Iron Kingdom
#1
Iron Kingdom - On The Hunt (2019)

[Obrazek: R-14222745-1573476864-2258.jpeg.jpg]

tracklista:
1.White Wolf 05:23
2.Driftin' Through Time 03:20
3.Sign of the Gods 04:43
4.Keep It Steel 03:04
5.Raze and Ruin 03:51
6.Road Warriors 04:41
7.Invaders 05:30
8.Paragon 04:33
9.The Dream 04:45

rok wydania: 2019
gatunek: traditional heavy metal
kraj: Kanada

skład zespołu:
Chris Osterman - śpiew, gitara
Megan Merrick - gitara
Leighton Holmes - gitara basowa
Chris Sonea - perkusja

IRON KINGDOM to zespół z Surrey w Kolumbii Brytyjskiej założony przez rodzeństwo Osterman, przy czym Amanda była wieloletnią perkusistką grupy. Gdy odeszła w roku 2015 ta ekipa miała już na koncie trzy płyty, wydane jako self release iw sumie ten zespół specjalnie niczym nie imponował, grając tradycyjny, niezbyt interesujący heavy metal.
Po roku 2015 zespół został zreorganizowany dwukrotnie. Po raz pierwszy gdy nowym perkusistą został Joey Paul i ponownie w 2019, gdy gitarzystką prowadzącą została Megan Merrick.

To z jej już udziałem powstała czwarta płyta IRON KINGDOM wydana przez zespół w październiku 2019 zatytułowana "On The Hunt". Jest to bardzo dobry rok dla Kanady, bo i ta płyta jest zdecydowanie bardziej interesująca niż poprzednie. IRON KINGDOM gra tradycyjny heavy metal zbliżony do stylu heroicznych bandów z Calgary TRAVELER i i RIOT CITY, które tak wybornie debiutowały w tym roku. Nie jest to może granie tak dynamiczne jak RIOT CITY, ani tak mocno osadzone  w fantastycznych riffach epoki NWOBHM jak TRAVELER, ale jest na tym LP bardzo dużo bardzo dobrego klasycznego heavy metalu.
Znakomicie prezentują się szybkie, osadzone w tradycji lat 80tych White Wolf oraz zadziorny Driftin' Through Time, który  jest ciekawą mieszanką rycerskiego zadziornego grania w zwrotkach i lekko hair metalowego refrenu. Ale jakie tu są heroiczne motywy! Ekstraklasa! Jak Herosi z Calgary. A pewne echa hair metalu na pewno słychać również w Raze and Ruin, który jest stylizowany na rycerski metal, ale więcej tu STRIKER z ostatnich płyt. W stylu STRIKER jest także bardzo dobry, potoczysty Road Warriors.
Pewne kompozycje są nieco bardziej trywialne i bardziej w stylu poprzednich płyt (Sign of the Gods, Keep It Steel) i są po prostu dobre jako traditional metal. Jednak gdy grają galopujący w tradycji amerykańskiej USPM heroiczny Invaders,  prezentują się wyśmienicie i sieją true metalowe zniszczenie! Bardzo udana jest także tutaj część łagodniejsza, a w Paragon wszystko brzmi znakomicie i jest tu moc klasycznego rycerskiego metalu, jakiego mało się ostatnio słyszy, no chyba, że z Kanady... Potężne gitarowe przejścia duetu, brawurowy refren i ataki nie do odparcia w natarciach całego zespołu w części instrumentalnej.
The Dream to sen cudowny. Jest to jeden z najpiękniejszych metalowych balladowych songów roku 2019 w najbardziej klasycznej stylistyce sięgającej gdzieś do lat 70tych. Poważnie. Roboty gitarowej w kombinacji akustyczna/elektryczna nie można określić inaczej niż kunsztowna, a pełen emocji wokal Ostermana kruszy góry.

Jeśli chodzi o dziewczyny z gitarą, to jestem zazwyczaj bardzo ostrożny. Poziom, jaki reprezentują, często jest odwrotnie proporcjonalny do urody, albo też owszem, grają dobrze, ale glam, a tu Megan Merrick zaskakuje mnie kompletnie. Świetnie gra, wyborna rytmika, doskonałe współpracuje z Ostermanem, w różnych stylach tu prezentuje i ma wyczucie heavy classic konwencji w grze kreatywnej, a zarazem konserwatywnej. Zdecydowanie udane wprowadzenie się do  zespołu, przy czym perkusista jest także bardzo dobry. Bardzo zgrabnie używa zestawu bębnów w tych kanonadach (początek Sign of the Gods !), blachy syczą, gdy trzeba i ogólnie praca sekcji rytmicznej jest znakomita.
Niespecjalnie lubię wokalistów z takim głosem jak ma Chris Osterman i z tą manierą amerykańskiego wysokiego krzyku, ale i on śpiewa lepiej niż na poprzednich albumach, poprawił technikę i teraz nawet te wysokie zaśpiewy nie mają w sobie ani cienia fałszu. Co do solówek. Nie wiem, kto grał tę w Sign of the Gods, ale to fenomenalne solo!
Produkcyjnie jak na self release to zawsze te ich płyty brzmiały dobrze, może lekko sterylnie, ale pod tym względem i tu zmian nie ma. Być może nieco więcej ciężaru w głębszych gitarach dałoby efekt jeszcze lepszy, ale i tak sound jest udany.
Słabych kompozycji tu nie ma, jest kilka godnych szacunku killerów, piękny balladowy song i pełna metalowej pasji gitarzystka Megan Merrick.
Bardzo dobry rok dla metalowej Kanady, bardzo dobry rok dla IRON KINGDOM.


ocena: 8/10

new 10.10.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Iron Kingdom - The Blood Of Creation (2022)

[Obrazek: 1066391.jpg?5148]

tracklista:
1.Tides Of Desolation 01:13
2.Sheathe The Sword 05:25
3.Queen Of The Crystal Throne 04:58
4.Hunter And Prey 05:25
5.Witching Hour 05:44
6.In The Grip Of Nightmares 05:23
7.Primordial 01:40
8.The Blood Of Creation 13:38

rok wydania: 2022
gatunek: traditional heavy metal
kraj: Kanada

skład zespołu:
Chris Osterman - śpiew, gitara
Megan Merrick - gitara
Leighton Holmes - gitara basowa
Max Friesen - perkusja


Nowy album przedstawi z nowym perkusistą IRON KINGDOM z Surrey. Płyta przygotowana nakładem własnym ukaże się 4 listopada bieżącego roku.

IRON KINGDOM pozostaje wierny tradycyjnemu heavy metalowi w heroicznej, rycerskiej odmianie i w pełni wpisuje się w główny krajobraz kanadyjskiej, jakże bogatej sceny NWOTHM.
Pewne rzeczy na tym LP zadziwiają i na pewno zadziwia odwaga w tworzeniu takiego kolosa jak The Blood Of Creation. W klasycznym rycerskim metalu dosyć trudno jest zbudować na tyle interesującą historię muzyczną, by opierając się o jeden główny motyw przewodni nie zanudzić słuchacza. Tu jest dobrze, dużo grają gitarzyści, ze sporą swobodą i inwencją, mimo to ta szybka kompozycja jednak jest nieco za długa. Takie bardziej monumentalne momenty pojawiają się dopiero pod koniec, a samo zakończenie z gitarami akustycznymi trzeba przyznać, że jest bardzo gustowne. Krótsze, zwarte, rozpędzone i zdecydowane Sheathe The Sword i In The Grip Of Nightmares robią swoją bojowością i udanymi melodiami bardzo dobre wrażenie, przy czym to jest jednak metalowa filozofia bliższa Ameryce niż Europie. Ostro do przodu idą w najszybszym tu Hunter And Prey i dzieje się tu dużo, a brawurowe natarcia gitarowe uzupełniają świetną melodię. Takie rzeczy grał kiedyś na przykład szwedzki ENFORCER. Trochę czystego rocka dodano w styl melodii Queen Of The Crystal Throne i jest to swoisty przebój z tego albumu, taki minimalnie lżejszego metalowego kalibru z okolic chociażby STRIKER.
Jest na tej płycie jeden fenomenalny killer wart góry złota. To dewastujący po prostu Witching Hour i nie ma innego porównania jak TWISTED TOWER DIRE z nieodżałowanym Tony'm Taylorem w Axes & Honor. Absolutnie doskonała kompozycja z piękną partią nostalgiczną. No i jak fantastycznie zaśpiewał to Chris Osterman! Zresztą, jest to w sumie jego najlepszy występ jako wokalisty w dotychczasowej karierze i bardzo daleko się oddalił od irytującego stylu interpretacji z debiutu zespołu.

Bardzo zdecydowanie grają tym razem Chris i Megan, dużo ciętych solówek, dużo ostrych, lekko nerwowych riffów, a nowy perkusista dodaje tu jeszcze więcej ruchu i pędu. I świetna gra basisty Holmesa. On a tym LP gra, a nie podgrywa coś tam w dalszym planie. Sound jest wyborny, choć niektórym może się wydać nieco sterylny. Krystaliczna przejrzystość instrumentów jest jednak godna szacunku i po raz kolejny kanadyjski mistrz masteringu Greg Reely pokazuje, jak się ustawia perkusję i bas.

Witching Hour unieśmiertelnia IRON KINGDOM, a tak ogólnie, to najlepsza płyta tej ekipy. Polecam.


ocena: 8,5/10

new 9.09.2022

Przedpremierowa recenzja tego albumu dzięki uprzejmości IRON KINGDOM
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Iron Kingdom - Shadows and Dust (2026)

[Obrazek: 1422028.jpg?4348]

Tracklista:
1. Defenders 06:05      
2. Eternal Emperor 04:31      
3. Dreamless sea 05:10      
4. Deadhouse Gates 04:57      
5. Line of Fire 03:06      
6. Blood and Steel 04:52      
7. Shadow of Time 04:23      
8. Dark Demands 03:35      
9. Starlight 04:23      
10. Sacred Fire 07:20

Rok Wydania: 2026
Gatunek: Traditional Heavy Metal
Kraj: Kanada

Skład zespołu:
Chris Osterman - śpiew, gitara
Megan Merrick - gitara
Leighton Holmes - gitara basowa
Max Friesen - perkusja


IRON KINGDOM powraca po czterech latach przerwy, wydając swój szósty już album nakładem własnym 6 czerwca 2026 roku.

Tym razem jest to próba kompromisu heavy metalu z regionu Calgary, heroicznego i tradycyjnego w stylu STRIKER i RIOT CITY z tym, co grali wcześniej, heavy metalu lżejszego, bardziej rockowego i nostalgicznego, ale już bez pazura czy może raczej brzmiącym sztucznie. Defenders to heavy metal bardzo przeciętny, inspirowany heavy/power USA z przeciętnym refrenem, i mimo że powracają do Kanady w Eternal Emperor, to jest to granie co najwyżej dobre w stylu TRAVELER. Przyspieszają i wracają do formy poprzedniego LP w Dreamless Sea, przebojowym i znakomicie prowadzącym basem i całościowo rewelacyjną grą sekcji rytmicznej, gdzie Friesen nie boi się talerzy. Solidny jest też speed metal Line of Fire w stylu RIOT CITY z wysokim zaśpiewami Ostermana i atomowymi przejściami Friesena z ryczącymi, rewelacyjnymi solami gitarowymi i takich partii na tym LP zdecydowanie zabrakło.
Ten zespół potrafi grać, ale Blood and Steel to sztucznie pompowany epicki heavy metal, który uznanie może znajdzie w ograniczonym gronie fanów BROCAS HELM i w stylistyce heroicznego metalu w klimatach magii i miecza zdecydowanie lepiej wypada Shadow of Time z ekstatycznymi, barbarzyńskimi zaśpiewami wokalisty. Wyborny jest też Starlight, który utrzymany jest w stylu debiutu kanadyjskiego STARLIGHT RITUAL i jest w tym tyle samo energii i pasji bez siłowania się czy sztuczności.
Epickie zakończenie Sacred Fire dobre, momentami bardzo dobre, chociaż chórki mogłyby mieć tutaj więcej siły i energii. Brzmią bardziej jak zdyszani i zmęczeni wojownicy po wybitnie nudnej tułaczce. Same refreny, rockowa lekkość i konstrukcja z lekko malowanymi akcentami IRON MAIDEN są tutaj na plus, tak jak współpraca całego zespołu, który rozumie się tutaj doskonale, ale chciałoby się jednak czegoś z większym rozmachem, jak The Blood of Creation.

Wykonanie techniczne jest kompletnie bez zarzutu i muzycy zachwycają tutaj swoimi umiejętnościami. Szczególnie nie ma kogo wyróżnić, bo wszyscy grają na bardzo wysokim poziomie. Mastering Grega Reely zabójczy, z mocnym akcentowaniem czystej jak łza sekcji rytmicznej. Mocny, głęboki bas, wysunięty brzmi wspaniale, tak jak klasycznie syczące blachy.
Może jako całość ten LP nie prezentuje się tak imponująco, jak ich dokonanie z 2022 roku i jest to materiał nierówny, nadal jednak na bardzo dobrym poziomie, jakiego od 2019 roku od tego zespołu należało oczekiwać.


Ocena: 8/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja albumu dzięki uprzejmości zespołu IRON KINGDOM.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości