![]() |
AfterTime - Wersja do druku +- Drużyna Spolszczenia (https://druzynaspolszczenia.pl) +-- Dział: MMS - RECENZJE (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=183) +--- Dział: Female Fronted Metal (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=217) +--- Wątek: AfterTime (/showthread.php?tid=4374) |
AfterTime - SteelHammer - 23.04.2024 AfterTime - The Farthest Shore (2020) ![]() Tracklista: 1. Battle of the Sea 08:50 2. Edge of the Earth 04:08 3. World We've Lost 04:33 4. Nimata Moíraís 05:06 5. Planetary Eyes 04:41 6. Sanctuary 04:51 7. Dare to Roam 03:43 8. A Journey Itself 05:09 9. Survive the Storm 04:49 10. The Aftermath 04:01 11. No Turning Back 05:06 12. The Farthest Shore 13:30 Rok wydania: 2020 Gatunek: Symphonic Metal Kraj: USA Skład zespołu: Sarah Wolf - śpiew Brad Sturgis - śpiew (harsh), gitara, pianino Chris Radke - gitara AJ Blakesley - perkusja AFTERTIME ze stanu Minnesota założone zostało przez dwóch gitarzystów, Brad Sturgis i Chris Radke, którzy chcieli zawojować świat swoją wizją Female Fronted Metalu. Kompletowanie składu trwało do 2014 i dopiero w 2015 roku pojawił się pierwszy singiel. Występy na żywo grupy wywoływały mieszane uczucia i mimo wydania dwóch EP, nie zainteresowała się grupą żadna wytwórnia.
To nie zniechęciło zespołu i 25 września 2020 roku wydali debiut nakładem własnym.
Zespołowi nie można odmówić odwagi i ambicji, skoro zaczynają album niemal dziewięciominutowym Battle of the Sea, a kończą trzynastominutowym The Farthest Shore, tylko co z tego, skoro w parze z ambicją nie idzie talent do tworzenia kompozycji wyrazistych i melodii wartych zapamiętania.
Oba te utwory mają ten sam problem i poza brakiem melodii i refrenu są same orkiestracje, które są wykorzystywane jako osobny plan i zapychacz, aby wydłużyć kompozycję do granic możliwości. Często wnoszą one niewiele, a szkoda, bo sama ich realizacja jest znakomita, szczególnie chórów, które są bardzo dopracowane. Nieudana próba morskiej podróży kojarzy się z VISION OF ATLANTIS i EPICA. Holendrów jest tutaj pełno, słychać ich w Edge of the Earth, World We've Lost kojarzy się z AFTER FOREVER i tutaj jest pierwszy raz, kiedy rewelacyjnie dopasowane zostały chóry do refrenu. Są tutaj dobre pomysły, jak Nimata Moíraís kojarzący się z NIGHTWISH i SIRENIA. Ze wszystkich dobrych pomysłów wyszłoby dobre LP o tradycyjnej długości, ale coś poszło nie tak w procesie mixu i Sarah Wolf została za bardzo wycofana, przez co nawet niezłe refreny, jak Planetary Eyes, są kompletnie rozmyte. Nie śpiewa ona źle, co słychać w balladowym Sanctuary i nie było potrzeby wysuwania tak bardzo grzmiącej perkusji, która miała chyba zagłuszyć brak basu. Brzmi to dziwnie i nieco rozczarowująco, ponieważ za sound odpowiadają tutaj mistrzowie Joost van den Broek i Darius van Helfteren. Dare to Roam to bardzo generyczny power metal, podobnie jak A Journey Itself, kojarzący się z przesadnie zaaranżowanymi kompozycjami DRAGONLAND dwóch ostatnich płyt.
Survive the Storm to znów EPICA, The Aftermath to NIGHTWISH i nie ma tutaj nic nowego czy czegoś, do czego chciałoby się wracać. To poprawne kopiowanie sprawdzonych pomysłów, ale podane w formie, w której wlatuje to jednym uchem, a wylatuje drugim. Jak bardzo niezapamiętywalny jest No Turning Back to jest wręcz przerażające.
Gitarzyści zagrali poprawnie, chociaż nie ma tutaj nigdzie solówek wartych odnotowania, bo te są bardzo oszczędne i głównie skupiono się na orkiestracjach, które są obok, a nie częścią kompozycji. Brak tutaj finezji i chwilami odnosi się wrażenie, że jest to zagrane bez wiary.
Poprawny, niczym niewyróżniający się debiut z USA, jakich wiele.
Ocena: 5.6/10
SteelHammer
RE: AfterTime - SteelHammer - 10.05.2024 AfterTime - Arcane Horizons (2024) ![]() Tracklista: 1. Ultra Terrum 02:04 2. Arcane Horizons 05:31 3. Sons of Fenrir 04:25 4. Armored Heart 04:02 5. Of Lust and Rust 05:17 6. Amongst the Trees 05:09 7. Goddess of Dark Horizons 05:19 8. Verdant Siren 04:33 9. Druid's Dance 04:08 10. Lament d'Morgan 06:24 11. Under a Midnight Sun 02:50 12. A Prophecy of Realms (I. A Battlefield of Ashes; II. Through the Land of Mist; III. Diving the Brave) 11:07 13. By the Tavern's Light 03:52 Rok wydania: 2024 Gatunek: Symphonic Metal Kraj: USA Skład zespołu: Sarah Wolf - śpiew Brad Sturgis - śpiew (harsh), gitara, pianino Chris Radke - gitara AJ Blakesley - perkusja Gościnnie: Vikram Shankar - orkiestracje Cztery lata minęły od debiutu z Rochester, nadal bez wsparcia wytwórni i nakładem własnym wydali kolejny album 10 maja 2024 roku.
Podobnie jak debiut jest to muzyka łącząca style EPICA i NIGHTWISH i tym razem głównie koncentrują się na tych dwóch grupach. To dobrze, bo tym razem nie odnosi się wrażenia synkretyzmu, a słuchania spójnej całości. Zaczyna się spokojnie i w wolniejszych tempach Arcane Horizons i elegancko uchwycili tutaj ducha klasycznego NIGHTWISH, unowocześniając go growlem i kontrastując go z delikatnym, tym razem znakomitym śpiewem Sarah Wolf.
Sons of Fenrir to gładkie granie oparte o fundament EPICA w wykorzystaniu chórów i orkiestracji i to również jest bardzo dobre. Delikatnie kreślona melodia bardzo dobrymi orkiestracjami, wykonanymi przez znanego z REDEMPTION Vikrama Shankara i nadało to nieco inny wymiar ich muzyce. Szybkiego grania jest tutaj niewiele i co najwyżej dobijają średnich temp w niezłym Amongst the Trees, ale dzięki temu melodie wydają się być bardziej dopracowane, a materiał jednocześnie nie jest monotonny czy nieczytelny w melodiach czy refrenach. Najdłuższy A Prophecy of Realms ma zaskakująco dobry refren i realizację, tylko te pomysły nie zostały niestety do końca wykorzystane i zostały wypchnięte przez wiodące orkiestracje. To jest dobre, na pewno ciekawsze od tego, co było na debiucie, ale tutaj drzemie znacznie większy potencjał, który nie do końca został wykorzystany i zakończenie kompozycji rozczarowuje.
Folk metalowy, nieco piracki By Tavern's Light jest niezły, ale lepiej, żeby pozostało to tylko ciekawostką, a nie zapowiedzią kolejnego LP. Bardzo udany jest delikatnie malowany Druid's Dance, piękne są tutaj dalsze plany i refren w stylu NIGHTWISH. Ta kompozycja chwyta od razu za serce. Dobry też jest Goddess of Dark Horizons, ale zdecydowanie zabrakło kompozycji lżejszych i bardziej rozbujanych, jak właśnie Druid's Dance, gdzie zespół sprawdza się znakomicie. Ładnie też grają w Armored Heart, w którym jest i NIGHTWISH i coś z elegancji MOONLIGHT HAZE. Nie przekonują jednak pełnoprawne ballady, które są bardziej ascetyczne od planów dalszych heavy metalowych grup Grecji i krużgankowy Of Lust and Rust brzmi bardzo biednie w naśladownictwie BLIND GUARDIAN, tak jak Verdant Siren nawiązujące do SIRENIA, które na tle pozostałych utworów wypada bardzo blado. Jest jeszcze Lament d'Morgan, które nie ma konkretnie wyrażonej melodii i sensu, to jest sześć minut, które nie wnosi tutaj nic.
Brzmienie debiutu w wykonaniu Joost van den Broek i Darius van Helfteren było zbyt surowe, tym razem za mix i mastering odpowiada Jack Kosto i słychać inspiracje soundem Finnvox Studio. Tym razem wokalistka jest w centrum, wyraźnie słyszalna i nie jest przytłoczona przez potężne i chłodne bębny. Jest miło i klasycznie, aby nie wystarszyć lokalnej fauny.
LP bez wątpienia ciekawszy od debiutu i jest to spory skok jakościowy, bo wyszło miło i sympatycznie.
Muzyka idealna dla stęstknionych klasycznego NIGHTWISH w nieco odświeżonej wersji przez elementy EPICA.
Ocena: 7.8/10
SteelHammer
|