Dołączył: 04.02.2016
Liczba postów:10.998
Evermore - Court of the Tyrant King (2021)
tracklista:
1.Hero's Journey 00:52
2.Call of the Wild 03:45
3.Rising Tide 05:04
4.Court of the Tyrant King 05:08
5.Northern Cross 05:18
6.See No Evil 07:15
7.My Last Command 06:37
8.By Death Reborn 05:51
rok wydania: 2021
gatunek: melodic power metal
kraj: Szwecja
skład zespołu:
Johan Haraldsson - śpiew
Johan Karlsson - gitara, gitara basowa, pianino, orkiestracje
Andreas Vikland - perkusja
W kwietniu w wersji digital iw maju jako CD ukazał się debiut EVERMORE z Karlskrony, wydany nakładem własnym.
Grupa prezentuje melodic power metal w najbardziej klasycznym z możliwych stylu. Dosyć wysoki wokal, pęd w starym helloweenowym stylu i heroiczne melodie, przypominające triumfalny powrót power metalu za sprawą całej plejady grup ze Szwecji na przełomie stuleci. Szybko, na granicy speed metalu w Call of the Wild i jest tu bardzo dobry refren, zaśpiewany przez wokalistę ze sporym rozmachem. Dobry, bardzo dobry frontman z tego Johana Haraldssona! Grupa nie jest ponura i stalowo posępna. Słonecznie i bujająco pobrzmiewa przebojowy melodic power metal w Rising Tide. Organowy wstęp do Court of the Tyrant King prowadzi do, po części w sposób symfoniczny zaaranżowanego, Court of the Tyrant King, gdzie obok partii rycerskich występują interludia z wokalami żeńskimi. Świetny motyw wstępny i po części przewodni do Northern Cross został trochę zmarnowany w mało oryginalnym rozwinięciu, ale doprawdy, jest to fantastyczny moment tego albumu. Song See No Evil wypada bardzo okazale. Jest z początku tu i dostojny klimat, niemal elegijny, a na pewno bardzo uroczysty i bogata masywna linia drugiego planu na długich gitarowych wybrzmiewaniach. Potem niespodziewanie zdecydowanie mocno przyspieszają i są nadal bardzo atrakcyjni, choć już w innym, bardziej typowym dla tej płyty stylu melodic power. Nieco smutku i melancholijnej zadumy grupa serwuje w My Last Command, kompozycji niezwykle zgrabnej, wycyzelowanej w szczegółach, doskonale poprowadzonej głosem przez wokalistę, pełnej rozmachu i tego wdzięku, który był w swoim czasie wielkim atutem INSANIA (Stockholm). Ta końcówka płyty jest ogólnie bardzo dobra, bo także ostatni By Death Reborn to utwór frapujący, jakby nieco cięższy i bardziej mroczny miejscami od pozostałych i tu czuć czystą, klasyczną Szwecję w gatunku epicko zagranego rycerskiego fantasy epic.
W sumie, gdyby szukać jak najbardziej trafnej analogii, to dosyć blisko EVERMORE do MOURNING DWELL z drugiej płyty.
Poziom wykonania i umiejętności instrumentalistów trzeba określić jako wysokie. Nad wyraz kompetentne zagrywki gitarowe i perkusyjne są ozdobą tej płyty, szczególnie w partiach instrumentalnych. Pochwalić też należy klarowne brzmienie bez nadmiernego ciężaru gitarowego, co pozwala się delektować subtelnym planem klawiszowym, który nie jest tu natrętnie wysuwany na czoło.
Jest to granie bardzo generyczne i mało oryginalne, ale czy wszyscy muszą być oryginalni na siłę?
ocena: 8/10
new 22.06.2021
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
Dołączył: 04.02.2016
Liczba postów:10.998
Evermore - In Memoriam (2023)
tracklista:
1.Nova Aurora 01:18
2.Forevermore 03:59
3.Nightfire 04:08
4.I Am the Flame 04:58
5.Empire Within 05:00
6.Broken Free 05:01
7.In Memoriam 06:37
8.Parvus Rex 04:10
9.Queen of Woe 05:58
rok wydania: 2023
gatunek: melodic power metal
kraj: Szwecja
skład zespołu:
Johan Haraldsson - śpiew
Johan Karlsson - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, orkiestracje
Andreas Vikland - perkusja
Wydany w roku 2021 nakładem własnym debiut zespołu został wysoko oceniony, co przełożyło się na kontrakt z uznaną włoską wytwórnią Scarlet Records, która w 2022 wypuściła reedycję "Court of the Tyrant King". 23 kwietnia bieżącego roku odbędzie się natomiast premierowa prezentacja przez tę wytwórnię drugiego albumu EVERMORE, zatytułowanego "In Memoriam".
Grupa pojawia się w tym samym składzie co poprzednio i po raz kolejny Johan Karlsson pokazuje się jako utalentowany twórca symfonicznych orkiestracji w znakomitym intro Nova Aurora, stanowiącym integralną część kompozycji Forevermore. Bardzo to dobry utwór z monumentalnie brzmiącymi zwrotkami, a fragment instrumentalny nasycony niemal power/thrashową energią jest po prostu kapitalny. Szkoda tylko, że refren dosyć powszedni, choć naturalnie także przyjemny w classic melodic power manierze. W tych ciężkich masywnych gitarowych riffach naprawdę tkwi wielki potencjał i to one mocno ubarwiają Nightfire, podobnie jak pomysłowa, rozpisana ma klawisze i gitarę partia instrumentalna.
O jednym trzeba już w tym miejscu powiedzieć. Forma wokalna Johana Haraldssona jest niebywale wysoka i wychodzi mu wszystko zawsze, a przecież niektóre jego partie są wykonawczo trudne. Zawsze z gracją, często z pewnymi śladami stylu Dickinsona w power metalowym ujęciu się Johan prezentuje. Wszystko ubarwia, wszystko wzbogaca głosem. Czeka się na jakiś wystrzałowy refren, ale tego nie ma jeszcze w szybkim typowym europower z klawiszami I Am the Flame, z refrenem chóralnym i tu raczej jest to styl niemiecki, luźno oparty na doświadczeniach HELLOWEEN, co podkreśla styl gitarowej solówki. No i nadchodzi spokojny i dostojny Empire Within z organowym wstępem i jest wreszcie nacisk na klimatyczną, wspaniała melodię z ekstatycznymi wysokimi zaśpiewami frontmana i ciężkimi wybrzmiewaniami gitary z klawiszowym tłem. Pięknie tym razem także w refrenie. Szwedzki, rozpoznawalny jako szwedzki power metal budowany przez kraj od ostatnich lat XX wieku jest Broken Free, ten utwór odstaje jednak od innych jako prostszy w konstrukcji i do tego to wtrącenie, tej jakże słodkiej i refleksyjnej inkrustacji instrumentalno wokalnej jakoś nie przekonuje przy tych mocnych power metalowych akordach wiodących. Starannie wykonany z neoklasycznym solem, ale jednak odstaje poziomem od reszty. Za to tytułowy In Memoriam jest w ciekawe pomysły bogaty i zmienia się tu klimat od posępnego na początku do romantycznego w miarę upływu czasu, a te motywy się zmieniają i wymieniają pozycjami. Coś z ballady, coś z power metalu symfonicznego i jest nawet gitara akustyczna i bard... A w Parvus Rex natarcie heavy/power jako żywo przypominające PRIMAL FEAR, tylko bardziej gładkie, no i wzbogacone o wyborne po raz kolejny orkiestracje i chóry. Wyborna kompozycja i to połączenie ostrych stalowych riffów gitarowych z elementami symfonicznymi jest tu oryginalne i nader płynne.
Podkreślają swoje przywiązanie do stylu archetypowego europower metalu w Queen of Woe i tu jest coś i z Niemiec, i coś z Włoch, i coś ze Szwecji także, oczywiście. Zamaszyście, ze speedowymi atakami gitary i wyważonym fantasy refrenem idą pewnie od początku do końca.
Pełne wdzięku nienaganne wykonanie, znakomita ultra klarowna produkcja i czytelność soundu we wszystkich planach. Po raz drugi jest to mało oryginalne w ramach gatunku, ale po raz drugi retorycznie zapytam - a czy musi być?
I naprawdę wielkie brawa dla Johana Haraldssona!
ocena: 8,3/10
new 9.04.2023
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
Dołączył: 15.09.2019
Liczba postów:1.190
Evermore - In Memoriam (2026)
Tracklista:
1. The Void 01:13
2. Underdark 05:11
3. Nightstar Odyssey 06:53
4. Titans 04:49
5. Oath of Apathy 07:24
6. The Illusionist (Raise the Curtain) 04:39
7. Armored Will 05:40
8. Ravens at the Gates 05:12
9. Mournbraid 04:56
10. Old Man's Tale 06:25
Rok wydania: 2026
Gatunek: Power Metal
Kraj: Szwecja
Skład zespołu:
Johan Haraldsson - śpiew
Johan Karlsson - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, orkiestracje
Andreas Vikland - perkusja
Kolejny album w ramach kontraktu z włoską wytwórnią Scarlet Records wydany został 20 marca 2026 roku, w niezmienionym składzie.
EVERMORE kontynuuje kierunek obrany w 2023 roku, podpatrując przy tym coś z mroczniejszej, bardziej przebojowej strony ostatnich płyt nieodżałowanego GUARDIANS OF TIME. Ten szwedzki mrok i epickość BLOODBOUND słychać już w Underdark i zostało to zagrane bardzo dobrze, tak jak rycerski Nightstar Odyssey z tajemniczymi ozdobnikami symfonicznymi oraz chłodnymi partiami sekcji rytmicznej przy emocjonalnym, wybornym śpiewie Johana Haraldssona, który ten wyborny refren fantastycznie podkreśla. Do tego świetnie zrealizowana partia środkowa!
Titans to znów HELLOWEEN wzmocniony przez włoską stylistykę aranżacji klawiszowych z pogłosami BLOODBOUND i szkoda, że w ostatnich latach tak właśnie nie grają. Znakomity jest podniosły, rycerski i malowany delikatnymi barwami Oath of Apathy z heroicznym refrenem, gdzie Johan Haraldsson błyszczy. W temacie GUARDIANS OF TIME, to trudno nie oprzeć się wrażeniu, że The Illusionist (Raise the Curtain) w jakimś stopniu do nich nawiązuje, tak jak do MORIFADE w delikatniejszych partiach melodic metalowych. Przepotężny, true metalowy Armored Will to mocny GUARDIANS OF TIME ostatnich dwóch płyt z patosem godnym HAMMERFALL. Uciekają do Niemiec w mocnym Ravens at the Gates i tylko gubią się w szybkim Mournbraid, który przypomina bardziej mniej udane kompozycje MORNING DWELL, gdzie Haraldsson trzyma fason swoim ekstatycznymi zaśpiewami, ale jest to zbyt chaotyczne i nieuporządkowane.
Co innego Old Man's Tale, przepiękna ballada, skromna i oniryczna, wyciszająca i kojąca po desperackiej galopadzie na poziomie ostatnich płyt niemieckiego VICTORIUS. Ładna pieśń barda na sam koniec.
Brzmienie jest bardzo dobre, głębokie i ostre w gitarach, z dobrze nakreśloną sekcją rytmiczną i wyrazistymi planami klawiszowymi. Sound bardziej dopracowany od tego z LP poprzedniego.
EVERMORE po raz trzeci pokazuje, że to zespół utalentowany i z potencjałem, który ma swoją wizję na power metal, która jest interesująca i potrafi przykuć uwagę słuchacza, prezentując szwedzki power metal w formie przystępnej i mainstreamowej z małą dawką mroku.
Może tym razem mroczniej, ale nadal przebojowo!
Ocena: 8.3/10
SteelHammer
Podziękowania dla wytwórni Scarlet Records za udostępnienie materiałów do recenzji.
|