Shadowkeep
#1
Shadowkeep - Corruption Within (2000)

[Obrazek: NS02Mzc1LmpwZWc.jpeg]

Tracklista:
1. Dark Tower 04:41       
2. The Trial of Your Betrayal 05:00
3. Mark of the Usurper 06:21     
4. Altar of Madness 04:43       
5. Corruption Within 04:36     
6. Cast Out 04:51     
7. Meta-Morale 05:03     
8. The Silver Sword 06:44     
9. Death: A New Horizon 03:53
10. Murder 07:03       
11. Inner Sanctum / Queen of the Reich (Queensrÿche cover) 10:36

Rok wydania: 2000
Gatunek: Power Metal
Kraj: UK

Skład:
Rogue M. - śpiew
Chris Allen - gitara
Nicki Robson - gitara
Jim Daley - bas
Dave Edwards - perkusja   


Zespół założony został przez gitarzystów Chrisa Allena i Nicki Robsona w 1999 roku, a spotkali się przy okazji projektu SIRE, o którym dziś niewiele wiadomo. Skład został zebrany bardzo szybko i jeszcze w tym samym roku grupa wydała nakładem własnym mini-album Shadowkeep. W ogarniętym kryzysem metalowym UK zawrzało i po jego wydaniu grupa została ogłoszona brytyjską odpowiedzią na QUEENSRYCHE, zdobywając spore zainteresowanie.
Szybko też pojawiła się propozycja wydania debiutu przez dobrze znaną wytwórnię Limb Music. Warunek był jeden - album ma się pojawić w ciągu roku. Tak też się stało i debiut pojawił się na półkach 18 września 2000 roku.

Część kompozycji z tego albumu można było usłyszeć w 1999 roku i do części nie ma zbyt wielu zastrzeżeń. Inspiracje topowymi zespołami US Power są słyszalne już w Dark Tower, najwięcej oczywiście QUEENSRYCHE za lat 80. oraz CRIMSON GLORY, ale do nich sięga sporo zespołów. Dobry jest tradycyjny, walcowaty Altar of Madness i duet Allen/Robson serwuje tutaj ciekawe sola. Ostatecznie, ten album ma te same błędy, co mini-album z 1999 roku, czyli te same błędy i Cast Out to bardzo powszedni US Power, podobnie niepotrzebnie przekombinowany The Silver Sword, który dopiero w drugiej połowie okazuje się bardzo dobry i bardziej progresywne ciągoty do CRIMSON GLORY nie do końca im tutaj wychodzą. Jak to powinno wyglądać pokazują w Mark of the Usurper, który napędza bardzo sprawna praca sekcji rytmicznej. Problem w tym, że kompozycje, mimo prób urozmaicenia, potrafią być dość monotonne jeśli chodzi o konstrukcję i aranżację, ale i same melodie, które pod koniec potrafią się zlać w całość. To uczucie potęguje bardzo przeciętny Corruption Within, który przypomina mniej udane kompozycje SHOK PARIS i wielu innych grup z kręgów US Power lat 80., to samo można powiedzieć o może i nieznacznie lepszym, ale jednocześnie bez wyrazu Death: New Horizon.
Inner Sanctum to niezły metal w wolniejszych tempach o refleksyjno-epickim klimacie i kiedy nie próbują się silić na listy przebojów albo niepotrzebne kombinacje, to potrafią zagrać coś ciekawego. Cover klasyka ukryty na końcu dobry, ale jednak Tate jest tylko jeden.

Produkcja dobra i ostra, selektywność i perkusja klasycznie amerykańska, wypolerowana gitara w brytyjskim stylu.
Od strony technicznej niewiele jest tutaj do zarzucenia, chociaż Rogue M. wydaje się być dość jednowymiarowy, z kolei u gitarzystów słychać, że ten materiał został skomponowany zbyt szybko. O ile brzmienie stara się to przykryć i ujednolica album, to słychać, które kompozycje są nowsze i tam popisy gitarowe są oszczędniejsze i mniej imponujące.
Album jakiś sukces odniósł, chociaż nie był to taki blask chwały, jak w 1999 roku. Wyszedł poprawny album z heavy/power metalem o ciągotach progresywnych. Bez killerów, ale i bez większych wpadek.
Zwyczajnie dobry LP.


Ocena: 7/10

SteelHammer
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości