Twilight (ESP)
#1
Twilight - Born Undivine (2003)

[Obrazek: 99158.jpg]

tracklista:
1.Dawn of the Victors (Intro) 00:58
2.Forgotten Heroes 03:57
3.Land of Dreamlike Visions 05:13
4.Insanity 07:14
5.Blood of Gaia 03:28
6.Legend 02:31
7.The Court of the Fallen 05:21
8.When Misery Leaves 05:40
9.Firegods 04:23
10.Born Undivine 08:08

rok wydania: 2003
gatunek: melodic power/folk metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu:
Fran da Conceiçao - śpiew
Edu Mota - gitara
Carlos Gomez - gitara basowa
José Carlos Mota - perkusja


Grupa ta, założona w roku 1995 przez braci Mota w Maladze zaliczyła kompletny falstart swoim debiutem "Legend" w roku 1998, ale bracia Mota nie poddali się i w 2003 nakładem własnym z nowym wokalistą i basistą przedstawili drugi album "Born Undivine".

Tym razem TWILIGHT zaprezentował heroiczny, melodyjny power metal z elementami folk średniowiecznego lekko wzorowany na BLIND GUARDIAN, choć podane jest to z iberyjską lekkością i wdziękiem. Doprawdy kapitalnie to otwierają  w Forgotten Heroes, ultra melodyjnym, szybkim i pełnym ognistych zagrywek gitarzystów oraz krużgankowych ornamentacji. Franda Conceiçao okazuje się bardzo udanym nabytkiem i to jest dobrej klasy power metalowy wokalista, o głosie typowym dla barda czy minstrela. Im dalej, tym folk/power grania jest więcej i stanowi ono sens heroicznych, epickich opowieści w zagranym w umiarkowanym tempie Land of Dreamlike Visions czy też The Court of the Fallen, z chóralnym wsparcie frontmana i zdecydowanym podkręcaniem tempa. Grupa sięga także po bardziej rozbudowane formy melodyjnego power metalu w utworach dłuższych (Insanity i Born Undivine) Utwór tytułowy umieszczony został na końcu i na pewno ma sporo wspólnego w konstrukcji z użyciem gitar akustycznych i wolnych poetyckich partii o dramatycznym wydźwięku z filozofią muzyczną BLIND GUARDIAN, ale cieplejszym klimacie i może nawet miejscami styl gitarowej linii przypomina FALCONER. Insanity jest nieco surowszy i lekko mroczny, wchodząc na obszary twardszego heroicznego power metalu szwedzkiego i tylko gustowne gitarowe inkrustacje ocieplają wizerunek tej bardzo dobrej, zagranej z dużym zdecydowaniem kompozycji. Potężnie na ogólnym tle brzmią  akordy heroiczne i barbarzyńskie zaśpiewy Frana w zwartym i szybkim Blood of Gaia z doskonałym refrenem i to jest true power metal bez żadnych gatunkowych domieszek i aranżacyjnych podtekstów. I podobnie, a nawet jeszcze szybciej atakują w pełnym rozmachu, ultra precyzyjnie odegranym i ostrym jak brzytwa Firegods z najbardziej zadziornymi na tym albumie wokalami Frana. Może się podobać dostojny i uroczysty, a przy tym poetycko zadumany When Misery Leaves, gdzie na szczęście szybko odchodzą od utartej stylistyki BLIN GUARDIAN na rzecz muzyki, która tak urzekały hiszpańskie LORIEN i NIVAIRA. Pełne treści sola gitarowe to klasyczny styl FALCONER i to jest piękne tutaj.

Mota gitarzysta i Mota perkusista tym razem zagrali jak prawdziwi artyści metalowi i piękne są zarówno zagrywki Edu jak i pełne pasji i technicznie zaawansowane natarcia perkusyjne Jose.
Płyta mimo swojej niewątpliwej wartości jakoś nie przyniosła grupie sukcesu i po nagraniu jeszcze kilku utworów w wersji demo zespół został rozwiązany. Jednak w roku 2015 bracia Mota i Fran zdecydowali się grupę reaktywować ponownie. Na razie nic nowego nie nagrali, ale przy tej okazji przypomniano udany album "Born Undivine".


ocena: 9/10


new 9.07.2021
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Twilight - Sign of the Times (2022)

[Obrazek: 1032319.jpg?2804]

tracklista:
1.Prelude to Bedlam (Intro) 00:55
2.(Another) Fallen Angel 05:20
3.The Chaosbringer 05:12
4.In Aeternum 06:04
5.Lovesong 05:01
6.Unhuman Kind 06:35
7.Dawning 06:19
8.Sign of the Times Pt. I (An Earth'over'ture) 02:14
9.Sign of the Times Pt. II (A Crimson Awakening) 06:41
10.Sign of the Times Pt. III (A Titans Testimony) 05:55
11.Sign of the Times Pt. IV (A Requiem for Winter) 09:53

rok wydania: 2022
gatunek: power metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu:
Fran da Conceiçao - śpiew
Edu Mota - gitara
Antonio Moreno Mota - gitara basowa
José Carlos Mota - perkusja

Reaktywowany w 2015 TWILIGHT zaprezentował w końcu nowy album, wydany przez hiszpańską wytwórnię Thundersteel Records w kwietniu 2022. W składzie kolejny przedstawiciel rodziny Mota - basista Antonio Moreno.

TWILIGHT zaproponował równo godzinę power metalu, z którego jednak niewiele wynika. Rozpoczyna się to wszystko bardzo przeciętnymi utworami w manierze niemieckiej (Another) Fallen Angel i The Chaosbringer i te riffy są ograne już setki razy, a melodie bardzo toporne. Edu Mota jako gitarzysta w formie bardzo przeciętnej, inwencji mało, a w dalszych kompozycjach, mimo prób ubarwienia tego power metalowo podaną neoklasyką, także nieczęsto zachwyca. Fran da Conceiçao poniżej oczekiwań, czasem nieco rozpaczliwy, czasem na granicy fałszu w trudniejszych wykonawczo momentach. Pospolitość Lovesong w manierze heroicznego power metalu jest oczywista i tak naprawdę jedynym udanym utworem w pierwszej części albumu jest bojowy i zadziorny rycerski In Aeternum. Tu także najlepiej śpiewa Fran. Co z tego jednak, gdy jego krzyki w pseudo amerykańskim stylu w Unhuman Kind są nie do zniesienia. Nieco odchodzą od power metalu w kierunku classic heavy epic w Dawning, ale melodia jest tylko umiarkowanie epicka, a wokal nadmiernie manieryczny. Z drugiej strony można tu usłyszeć zapewne najlepsze partie gitarowe w solach.
Specjalne znaczenie ma tu z pewnością złożona z czterech części opowieść Sign of the Times. Mamy tu i pewne elementy symfoniczne, najmocniej zaznaczone w Pt. I (An Earth'over'ture) oraz neoklasyczne w pozostałych częściach. Całość przypomina chociażby to, co można usłyszeć na "Symphony of War" MAGIC KINGDOM i klimat i pewne posępne aranżacje są podobne, jednak Fran to nie jest Olaf Hayer, a Edu Mota to nie Dushan Petrossi, chociaż solo w Pt. IV (A Requiem for Winter) jest bardzo zgrabne i zwiewne. Natomiast Pt. II (A Crimson Awakening) i Pt. III (A Titans Testimony) są zupełnie bez historii. Brzmi to sztywno i prezentuje się schematycznie. Przebłyski, przebłyski czegoś lepszego tylko w partiach solowych gitary... Najbardziej zaskakujący moment tego albumu to zakończenie Pt. III (A Titans Testimony) zrobione w stylu Cenotaph BOLT THROWER.

Brzmienie takie sobie, gorsze jednak niż można by oczekiwać, wiedząc jak wysoką klasą produkcji w ostatnich latach charakteryzują się albumy z power metalem hiszpańskim.
No niestety, trudno uznać ten powrót TWILIGHT za udany.


ocena: 6/10

new 10.04.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości