![]() |
Savage Master - Wersja do druku +- Drużyna Spolszczenia (https://druzynaspolszczenia.pl) +-- Dział: NOWOŚCI PŁYTOWE 2025 (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=270) +--- Dział: NOWOŚCI - RECENZJE 2025 (https://druzynaspolszczenia.pl/forumdisplay.php?fid=271) +--- Wątek: Savage Master (/showthread.php?tid=4517) |
Savage Master - SteelHammer - 28.03.2025 Savage Master - Dark & Dangerous (2025) ![]() Tracklista: 1. Three Red Candles 01:04 2. Warriors Call 03:12 3. Black Rider 02:56 4. The Edge of Evil 03:51 5. Devil's Child 02:52 6. Screams from the Cellar 03:32 7. Never Ending Fire 03:09 8. Devil Rock 04:06 9. I Never Wanna Fall in Love 03:31 10. When the Twilight Meets the Dawn 04:16 11. Cold Hearted Death 06:14 Rok wydania: 2025 Gatunek: Heavy Metal Kraj: USA Skład zespołu: Stacey Savage - śpiew Nicholas Burks - gitara River Jordan - gitara Adam Neal - bas, instrumenty klawiszowe John Wayne Littlejohn - perkusja SAVAGE MASTER istnieje od 2013 roku i jego motorem napędowym jest Stacey Peak oraz basista Adam Neal. Od tamtego czasu nagrali 4 albumy ze sprawnym heavy metale, zyskując uznanie na lokalnej scenie. Premiera piątej płyty odbędzie się28 marca 2025 roku.
W przeciwieństwie do LADY BEAST, SAVAGE MASTER gra autostradowy, klasyczny heavy metal, chociaż jest to album lżejszy od poprzedniego. Jest to LP solidnie zagrany, z dobrze rozumiejącą się sekcją rytmiczną, dobrymi szarżami basowymi Neala i klasycznie amerykańską perkusją John Wayne Littlejohna, których rola jest bardzo istotna w nadaniu pędu kompozycjom. W USA takie granie skręcające lekko w stronę SKID ROW, jak w Never Ending Fire, ma wzięcie i nie można tutaj odmówić zespołowi zaangażowania, jak i zrozumienia samej formuły. Sola są melodyjne i proste, ale zagrane z energią. To nie jest muzyka w żaden sposób odkrywcza i klasyczny heavy metal lat 80. z kręgów MANOWAR i WARRIOR w Devil Rock, tak jak lekko glamowy Warriors Call to nic nowego, ale zagrane jest to z energią i szacunkiem dla sceny NWOTHM. To nie brzmi sztucznie i słychać, że przekaz jest szczery.
Może Stacey Savage jest mało "savage" w Black Rider i ten typ śpiewu mnie osobiście nigdy nie przekonywał, tak jak kiczowaty arena rock/mtal The Edge of Evil i lepiej wypada, kiedy pokazuje odrobinę pazura w Devil's Child. W wolniejszych kompozycjach nudzą, jak w nijakim Screams From the Cellar, w którym chyba wszyscy muzycy przysypiają. Dzieje się tutaj mało, dlatego też Never Ending Fire to zdecydowanie potrzebny zastrzyk energii. Ten album ma problem z tym, co chcą tutaj przekazać i prostolinijny, ale szczery heavy metal często przeplata się tutaj z prostym arena metalem czy glamem pokroju I Never Wanna Fall in Love czy rozmytą, dłużącą się pościelówą Cold Hearted Death. Bezdyskusyjnie najlepszy na tym LP jest When the Twilight Meets the Dawn, w którym jest moc na poziomie JAG PANZER z Ample of Destruction i tutaj czapki z głów dla zespołu, że zagrali solidny USPM.
Brzmienie głębokie i bardzo dobre, klasyczne w gitarach, z wysuniętym basem i cofniętą perkusją, która nie bije i nie irytuje sterylnością. Jest klasycznie i przyjemnie.
Nie jest to LP tak spójny jak poprzedni, mniej jest też tutaj ducha IRON MAIDEN niż na Those Who Hunt at Night, ale mimo słabszych momentów zagrane to zostało dobrze. I tylko dobrze, ponieważ nie da się zignorować OWLBEAR.
Ocena: 7/10
SteelHammer
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Shadow Kingdom Records.
|