12.02.2025, 00:20:01
Prehistoria - Cryptic Halo (2025)
![[Obrazek: 1295307.jpg?3156]](https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/5/1295307.jpg?3156)
Tracklista:
1. Futile Invocation of Cosmic Acknowledgement 01:02
2. Rise 05:34
3. Salvation Denied 05:13
4. Obsidian Gateways 04:43
5. Everlasting Legacy 05:25
6. Paradise Lost 04:46
7. Crown of the Resolute 06:17
8. Crucible of Shadows 04:52
9. Dreamchaser 07:13
Rok wydania: 2025
Gatunek: Power Metal
Kraj: USA
Skład zespołu:
Alonso "Zo" Donoso - śpiew
Shaun Cothron - gitara
Max Otworth - gitara
Ian Bender - bas
Cody Johns - perkusja
![[Obrazek: 1295307.jpg?3156]](https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/5/1295307.jpg?3156)
Tracklista:
1. Futile Invocation of Cosmic Acknowledgement 01:02
2. Rise 05:34
3. Salvation Denied 05:13
4. Obsidian Gateways 04:43
5. Everlasting Legacy 05:25
6. Paradise Lost 04:46
7. Crown of the Resolute 06:17
8. Crucible of Shadows 04:52
9. Dreamchaser 07:13
Rok wydania: 2025
Gatunek: Power Metal
Kraj: USA
Skład zespołu:
Alonso "Zo" Donoso - śpiew
Shaun Cothron - gitara
Max Otworth - gitara
Ian Bender - bas
Cody Johns - perkusja
PREHISTORIA to grupa złożona może nie z muzyków z pierwszych stron gazet. Rozpoznawalna może być sekcja rytmiczna i gitarzysta z amerykańskiego ZEPHANIAH, który na swoim koncie ma dwa albumy i imponował wykonaniem technicznym, ale niestety niczym poza tym. Kompozycje to było poprawne europejskie power metalowe rzemiosło, najgorszym elementem zespołu był jednak fatalny wokalista, który starania grupy ciągnął na dno.
ZEPHANIAH co prawda od lat nie nagrywa, ale sam zespół nadal ma europejskie ciągoty. Debiut zostanie wydany przez Stormspell Records 11 lutego 2025 roku.
Ostatnio US Power przechodzi w USA skromne odrodzenie, sięgając po inspirację do Europy, co słychać było chociażby w IDOL THRONE, PREHISTORIA jednak ma bardziej konkretne i power metalowe wpływy. Główną osią napędową kompozycji są PERSUADER, SAVAGE CIRCUS oraz debiut DARK EMPIRE, który szczególnie słychać w znakomitym Salvation Denied. Sekcja rytmiczna tym razem jest bardziej zdecydowana i jej moc lepiej ukierunkowana niż na chaotycznych albumach ZEPHANIAH i szarże basowe są tutaj niszczące, tak jak perkusja Cody Johnsa z dynamitem w łapach.
Gitarowo również jest to muzyka bardziej ukierunkowana na melodię niż bezsensowny pęd, gdzie przejścia są bardzo płynne i istotne, z ozdobniki są bardziej techniczne i krótsze, z lekko thrash metalową motoryką i te połączenia gatunków są podobne do tych ze znakomitego debiutu amerykańskiego THUNDERFORGE. Rise jest bardziej w stylu pierwszych LP PERSUADER z ostrymi jak brzytwa gitarami i bezlitosnymi atakami perkusji, największą niespodzianką tutaj jest jednak Alonso "Zo" Donoso. Po wyciu w przeciętnym, garażowym thrashu DARK MIRROR i niezłym, choć raczej drugoplanowym występie w międzynarodowym WORDS UNSPOKEN, tutaj absolutnie dewastuje swoją barwą i tym, jak góruje nad potężnymi instrumentami. To jego najlepszy występ w całej karierze i pozostaje mieć nadzieję, że zagości na dłużej w PREHISTORIA. Obsidian Gateways ciekawie wplata charakterystyczne refreny dla IRON SAVIOR z pazurem TWISTED TOWER DIRE. I będąc przy TWISTED TOWER DIRE, to najsłabiej prezentuje się Everlasting Legacy, któremu zabrakło mocy i nieprzewidywalności wcześniejszych kompozycji i refren przypomina te słabsze z DARK EMPIRE. Paradise Lost to zabawy z mrokiem ostatnich dwóch LP PERSUADER i to też jest całkiem udane, tylko nie tak dobre, jak PERSUADER. Świetny jest za to Crown of the Resolute, w którym grają z lekkością SAVAGE CIRCUS i DARK EMPIRE, gdzie w ogóle nie czuć, że to trwa sześć minut. Crucible of Shadows wchodzi lekko jak masło, z kolei Dreamchaser to solidne, wolniejsze i bardziej uspokajające zakończenie, z bitewną, typowo amerykańską i komiksową epickością.
Brzmienie jest znakomite, rewelacyjne, ale nie mogło być inne. Tak, to Mistrz Simone Mularoni i tutaj stworzył kolejne arcydzieło.
Bardzo interesujący, europejski debiut z USA, który daje nadzieję, że ta scena jeszcze ma coś do powiedzenia w power metalu. Pozostaje trzymać kciuki, że na debiucie się nie skończy.
Ocena: 8.3/10
SteelHammer