Drużyna Spolszczenia
Gaisen March - Wersja do druku

+- Drużyna Spolszczenia (https://druzynaspolszczenia.pl)
+-- Dział: NOWOŚCI PŁYTOWE 2025 (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=270)
+--- Dział: NOWOŚCI - RECENZJE 2025 (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=271)
+--- Wątek: Gaisen March (/showthread.php?tid=3271)



Gaisen March - SteelHammer - 12.09.2020

Gaisen March - Big March (2003)

[Obrazek: R-7350731-1560047545-4572.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. 闘いの序曲 (The Beginning of Battle) 02:19     
2. 闘魂行進曲 (Fighting Spirit March) 07:11     
3. 大行進 (The Big March) 07:04     
4. 闘人 (Battle Man) 06:32     
5. 再戦 (Rematch) 06:05     
6. 不死鳥 (Phoenix) 07:43     
7. 日没 (Sunset) 08:37     
8. Brave New World 06:29     
9. 爆進行進曲 (Dash March) 06:39     
10. 凱旋行進曲 (Triumph March) 12:04    

Rok wydania: 2003
Gatunek: Epic Heavy Metal
Kraj: Japonia

Skład:
Masatoshi Saitoh - śpiew
Hisami Shite - gitara
Tadashi Yoshino - gitara
Hiroyuki Niijima - bas
Kouzou Hirota - perkusja

BRAVE BOMBER powstało w 1990 roku w stolicy Japonii, pozostawiając po sobie zbiór kaset demo, które nie zainteresowały żadnej wytwórni i z tego też powodu zespół zawiesił działalność w 1995.
W późniejszych latach, metal zaczął zyskiwać na zainteresowaniu, czego znakiem był dumny powrót ANTHEM, to i też powrócić BRAVE BOMBER, pod zmienioną nazwą 凱旋MARCH, w niemal pełnym składzie. W 2002 roku było EP, które nielicznym wzbudziło apetyt, a w 2003 debiut, wydany nakładem własnym.

Nagrany został bardzo kompetentny album z epickim heavy metalem, który łączy style MANOWAR, po części główny nurt greckiego epic, głównym fundamentem jest RUNNING WILD. Bitewny klimat hoplitów już czuć w bardzo dobrym, dumnym i podniosłym dzięki orkiestracjom, klimat RUNNING WILD wylewa się z The Big March i to z najlepszych czasów, podróży pod Piracką Banderą do Port Royal. Battle Man to nostalgicznie zagrana pieśń, która przypomina późniejsze nagrania REKION z bardzo dobrymi solami gitarowymi.
RUNNING WILD z jeszcze przed pirackich podbojów jest w Rematch i ta kompozycja pokazuje, jak bardzo nie trafili w swój czas i dopiero po prawie 10 latach ten styl heavy metalu powróci pełną mocą do łask. Grecja i MANILLA ROAD spotykają się w The Phoenix, tutaj niestety trochę zabrakło melodii i jak na 7 minut niestety dzieje się tutaj równie mało, co w MANOWAR przez ostatnią dekadę. W Sunset próbują grać bardzo minimalistycznie na poziomie CANDLEMASS i to jest muzyka bardzo trudna i inna od tego, co można było usłyszeć wcześniej. To jest zrealizowane solidnie, jednak to jest bardzo ciężkie, nie do końca pasujące do całości. Brave New World to napinanie stalowych mięśni MANOWAR i tutaj delikatne nawiązania do epickiego heavy CANDLEMASS zrealizowane są znacznie lepiej. Do tego wyborne solo.
Dash March to pełna moc RUNNING WILD i ANTHEM w bardzo dobrym wydaniu, głównym wydarzeniem jest jednak Triump March. Rozpoczyna się dłużej, jak na kolosa RUNNING WILD przystało. Są okrzyki pijanych w tawernie marynarzy, czuć sól portu, ale zabrakło tutaj lepszej melodii i motywu przewodniego. Solidne orkiestracje, ale jednak pomysł odgrzany z The Phoenix i tak naprawdę dopiero w drugiej połowie zaczyna się robić ciekawiej i melodia jest zaznaczona znacznie lepiej, ale wygląda to o wiele bardziej skomplikowanie niż faktycznie jest. Wiadomo, że epickie albumy trzeba kończyć z rozmachem, czasami jednak lepiej powiedzieć za mało w 5-7 minutach, niż jeszcze mniej w 12, pozostawiając słuchacza znudzonego i zmieszanego.

Produkcja własna, ale nie znaczy to, że brzmi to jak garażowy self-release. Perkusja surowa i grecka, gitary mocne jak w RUNNING WILD po Port Royal i w tych bardziej bitewnych partiach bas niesie melodię wybornie. Surowe, i oszczędne, ale solidne brzmienie, czyli takie, którego raczej się spodziewa po epickim heavy metalu.
Może jest nieco nierówno i zespół stoi okrakiem w niektórych kompozycjach i nie ma pomysłu, ale kiedy im się udaje, to jest to granie bardzo dobre, aż chce się chwytać za topór i ruszać do bitwy. Saitoh ma głos mocny i szorstki i w większość daje radę i trudno mu coś zarzucić. Sekcja rytmiczna gra z wyczuciem, a gitarzyści dają solidne popisy.
Zespół słusznie dobrał nazwę Triumfalnego Marszu, bo powrócili chwalebnie z bardzo dobrą płytą, niestety, album przeszedł bez większego echa i Masatoshi Saitoh podjął decyzję w 2004 roku o rozwiązaniu zespołu i został zapomniany. Zapewne nie pomógł też fakt, że w tym samym roku lud oczekiwał z niecierpliwością GALNERYUS, który okazał się objawieniem i ożywił japońską scenę na lata.
Saitoh chciał jeszcze spróbować swoich sił w solowym projekcie, ale to już niestety nie było to i wygląda na to, że muzycy zaprzestali jakiejkolwiek działalności muzycznej.
Może nie jest to album genialny, nieco nierówny, daleko temu do BLAZON STONE, ale to nic nie zmienia, bo takiej muzyki jest mało. O wiele za mało.
GAISEN MARCH trzeba ocalić od zapomnienia i mimo że obecnie album to biały kruk dla kolekcjonerów, to zespół zasługuje na odznaczenie.

Ocena: 8/10

SteelHammer



RE: Gaisen March - SteelHammer - 26.12.2025

Gaisen March - 戰闘 (2025)

[Obrazek: 1347734.webp?0548]

Tracklista:
CD1
1. 戰  02:55        
2. 鋼の戰 05:16         
3. 刀の進軍  06:07        
4. 勇猛民族  06:16        
5. 勇猛なる戦士  04:59        
6. 刀を振り翳せ  04:48        
7. 伝統継承 07:05          
8. 強軍の領域 06:08         
9. 戰闘犬  05:45        
10. 鋼の者  05:54        
11. 雄叫ぶ勇者  05:29       
12. 戦う息吹  08:31        
13. 戰闘~戰と闘い  04:49        

CD2
1. 軍神 06:47         
2. 完全戰闘武装  06:22          
3. 戰の紋章 04:45          
4. 銃声 05:16        
5. 闘争バラード 09:08         
6. 我が闘争心 05:59         
7. 荒鷲叫ぶ翼を広げ 06:03        
8. 戦士~Battle man 05:11         
9. 脱ぎ捨てたBoots 06:44         
10. Battle 05:46          
11. 不死鳥の如く05:17          
12. 青雲の空 02:50

Rok wydania: 2025
Gatunek: Epic Heavy Metal
Kraj: Japonia

Skład:
Masatoshi Saitoh - śpiew
Hisami Shite - gitara
Noboru Sakuma - gitara
Hiroyuki Niijima - bas
Taichi Nagao - perkusja


Pod koniec 2024 roku Masatoshi Saitoh ogłosił światu, że powraca GAISEN MARCH w niemal oryginalnym składzie po niemal 25 latach przerwy. Wraz z tą informacją pojawiła się zapowiedź kolejnej płyty.
I tak też się stało, pierwszego czerwca 2025 roku został wydany drugi album, zawierający 25 kompozycji, na dwóch płytach.

To jest LP bardzo długi, trwający niemal dwie i pół godziny. CD1 to potężna dawka epic heavy metalu japońskiego, z typową dla tego regionu melodyką, ale zagrane szorstko. Może nie na poziomie TOKYO YANKEES, ale jest tutaj muzyka, do jakiego BRAVE BOMBER czy GAISEN MARCH przygotował. To klasyczny w formie heavy metal z nutą epickiego grania, z ciekawymi solami i dialogami, chociaż równie archaicznymi co prezentacja i wykonanie. Masatoshi Saitoh w bitewnych pieśniach sprawdza się bardzo dobrze i jego szorstki, nieokrzesany głos, okrzyki jak i gang chórki dodają autentyczności w tym teutońskim prymitywizmie. Kompozycje utrzymane są raczej w wolniejszych tempach, ale nie nudzą i są na tyle różnorodne dzięki refrenom i jasno nakreślonym melodiom oraz klimatowi, że nie zlewa się to wszystko w jedną całość. Ciekawe jest to spojrzenie na epic heavy metal, oparty głównie na gitarach i potężnych litaurach Taichi Nagao, bez dalszych planów i głębszych aranżacji, i w classic heavy w stylu 鋼の者 czy nawet rozpoczynającym 鋼の戰 to wszystko się sprawdza. Ośmiominutowy 戦う息吹 to bardzo dobre zwieńczenie tego monolitu i najsłabiej wypada 戰闘~戰と闘い. Zdecydowanie za dużo tutaj Masatoshi Saitoha i jego samurajskich okrzyków.
CD2 zaczyna się interesująco 軍神, ale kompozycje zaczynają być coraz bardziej chaotyczne i może w 完全戰闘武装 tak tego jeszcze nie słychać, ale 戰の紋章 to już powrót do archaizmów BRAVE BOMBER czy może nawet MASA SAITOH MASA, który nie był projektem tak ciekawym, jak GAISEN MARCH. Najdłuższy 闘争バラード ma swoje momenty, ale jako całość jest to bardzo skromnie zaaranżowany utwór, który próbuje nawiązywać do epickich songów MANOWAR z symfonicznymi tłami, ale Saitoh do takiej formy epickiego grania zwyczajnie się nie nadaje.
Tak wspominając o MANOWAR, to coś jest w 我が闘争心 i prezentuje się zdecydowanie lepiej, z kolei szybszy 荒鷲叫ぶ翼を広げ kojarzy się bardziej z melodic metalowymi projektami z Japonii i jest to na swój sposób frapujące. Tak jak Battle Man, w którym są jakieś szczątki METALUCIFER. A na pewno jest w mocnym 不死鳥の如くi to świetne zakończenie mniej imponującego CD2.

Produkcja własna jest solidna, typowa dla japońskich self-release i tutaj niewiele jest do zarzucenia. Miało być sucho i prosto, i tak też jest.
Od strony technicznej wykonane to jest tak, jak powinno i nie ma tutaj żadnej przesady, wszystko zagrane zostało z wyczuciem i to jest album, który cofa słuchacza w czasie. I taki chyba też był tego LP cel.
GAISEN MARCH powrócił w chwale, chociaż nagranie 2CD to nielada wyzwanie i nie do końca temu podołali, ale trudno jest stworzyć tak dużo materiału, który by trzymał najwyższy poziom i udało się to niewielu. To nadal jest to jednak zwycięski marsz. Prosty i bezpośredni jak okładka, ze znacznie słabszą drugą połową, ale jednak zwycięski! Dla GAISEN MARCH, i dla ich fanów!


Ocena: 8.4/10

SteelHammer