30       
7. Choice 05:03       
8. Ghost 04:01

Rok: 2020
Gatunek: Gothic Metal/Rock
Kraj: Finlandia

Skład:
Tuomas Saukkonen - śpiew, gitara, bas, perkusja, instrumenty klawiszowe
Mikko Heikkilä - śpiew
Gościnnie:
Lars Eikind - śpiew


Po 14 latach i oficjalnym zawieszeniu działalności w 2013, Saukkonen powraca z pomysłem muzyki gotyckiej i klimatycznej w DAWN OF SOLACE i udaje mu się ją sfinansować za pomocą crowdfundingu.
Album wydany został przez świeżo otwartą wytwórnię Noble Demon, założoną przez byłych pracowników Nuclear Blast i Napalm Records.
 
W muzyce zaszły zmiany, tym razem głównym wokalistą jest wyborny Mikko Heikkilä, którego można było usłyszeć w nieodżałowanym BLACK SUN AEON. To on jest tutaj siłą i nawet w tak oklepanej kompozycji jak otwierający Lead Wings tworzy piękny klimat tęsknoty i nostalgii i okraszone to jest zaskakująco dobrym solem.
Są tu pewne naleciałości KATATONIA i VOYAGER w lżejszych partiach, to słychać chyba szczególnie w Silence, słychać też coś z lżejszych partii GHOST BRIGADE i niestety tutaj wychodzi już długość kompozycji.  Z długością nadchodzi też niestety monotonia i przy Hiding już zaczyna się zmęczenie materiału, a Tuli to już próba cierpliwości. Jest nudno i kompozycja zaczyna się dopiero od 3 minuty i tu dopiero chyba pierwszy raz słychać Saukkonena i to było bardzo dobre posunięcie, aby był cofnięty. Szkoda, bo to by była dobra 2 minutowa kompozycja, a tak jest rozwlekły groch z kapustą.
Dużo jest przeciętności i jeszcze więcej wcześniej wymienionych zespołów, ale Ghost nie ma takiej siły rażenia, jak cokolwiek z The Meanining of I VOYAGER.
 
Produkcja jest bardzo sterylna i jednocześnie bardzo charakterystyczna dla projektów Saukkonena i żadnych nowości tutaj nie ma, brzmienie automatu niezmienne i w miarę solidnie ukrywane.
Problemem są bardzo przewidywalne i poprawne kompozycje, które trzymają się sprawdzonych już patentów i motywów, w pewnym momencie rozciągniętych do granic możliwości.
Po części szkoda, że do czegoś takiego Mikko musi śpiewać, bo on nie rozczarowuje i daje z siebie wszystko, szkoda tylko, że pomysłów starczyło na garstkę melodii i jedną, może 2 solidne kompozycje.
Jest lepiej niż na debiucie, ale do rozpływania się z zachwytu czy łzach od emocji bardzo daleko, bo sama muzyka w swojej powtarzalności wywołuje raczej uczucie obojętności i słychać, że priorytetem jest WOLFHEART, gdzie te kompozycje by się nie sprawdziły.
 

Ocena: 6.6/10
 
SteelHammer
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości