Valiant Sentinel
#1
Valiant Sentinel - Neverealm (2026)

[Obrazek: 1378822.jpg?4819]

Tracklista:
1. War in Heaven 04:45      
2. Neverealm 04:51      
3. Mirkwood Forest 05:25      
4. The Underdark 07:28      
5. To Mend the Ring 01:14      
6. Elden Lord 05:02      
7. Come What May 03:11      
8. Arch Nemesis 05:30      
9. The Battle of Hornburg 08:57 

Rok wydania: 2026
Gatunek: Power Metal
Kraj: Grecja

Skład zespołu:
Veandok (Giannis Georganos) - śpiew 
Dimitris Skodras - gitara, instrumenty klawiszowe
Panos Manikas - bas
Frederik Ehmke - perkusja (muzyk sesyjny)


VALIANT SENTINEL zostało powołane do życia przez basistę Dimitrisa Skodrasa jako projekt jednoosobowy, który debiutował w 2021 roku, prezentując heavy/power metal grecki o solidnym wykonaniu, ale bez blasku. Jedynym, co wyróżniało ten projekt to goście, jak Fabio Lione, ale i takie gwiazdy nie wyciągną wiele z poprawnego materiału.
Dimitris Skodras powrócił do tego projektu po 5 latach przerwy, tym razem koncentrując się wyłącznie na gitarach oraz instrumentach klawiszowych, i uzupełniając skład o basistę Panosa Manikasa oraz wokalistę, znanego z mocarnego SUBIFRE Giannis Georganos. Jako muzyk sesyjny zagrał na perkusji Frederik Ehmke, znany z SINBREED oraz BLIND GUARDIAN. Druga płyta wydana została 16 stycznia nakładem polskiej wytwórni Theogonia Records, kojarzonej raczej z brutalniejszymi formami metalu.

Poszerzenie składu było dobrym pomysłem, ponieważ dzięki temu album jest bardziej spójny od strony kompozycyjnej od poprzedniego i nie ma tutaj niepotrzebnego eklektyzmu, aby dostosować się do danego wokalisty. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze, co jest oczywiste, skoro gra Frederik Ehmke, ale debiutujący tutaj Panos Manikas niewiele mu ustępuje. Dimitris Skodras nie jest mistrzem shredu i jego gra jest raczej skromna, czasami techniczna, w większości jednak nieskomplikowana i wszystko tutaj skupia się głównie wokół Giannisa Georganosa.
Od strony wokalnej nie ma tutaj niczego do zarzucenia, ponieważ Veandok śpiewa bardzo dobrze, chociaż słychać, że nie jest to do końca materiał dla niego odpowiedni i nie są wykorzystywane tutaj jego najmocniejsze wokalne strony. Chóralnych, miażdżących refrenów w stylu SUBFIRE tutaj nie ma, jest granie bliższe BLIND GUARDIAN, SINBREED (The Battle of Hornburg) czy nawet ELWING w bardziej zamaszystych, epickich partiach, jak w rozpoczynającym ten LP War in Heaven. Coś jest tutaj też słyszalnego ze stylistyki TRIUMPHER, ale i nie brakuje też tutaj heavy/power w stylu THE SILENT RAGE, chociaż Neverealm bardziej kojarzy się z pierwszymi trzema albumami BLIND GUARDIAN (i może w jakimś stopniu teutońskim pojęciem "rycerskości' WIZARD). Nie brakuje tutaj niemieckiego grania, ale Mirkwood Forest to gatunkowa poprawność Zagłębia Ruhry z niezbyt rozpoznawalnym refrenem. Dobrze grają w The Underdark, jest solidna melodia, dobre wykonanie, ale, jak wszędzie na tym LP, brakuje bardziej zapadających w pamięć refrenów i melodii i jest to w dużym stopniu granie odtwórcze. W kwestii nawiązań do BLIND GUARDIAN, to jest i granie krużgarnkowe w Come What May oraz To Mend the Ring, ładnie zaśpiewane, ale raczej do ogniska niż szykujące do metalowej bitwy.
Najlepszy na tym LP jest Arch Nemesis, w któym grają zdecydowanie w bardziej greckim stylu MARAUDER. Jest mocno, jest klimat Hellady i teutońskie elementy zostały wplecione bardziej subtelnie. Do tego udany występ Zaka Stevensa.

Produkcja jest znakomita, typowo grecka i George Nerantzis zadbał, aby był to sound pełny, w bębnach charakterystycznie chłodny, a w gitarach surowy. Litaury Ehmke są tutaj zabójcze, tak jak ostra jak brzytwa gitara.
Grecy wystawili tutaj laurkę dla Niemiec i Zagłębia Ruhry, nagrywając album dobry, ale jednak nie do końca wykorzystujący potencjał, drzemiący w tym składzie. LP zdecydowanie ciekawszy od debiutu, od strony realizacyjnej jak i kompozycyjnej, i to jest fakt niezaprzeczalny, który należy docenić.


Ocena: 7.4/10

SteelHammer
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości