Drużyna Spolszczenia
Induction - Wersja do druku

+- Drużyna Spolszczenia (https://druzynaspolszczenia.pl)
+-- Dział: NOWOŚCI PŁYTOWE 2026 (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=272)
+--- Dział: NOWOŚCI - RECENZJE 2026 (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=273)
+--- Wątek: Induction (/showthread.php?tid=3917)



Induction - Memorius - 28.11.2022

Induction - Born From Fire (2022)

[Obrazek: 1072550.jpg?0124]

1. Born from Fire 04:09
2. Scorched 07:04
3. Fallen Angel 03:51
4. Go to Hell 04:06
5. Embers 03:49
6. Order & Chaos 05:23
7. The Beauty of Monstrance 04:57
8. Queen of Light 04:25
9. I Am Alive 03:20
10. Ghost of Silence 06:01
11. Eternal Silence 05:15
12. Sacrifice (Bonus Track) 05:16

rok wydania: 2022
gatunek: power metal
kraj: International

skład zespołu:
Craig Cairns - śpiew
Tim Kanoa Hansen - gitara
Marcos Rodriguez - gitara
Dominik Gusch - gitara basowa
Dominik Zester - perkusja

Tradycje rodzinne trzeba podtrzymywać. Syn Kai Hansena, Tim, w roku 2017 dołączył do progressive power metalowej formacji INDUCTION z Czech, kierowanej przez Martina Becka. W 2019 grupa ta wydała swój pierwszy album "Induction", jednak pozbawiony głębszych treści i rozpoznawalnych melodii symfoniczny power zaśpiewany przez Nicka Holemana sukcesu nie przyniósł i Beck ekipę przez siebie stworzoną rozwiązał. Tim Hansen zachował jednak jak należy sądzić prawo do nazwy i w Hamburgu w roku 2022 zebrał nowy, międzynarodowy skład INDUCTION. Grupa w końcu listopada wydała nakładem niemieckiej wytwórni Atomic Fire Records album, gdzie muzycznie Tim ma już znacznie więcej do powiedzenia niż poprzednio.

Tak, to słychać. Tym razem INDUCTION gra melodyjny power metal w niemieckiej stylistyce, wprost wywodzącej się z pomysłów HELLOWEEN, GAMMA RAY czy IRON SAVIOR, a czasem także i FREEDOM CALL. Rozbuchanej symfoniki nie ma, wszystko opiera się na klasycznym dwu gitarowym power metalowym ataku Tima i Argentyńczyka Rodrigueza oraz pozbawionym manieryzmu wokalu Craiga Cairnsa, który w tym roku pojawił się także na EP macierzystej formacji TAILGUNNER oraz w międzynarodowym internetowym power metalowym projekcie METAL ORDER. Dobrze śpiewa ten Brytyjczyk, tu w udany sposób wpasowując się w rozpoznawalną niemiecką stylistykę artystycznego wyrazu melodic power, nie będąc przy tym jednocześnie naśladowcą niemieckich tuzów gatunku...
Na płycie w zremasterowanej wersji znalazł się także singlowy Sacrifice, który już od lutego pilotował nadejście tego albumu i generalnie to co ta kompozycja sobą prezentuje jest słyszalne na całości dzieła INDUCTION. Dominują dosyć szybkie tempa i zdecydowanie dążenia do ekspozycji refrenów, zasadniczo udanych, choć jednak jak na scenę niemiecką bardzo już ogranych. Raczej radosne i czasem niestety naiwne jak te z albumów FREEDOM CALL. Tak to wygląda w przypadku szybkich i zamaszystych Born from Fire, Embers czy też miejscami bardziej rockowo przebojowego Fallen Angel oraz I Am Alive, gdzie sporo jest akcentów HELLOWEEN z Derisem, na szczęście z tych lepszych czasów. W Go to Hell nawet gdzieś w refrenie do głosu dochodzi AVANTASIA bez śladu oryginalności, a w The Beauty of Monstrance w tej agresywnej masywności zwrotek przypomina się debiut zespołu. A jak mało oryginalne są te refreny to tak bardzo słychać w zrobionym w stylu późnego GAMMA RAY Queen of Light. Naprawdę trzeba było po raz setny eksploatować ten motyw? Jest tu jednak i nieco bardziej skomplikowanych w aranżacjach kompozycji o charakterze heroicznego power metalu z elementami symfonicznymi, jak w Scorched i Ghost of Silence, tyle że w refrenach grupa wraca do mainstreamowego rytmicznego grania z chórkami i znowu ta naiwność zaczyna przebijać się na plan pierwszy.
Maksymalna dawka naiwności jest w songu przy pianinie Eternal Silence i taki festiwalowy "metal" z filmów familijnych na tej płycie jest zupełnie zbędny. A prawdziwej metalowej ballady brak.

Zagrane zostało wszystko sprawnie, ale do tytułu Guitar Hero Timo brakuje bardzo wiele i mam nadzieję, że się o niego nie zamierza ubiegać. Dobra sekcja rytmiczna, przeciętne orkiestracje i na pewno udany występ Craiga Cairnsa, który tu robi bardzo wiele, by tchnąć w poszczególne kompozycje więcej niż by to wynikało z ogranych melodii.
Realizacja znakomita, no bo tym się zajął Jacob Hansen i jest to jedna z lepiej brzmiących płyt z melodyjnym power metalem nie tylko z Niemiec w tym roku.
No cóż. Pierwszy album tej grupy był przekombinowany, drugi który z pierwszym łączy tylko osoba Tima Hansena zbyt oczywisty, zbyt zapatrzony w wielkich niemieckich mistrzów gatunku.
Wyszło dobrze, ale to zespół bez własnego oblicza, które być może pojawi się na następnej płycie.


ocena: 7,2/10

new 28.11.2022



RE: Induction - SteelHammer - 03.02.2026

Induction - Love Kills! (2026)

[Obrazek: 1399683.jpg?3525]

Tracklista:
1. Virtual Insanity 03:21      
2. War of Hearts 03:44      
3. Dark Temptation 03:29      
4. Steel and Thunder 04:02      
5. Strangers to Love 03:53      
6. Beyond Horizons 04:11           
7. Love Kills 03:25      
8. I Am Evil 03:16      
9. The Veil of Affection 05:24      
10. Empress 06:12

Rok wydania: 2026
Gatunek: Power Metal
Kraj: International

Skład zespołu:
Gabriele Gozzi - śpiew
Tim Kanoa Hansen - gitara
Justus Sahlman - gitara
Dominik Gusch - gitara basowa
Markus Felber - perkusja


Trudno uwierzyć, że od Born From Fire minęły ponad cztery lata.Tim Kanoa Hansen przez ten czas postanowił wymienić skład i z poprzedniego pozostał tylko basista Dominik Gusch. Drugim gitarzystą został Justus Sahlman z fińskiego, death/thrash metalowego CONNECTED, wokalistą Gabriele Gozzi z Włoch, którego niektórzy mogą kojarzyć z FALLEN IDOL i który ma na swoim koncie wiele występów gościnnych. Dla perkusisty Markus Felber to jest debiut, a trzecia płyta zostanie wydana 6 lutego 2026 roku nakładem Reigning Phoenix Music.

Zmiana stylu na metal bardziej przebojowy, z kręgów FREEDOM CALL i pożyczając z twórczości GAMMA RAY, gdzie kompozycje są krótsze, bardziej treściwe i prostsze. To power metal przystępny, nieskomplikowany jak w Virtual Insanity czy Dark Temptation, gdzie czerpią garściami z GAMMA RAY i FREEDOM CALL, ale i przebojowości BEAST IN BLACK czy AXXIS w swojej delikatnie malowanej power rockowej manierze. Bliski power metlau z Hamburga jest War of Hearts z delikatnie podniosłym zarysem i delikatnymi planami klawiszowymi i warto tutaj wyróżnić Gabriele Gozzi, który okazuje się wokalistą bardzo dobrym, swobodnym i sprawdzającym się w tej stylistyce. Justus Sahlman to znakomity dodatek i jego dialogi z Hansenem nadają pewnej potrzebnej świeżości tej muzyce. Ich dialogi są tutaj techniczne, bardzo melodyjne i warte uwagi, jak w delikatnie nowoczesnym LP Steel and Thunder, bardzo udanym i kiedy idą w bardziej heroicznym kierunku, to mają zdecydowanie więcej do powiedzenia (wyborny, absolutnie niszczący Beyond Horizons!) niż w miałkim, power rockowym Strangers to Love. Co najgorsze, takich kompozycji jest więcej i Love Kills oraz kiczowaty I Am Evil krążące pomiędzy miałkim ACCEPT lat 80. i mniej atrakcyjnych kompozycji GAMMA RAY z początku lat 90. Tak, bez wątpienia Beyond Horizons to znakomita odtrutka po tak przeciętnej balladzie, z czarującymi ozdobnikami gitarowymi i wzorową pracą sekcji rytmicznej. The Veil of Affection to próba nawiązywania do debiutu i power metalu bardziej symfonicznego i podniosłego, szwedzkiego w sposobie prezentacji melodii i w zwrotkach jest to nawet niezłe, tak jak refrenach w stylu GAMMA RAY, chociaż partię z fletami i fujarkami mogli sobie darować. Na koniec cover GAMMA RAY Empress i to raczej tylko poprawna ciekawostka, gdzie Gozzi wokalnie zwyczajnie nie daje rady, a gitarzyści zdecydowanie się ograniczają.

Mix i mastering wykonany został przez Eike Freese i samego Tim Kanoa Hansen i jest to sound solidny, chociaż nie tak selektywny, jak Jacoba Hansena z LP poprzedniego. Na plus zdecydowanie brzmienie gitar, szczególnie w solach, ostre i wyraziste.
Tim Kanoa Hansen zebrał utalentowanych muzyków i gra tutaj rzeczy zdecydowanie ciekawsze, jeśli chodzi o ozdobniki i ornamentacje, kompozycyjnie jednak jest to solidna szkoła hamburska.
Oryginalności zbyt wiele nie ma, ale to solidny power metal niemiecki, prosty i szczery, ale jednak często zbyt prosty i oczywisty.
Potencjał jest, kiedy śpiewają o stali, jak w Steel and Thunder, a romantyczne, rockowe songi powinni pozostawić ekipom bardziej doświadczonym, jak BONFIRE, bo ani to nie brzmi dobrze, ani naturalnie.
Miłość tutaj nie zabija i stal jednak wygrywa.


Ocena: 7.5/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Reigning Phoenix Music.