Majestica
#1
Majestica - Above The Sky (2019)

[Obrazek: R-13744234-1560191407-4242.jpeg.jpg]

tracklista:
1.Above The Sky 05:51
2.Rising Tide 05:29
3.The Rat Pack 04:06
4.Mötley True 08:18
5.The Way To Redemption 05:27
6.Night Call Girl 04:43
7.Future Land 05:47
8.The Legend 04:07
9.Father Time (Where Are You Now) 04:25
10.Alliance Forever 07:25
11.Future Land (2002) 06:27 (bonus)
12.Spaceballs 02:54 (bonus)

rok wydania: 2019
gatunek: melodic power metal
kraj: Szwecja

skład zespołu: 
Tommy Johansson - śpiew, gitara
Alexander Oriz - gitara
Christopher Davidsson - gitara basowa
oraz
Uli Kusch - perkusja


MAJESTICA to nowe wcielenie REINXEED Tommy Johanssona, grupy raczej przeciętnej i na pewno mniej interesującej chociażby od GOLDEN RESURRECTION tegoż gitarzysty. Johansson w ostatnich latach znany jest bardziej jako gitarzysta SABATON, ale w końcu postanowił przedstawić plon swojej pracy z członkami REINXEED z ostatnich pięciu lat.

Czemu pod nową nazwą? Może nie tylko mnie REINXEED nie kojarzy się najlepiej...

"Above The Sky", wydany przez Nuclear Blast w czerwcu określany bywa jako power metal symfoniczny, choć faktycznie jest to melodic power metal niewiele odbiegający od tego można było usłyszeć na płytach REINXEED. Typowe szwedzkie klawisze na planie drugim, odrobina neoklasyki w stylu gry Tommy'ego raczej ograne chwyty fantasy heroic power, takie nieco w stylu POWER QUEST. Above The Sky i w zasadzie wszystko jest jasne. Trudno o bardziej typowy przykład rozpędzonego jak DRAGONFORCE radosnego fantasy power ubarwione włoskim stylem rycerskiej narracji jak Rising Tide, The Rat Pack, The Legend i na koniec  Alliance Forever, czyli italo metalo disco ( żartowałem!).
Granie wolniejsze jest w zamyśle monumentalne i pompatyczne, faktycznie jednak jest raczej ospałe w swej wypolerowanej elegancji jak w Mötley True, a zbudowane na fundamencie neoklasycznym (Night Call Girl) to takie przyzwoite naśladownictwo RHAP... , no nie, raczej STORMWIND w słabszej dyspozycji kompozytorskiej.
O tym, w czyim stylu grają w kompromitującym Father Time (Where Are You Now) chyba lepiej nie wspominać. No, dobra powiem, że chodzi o FREEDOM CALL, bo ten metalowy kankan mógłby tu kogoś zmylić może...

Wracając do inspiracji. W pewnym sensie jest to album mniej szwedzki, a bardziej brytyjski w ramach tego nieco cieplejszego i bardziej mainstreamowego stylu prezentacji melodii jaki ustaliły w swoim czasie DRAGONFORCE i POWER QUEST (och, jak to słychać w Future Land...). Bardzo wszystko grzeczne, ułożone i układne, bardzo sprawnie zagrane, ale to melodic power dla grzecznych dziewcząt i chłopców oraz najprawdopodobniej ich babć i dziadków, którzy lubią ładne i miłe dla ucha granie o wysokim standardzie wykonania i wypolerowanej bezbłędnej produkcji. Tak zarówno wykonanie, jak i produkcja są wyborne i to wszystko bardzo zachęca do zrobienia porządku w swoim zagraconym pokoiku oraz zrobienia jakiegoś dobrego uczynku, z postanowieniem rzucenia palenia i zaprzestania picia piwa włącznie.
MAJESTICA nie pokazał tu niczego, czego nie można było usłyszeć w przekroju twórczości REINXEED.
Nazwa jest źle dobrana, bo kojarzy się z innym słynnym szwedzkim MAJESTIC, który grał szlachetny neoklasyczny metal na wirtuozerskim poziomie. Tu jest po prostu happy heroic power metal brytyjsko/włoski z FC w tle, wykonany przez Szwedów.
Jeśli spojrzeć na to wszystko w ramach obiektywnych  porównań w ramach prezentowanego podgatunku, to jest to dobre, sprawne rzemiosło i na dobrą ocenę (tylko w ramach stylu) ta płyta zasługuje. Jednak nie mnie nie zachęciło to włączenia do diety kiełków rzeżuchy i pszenicy zamiast tłustej szynki.

ocena 7/10

new 8.06.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Majestica - A Christmas Carol (2020)

[Obrazek: R-16315179-1607016024-7275.jpeg.jpg]

tracklista:
1.A Christmas Carol 01:44
2.A Christmas Story 05:02
3.Ghost of Marley 04:39
4.Ghost of Christmas Past 05:09
5.The Joy of Christmas 05:35
6.Ghost of Christmas Present 04:41
7.Ghost of Christmas to Come 04:26
8.A Christmas Has Come 04:50
9.A Majestic Christmas Theme 04:59

rok wydania: 2020
gatunek: symphonic power metal
kraj: Szwecja

skład zespołu: 
Tommy Johansson - śpiew, gitara, orkiestracje
Alexander Oriz - gitara, śpiew
Christopher Davidsson - gitara basowa, śpiew
Joel Kollberg - perkusja, śpiew


W okolicach Świąt Bożego Narodzenia praktycznie co roku pojawiają się jakieś "około metalowe" albumy. Zazwyczaj to metalowe wersje kolęd i pastorałek i nie oceniam, jakie są realne intencje tych, którzy takie płyty wydają, a są to nieraz bardzo znane nazwiska... Nuclear Blast wydał 4 grudnia drugi album MAJESTICA prowadzonego przez Tommy Johanssona zatytułowany "A Christmas Carol" i akurat w przypadku tego wokalisty i znakomitego gitarzysty wywodzącego się z nurtu szwedzkiego christian metalu, skupionego wokół Rivela, nie dziwi. W składzie jako perkusista znalazł się znany z VEONITY Joel Kollberg.

"A Christmas Carol" nie jest pierwszą próbą przeniesienia w świat muzyki utworu literackiego w tak dosłowny sposób, rzadko się jednak zdarza, by taka opowieść była tak spójna i zgrabnie opowiedziana. Nowela Karola Dickensa znana w Polsce pod tytułem "Opowieść Wigilijna" napisana została podobno z dosyć niskich, merkantylnych pobudek, ale chyba trudno sobie wyobrazić bardziej wzruszającą, choć prostą fabularnie opowieść. MAJESTICA opowiedziała ją w power metalowym symfonicznym stylu, zbliżając się z jednej strony do bogactwa aranżacyjnego RHAPSODY, a z drugiej do "cinema" atmosfery muzyki TWILIGHT FORCE. Partie poszczególnych postaci zostały rozpisane na głosy i trzeba powiedzieć, że pod tym względem jest bardzo dobrze, a Tommy śpiewa po prostu miejscami wybornie. To, że gra wirtuozersko, jest rzecz jasna oczywiste. Tyle że jego gitara w wielu momentach schodzi na plan drugi wobec pełnych przepychu orkiestracji i symfonizacji, także w obszarze gustownych chórów i chórków i to brzmi naprawdę bardzo dobrze. Jest i dramatyzm i dynamicznie zaprezentowana historia Ebenezer Scrooge, która choć przecież doskonale znana, przykuwa uwagę od początku do końca. W kompozycje wplecione są motywy muzyczne znanych kolęd, choć bez nachalnego nimi epatowania i ten element został zrealizowany perfekcyjnie od początku do końca. Gustowne, w przemyślany sposób umiejscowione ornamentacje. Bardzo równy jest to zestaw kompozycji w jednolitym stylu, choć teatralny styl Ghost of Christmas to Come przypomina pomysły muzyczne EVIL MASQUERADE. No i jest jeden absolutny hit w kategorii melodyjnego neoklasycznego power, czyli Ghost of Marley. Wyborny numer i jedynie pozostaje żałować, że tak monumentalnie i power metalowo perfekcyjnie cała opowieść się nie kończy.

Perfekcyjna jest natomiast od pierwszej do ostatniej sekundy realizacja soundu i tu Tommy jako producent, a Mistrz Jonas Kjellgren jako inżynier dźwięku (mix i mastering) spisali się wybornie i jest wzorcowy pod względem power/symfoniczny album.

To płyta z muzyką metalową, ale tak skomponowana, że jest opowieścią przystępną dla każdego i muzycznie łączącą a nie dzielącą słuchaczy różnych gatunków, nie tylko metalowej muzyki. Jednych wzruszy do łez, drugich zachwyci wysmakowaniem subtelnych aranżacji, a jeszcze innych po prostu samym łagodnym i doskonale wyważonym klimatem. Trochę musicalu, coś metalowej opery, coś z soundracku do rodzinnego filmu animowanego.
Z całą pewnością najlepsza rzecz, jaka została do tej pory przygotowana przez "ReinXeed" jako głównego autora. Godny polecenia album.
Wesołych Świąt!


ocena: 8,5/10

new 4.12.2020
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Majestica - Power Train (2025)

[Obrazek: 1287713.jpg?3508]

Tracklista:
1. Power Train 04:04       
2. No Pain, No Gain 03:35     
3. Battle Cry 04:30       
4. Megatrue 05:41       
5. My Epic Dragon 06:30       
6. Thunder Power 03:06     
7. A Story in the Night 05:34      
8. Go Higher 04:08       
9. Victorious 04:07       
10. Alliance Anthem 06:15

Rok wydania: 2025
Gatunek: Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu: 
Tommy Johansson - śpiew, gitara, orkiestracje
Chris Davidsson - gitara, śpiew
Christopher Davidsson - gitara basowa, śpiew
Joel Kollberg - perkusja, śpiew


Długo MAJESTICA przebywała w cieniu, no ale w końcu Tommy Johansson był w tym czasie bardzo zajęty innymi, znakomitymi zespołami i dziełami, które z nimi współtworzył.
W końcu jednak wolny od zobowiązań, powrócił, skomponował nowy materiał, pozyskując nowego gitarzystę, znanego z MORNING DWELL Petter Hjerpe. Nuclear Blast wydał długo wyczekiwany album 7 lutego 2025 roku.

MAJESTICA nie gra tutaj niczego nowego i to bardziej bezpośrednia kontynuacja Above the Sky z 2019 roku niż nieco bardziej wyrafinowanego A Christmas Carol z 2020 roku, chociaż niektóre pomysły na melodie są tutaj przemycone, jak w No Pain, No Gain, chociaż nie z taką siłą.
Power Train jest dobrze znany i to sprawnie zagrany power metal, w którym REINXEED dzieli i rządzi razem z POWER QUEST, chociaż Battle Cry dodaje też od siebie coś z Niemiec, chociaż niektórych mogą zmylić pogłosy HAMMERFALL. W żadnym razie nie jest to album zły, tylko dokładnie taki, jakiego należało oczekiwać - trafiający do jak największego grona odbiorców z prostymi, chwytliwymi refrenami, przy którym jak najwięcej osób ma się dobrze bawić. Co nie znaczy, że nie ma kompozycji słabych, i Megatrue w stylu HAMMERFALL to wymęczony true metal, oparty na aranżacjach i riffach ogranych do bólu, dodatkowo solo jest jednym z bardziej bezsensownych na tym LP. Blood of the Kings jest tylko jeden i Megatrue w wersji o HAMMERFALL nigdy nim nie zostanie. To naprawdę rozczarowujący "hołd", kiedy w ostatnich latach IRON SAVIOR przecież zdemolowało songiem o podobnym założeniu.
My Epic Dragon to oczywiście TWILIGHT FORCE, oprawione w tempa MORNING DWELL, sprawne, ale nie tak porywające, głównie przez zbyt dużą koncentrację na tempie, a mniej na melodiach i refrenie.
Go Higher to niestety infantylny power rock Od strony technicznej ten album jest zadowalający, chociaż jak na MAJESTICA sola chwilami są bardzo skromne i niezbyt rozbudowane. Chris Davidsson to dobry gitarzysta, ale można odnieść wrażenie, że nie do końca dobrze uzupełniający się z wizją lidera zespołu. To dobrze słychać w bardzo dobrym A Story in the Night, w którym motyw neoklasyczny nie został w pełni wykorzystany, tak jak w solidnym Victorious, w którym, podobnie jak w Thunder Power, posiłkują się pomysłami z 2020 roku w całkiem udany sposób.
Alliance Anthem pasowałby do repertuaru MORNING DWELL, chociaż słychać też tutaj kontynuację pomysłów z REINXEED.

Brzmienie jest dobre, zagrane zostało to sprawnie, chociaż po tej ekipie można było oczekiwać więcej, ale na pochwałę zasługuje Tommy Johansson, który ponownie okazał się znakomitym wokalistą o swobodnej, ciepłej barwie, który idealnie wpisuje się w stylistykę szwedzkiego power bez uciekania się do męczących pisków. Wspaniały głos.
To dobry, choć zachowawczy album, z dobrym zbiorem kompozycji, bez realnych killerów, które by zmiotły słuchacza i zmuszały do odsłuchu z pozycji kolan. Kolejny pojednawczy album dla całej rodziny, chociaż nie tak ciepły i przytulny, jak A Christmas Carol.


Ocena: 7,3/10

SteelHammer
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości