Drużyna Spolszczenia
Angus McSix - Wersja do druku

+- Drużyna Spolszczenia (https://druzynaspolszczenia.pl)
+-- Dział: NOWOŚCI PŁYTOWE 2026 (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=272)
+--- Dział: NOWOŚCI - RECENZJE 2026 (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=273)
+--- Wątek: Angus McSix (/showthread.php?tid=3986)



Angus McSix - Memorius - 19.04.2023

Angus McSix - Angus McSix and the Sword Of Power (2023)

[Obrazek: MzctMzkxOS5qcGVn.jpeg]

tracklista:
1.Master of the Universe 03:24
2.Sixcalibur 03:53
3.Laser-Shooting Dinosaur 04:10
4.Amazons of Caledonia 04:02
5.Ride to Hell 03:54
6.Starlord of the Sixtus Stellar System 05:35
7.The Vision in the Fires (Intro) 01:06
8.Eternal Warrior 03:33
9.The Key to Eternity 04:38
10.In a Past Reality 03:53
11.Fireflies of Doom 03:38
12.Just a Fool Will Play Tricks on Angus McSix 04:08 (bonus track)

rok wydania: 2023
gatunek: power metal
kraj: International (Szwajcaria/Niemcy/Włochy)

skład zespołu:
Angus McSix, Starlord of the Sixtus Stellar System (Thomas Winkler) - śpiew
Arch Demon Seebulon, The Origin of all Evil (Sebastian Levermann) - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, orkiestracje, programowanie
Thalestris, Queen of the Lazer-Amazons of Caledonia (Thalìa Bellazecca) - gitara
Skaw! Buff Berserker from the North (Manuel Lotter) - perkusja

Nie są do końca jasne okoliczności w jakich Thomas Winkler zakończył współpracę z Bowersem w GLORYHAMMER, na pewno jednak nie z powodu drastycznej różnicy zdań na temat stylistyki muzycznej zespołu. Co więcej, jest teraz dwóch Angusów, dwie grupy o podobnym image i podobnym Uniwersum fantasy, w jakim kreują swój muzyczny świat. Być może chodzi o to, że GLORYHAMMER jest zespołem nieco prześmiewczym, parodiującym, ukazującym heroiczny power metal w krzywym zwierciadle, a ANGUS McSIX, pomimo równie bombastycznych artystycznych pseudonimów, traktuje swoją historię bardziej tradycyjnie i poważnie? Winkler w roku 2022 zebrał godny odnotowania skład, zapraszając do współpracy "Seba" z ORDEN OGAN i byłego perkusistę RHAPSODY ON FIRE Lottera i dodał nieco mainstreamowej pikanterii poprzez przyjęcie też nie mającej doświadczenia na metalowej scenie włoskiej gitarzystki Thalìi Bellazecca, ponoć jednak bardzo popularnej w internetowych mediach społecznościowych. Do tego powstała też specyficzna sytuacja z kontraktami płytowymi, bo obie grupy mają je ważne z Napalm Records, a w czerwcu kolejny album wydaje też GLORYHAMMER. ANGUS McSIX zaprezentuje swój album 21 kwietnia 2023.
Ciekawa sytuacja. A muzyka? 

Angus zginął w heroicznym boju, ale chce za sprawą magicznego miecza o nazwie Sixcalibur powrócić z krainy śmierci do świata żywych i tak dalej... Fabuła zwarta i potoczysta, choć oczywiście mało oryginalna, ale to nie o oryginalność tu chodzi. Chodzi o atrakcyjny, melodyjny power metal, wynikający z historycznych doświadczeń gatunku sięgających debiutu RHAPSODY. No, może tak nie do końca można to porównać z RHAPSODY, bo rock pop akcentów tu nie brakuje i taki jest już w refrenie, skądinąd chwytliwego, Master of the Universe i zyskuje to na znaczeniu także w następnym Sixcalibur. Przebojowe refreny chóralne, wszystko takie rozległe i sympatyczne, doskonale wyważone pomiędzy melodyjnością a power metalową energią. Barwne, przyjazne, bezpretensjonalne. Zwarte numery, świetne sola heroiczne, trochę okrzyków chóralnych, bojowe litaury, Winkler fantastyczny i śpiewa jednak lepiej niż w GLORYHAMMER nikogo tu nie udając. Ciekawe są partie synth i orkiestracje w nowoczesnym stylu, nieprzeładowane, nienachalne. Świetny lajtowy przebój Laser-Shooting Dinosaur, bardzo przyjemny choć w melodii już powerowo ograny Amazons of Caledonia i nowocześniej jeszcze przez elektroniczne plany pobrzmiewający Ride to Hell. Krótkie te kompozycje, kolosów brak, a najdłuższy Starlord of the Sixtus Stellar System umieszczony centralnie może się nawet wydawać w tym towarzystwie odrobinę za długi. Jaki jednak tu jest fajny refren, taki kosmicznie rozległy w dalszych planach i taki heroicznie bojowy! Wyborne intro The Vision in the Fires prowadzi do kolejnego energicznego hita Eternal Warrior, to jest swoista esencja stylu z tego albumu. Buja beztrosko i heroicznie! I łagodniej, i bardziej uroczyście w The Key to Eternity i może ten refren jest naiwny w muzycznie i już go słyszeliśmy z tą melodią pewną ilość razy, ale co z tego. Taki tu właśnie pasuje. I znowu roztańczony, ale epicki power metalowy In a Past Reality buja skutecznie bez pseudo-metalowej dyskoteki i ultra modern chwytów. Klasa!
Fireflies of Doom jak na zakończenie historii epickiej może jest skromny, ale refren wręcz wzruszający miejscami w gustownej melodii. I jeszcze bonusowy Just a Fool Will Play Tricks on Angus McSix i tu melodia i aranżacja ogólna zwrotek jest kapitalna!

Pięknie, z wysmakowaną lekkością to wszystko zrealizował Mistrz Sebastian Levermann. To jest jednak człowiek z Wizją metalowego i rockowego soundu i szerokimi horyzontami w tym zakresie.
Jest to kategoria - power metal lekki, łatwy i przyjemny, nasycony pop i rock, roztańczony, pozytywny, pozbawiony brutalności, a jednak barwnie epicki. Bardzo to trudna kategoria, ktoś tam już tego próbował i raczej nic z tego nie wyszło poza kiczem i szmirą. Tu jest to sztuka, może niespecjalnie metalowo gniotąca, ale gniotącego power metalu jest wystarczająco dużo, by gdy trzeba, rozpłaszczyć się na ziemi. Nic dla twardych metaluchów, resztę zapraszam do wysłuchania historii Bohatera Angusa. Warto!


ocena: 9,5/10

new 19.04.2023

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.



RE: Angus McSix - SteelHammer - 12.03.2026

Angus McSix - Angus McSix and the All-Seeing Astral Eye (2026)

[Obrazek: 1386388.jpg?5410]

Tracklista:
1. 6666 03:31      
2. The Fire of Yore 03:19       
3. I Am Adam McSix 04:30       
4. Dig Down 04:50       
5. Techno Men 04:43         
6. Ork Zero 04:21         
7. Starlight Stronghold 04:11         
8. Aetheriyja 01:27          
9. Let the Search Begin 04:09        
10. The Power of Metal 04:49        
11. Into Battle 01:54

Rok wydania: 2026
Gatunek: Power Metal
Kraj: International (Szwecja/Niemcy/Włochy)

Skład zespołu:
Prince Adam McSix (Samuel Nyman) - śpiew
Arch Demon Seebulon, The Origin of all Evil (Sebastian Levermann) - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, orkiestracje, programowanie
Thalestris, Queen of the Lazer-Amazons of Caledonia (Thalìa Bellazecca) - gitara
The Dwarf (Jasmin Pabst) - gitara
Ork Zero (Gerit Lamm) - perkusja


ANGUS MCSIX powraca, chociaż już bez Thomas Winkler, który był Angusem McSix. Zabieg odejścia głównego założyciela projektu (oficjalnie mówi się ) z namaszczeniem swojego następcy jest bardzo rzadko spotykane. Samuel Nyman z szwedzkiego MANIMAL, który tutaj jest ukryty pod pseudonimem Prince Adam McSix i występuje jako syn Angusa to wokalista dobrze znany i uznany. Do tego doszła trzecia gitarzysta, znana z OVERSENSE Jasmin Pabst oraz uznany perkusista Gerit Lamm, którego niektórzy mogą kojarzyć z XANDRIA oraz CATALYST CRIME i tak mamy pełny skład all-star.
Publikacją kolejnego rozdziału historii o zamrożonym, z amnezją Angusa McSix podjęło się ponownie Napalm Records i całość będzie można usłyszeć 13 marca 2026 roku.

Powód odejścia jest oczywiście zrozumiały i poświęcenie czasu rodzinie jest godne pochwały, to oficjalne przekazanie pieczy nad projektem można było usłyszeć już w zeszłym roku, dzięki singlowi 6666, udanemu i utrzymanemu w stylu debiutu. Problemem tego LP nie jest Samuel Nyman, który jest w formie znakomitej i w niczym nie ustępuje swojemu poprzednikowi, ale kompozycje są tutaj zdecydowanie słabsze, nie tak porywające i bardziej generyczne gatunkowo. Dominacja Sebastiana Levermanna jest tutaj słyszalna i niektóre aranżacje refrenów przypominają te z ORDEN OGAN, ale zabrakło tutaj zamaszystości, lekkości i może w jakimś stopniu szczerości wykonania.
Trzech gitarzystów do grania tak prostego i rytmicznego to przesada i żadne z nich nie wykazuje tutaj niczego wyjątkowego, ale w tej muzyce nie o to chodzi. Najważniejsze są melodie i refreny, a te są powszednie, komercyjne i stadionowe, próbujące wprowadzać szwedzkie standardy modern, jak w The Fire of Yore, ale zabrakło w tym wszystkim swobody wykonania i bardziej słucha się tego jak marketingowego przedsięwzięcia. Bez wątpienia widowiskowego i udanego, ale jednak bardziej widowiskowego niż zapierającego dech w piersiach swoją pomysłowością, którą ma przykryć występująca tutaj armia gości. Gości bardzo dobrze znanych, bo kto nie zna RHAPSODY OF FIRE, FREEDOM CALL czy VAN CANTO? Czy wykonawczo jednak coś realnie wnoszą stwierdzić trudno, ale I Am Adam McSix z gościnnym występem Włochów jest wyborny, tak już Dig Down z VAN CANTO to tylko sprawny germański power, z kolei Techno Men z industrial metalowym TURMION KATILOT nie reprezentuje nic ponad modern metal skandynawski, z kolei im mniej o przesłodzonym The Power of Metal, tym lepiej. Fani FREEDOM CALL i metali kolorowych będą zachwyceni, może nawet jakiś fan GAMMA RAY tupnie nogą. Infantylne, uderzające w popularny w ostatnich latach kinder metal grup pokroju VICTORIUS czy DRAGONFORCE i to jest antyteza ANGUS MCSIX. 
Zabrakło melodii bardziej wyrazistych i Ork Zero przelatuje, tak jak Starlight Stronghold to sprawne pociągnięcie pomysłów z debiutu, ale nie z taką siłą rażenia. Przyjemny jest Let the Search Begin, ale tutaj na uznanie zasługuje partia środkowa. Wyborne sola, w końcu!

Sound jest oczywiście bez zarzutu, tak jak wykonanie. Zostało to zrealizowane profesjonalnie przez muzyków utalentowanych i uzdolnionych, jednak w jakimś stopniu niepotrzebnie się ograniczający w konwencji, w której powinni grać swobodniej i nie tak zachowawczo.
Adam McSix to Książę i następca godny, który dał tutaj z siebie wszystko i słychać, że jest tutaj całym sercem. Trudno jednak się nie oprzeć wrażeniu, że to jednak wydarzenie bardziej komercyjne, opierające się na schematach z debiutu, zrealizowanych dobrze, ale nie tak imponująco, jak na debiucie, momentami nawet frustrująco w swojej infantylności.
Album wart uwagi i fani ANGUS MCSIX będą mieli czego tutaj słuchać, jednak część druga nie wciąga tak bardzo, jak pierwsza. Chwała Adamowi McSix!


Ocena: 7.7/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.