Dzisiaj, 02:03:40
Siege Perilous - Becoming the Dragon (2026)
![[Obrazek: a3669591148_16.jpg]](https://f4.bcbits.com/img/a3669591148_16.jpg)
Tracklista:
1.Overture (Instrumental)
2. Ancient Rite
3. As the Dragon Falls (feat. Fabio Lione) 04:31
4. Child of Prophecy
5. Shattered Mirage
6. Chieftain
7. Cut Down
8. Echoes of Home (feat. Kristin Starkey)
9. Becoming the Dragon
10. Eschaton
Rok wydania: 2026
Gauntek: Epic Heavy Metal
Kraj: USA
Skład zespołu:
Shaughnessy McDaniel - śpiew
Ryan Flanagan - gitara
Scott Hancock - gitara
Eric Fischer - bas
Mark Girard - perkusja
![[Obrazek: a3669591148_16.jpg]](https://f4.bcbits.com/img/a3669591148_16.jpg)
Tracklista:
1.Overture (Instrumental)
2. Ancient Rite
3. As the Dragon Falls (feat. Fabio Lione) 04:31
4. Child of Prophecy
5. Shattered Mirage
6. Chieftain
7. Cut Down
8. Echoes of Home (feat. Kristin Starkey)
9. Becoming the Dragon
10. Eschaton
Rok wydania: 2026
Gauntek: Epic Heavy Metal
Kraj: USA
Skład zespołu:
Shaughnessy McDaniel - śpiew
Ryan Flanagan - gitara
Scott Hancock - gitara
Eric Fischer - bas
Mark Girard - perkusja
SIEGE PERILOUS to młody zespół ze stanu Kolorado, składający się z debiutantów, ale lokalnie zdobywający uznanie od początków swojej działalności. Po latach udało się stworzyć materiał na debiut, który nakładem własnym wydany zostanie 27 marca 2026 roku.
To nie jest heavy metal ani topornie-garażowy, ani też brutalny i nieczytelny, jaki od lat można usłyszeć z USA. To heavy metal dumny, heavy metal rycerski i epicki, z delikatnie nakreślonymi aranżacjami symfonicznymi, bez nachalności czy komiksowości amerykańskiej, ale z charakterystycznym duchem epic i w kompozycjach wolniejszych są pomysły zaciągnięte z MANOWAR.
Tylko tak jak MANOWAR traci niestety na znaczeniu w sensie artystycznym, tak SIEGE PERILOUS podaje tutaj solidną dawkę amerykańskiego epic metalu, połączoną z europejskim pojmowaniem i prezentacją melodii. Te są tutaj bardzo istotne, dobrze przemyślane i precyzyjne, co słychać już w wybornym Ancient Rite czy amerykańskim, klasycznie heavy metalowym Child of Prophecy z wybornymi ozdobnikami gitarowymi, rozbudowanymi, niesamowicie bogatymi, a do tego są melodyjne i niezwykle czytelne. Epic w takiej formie można było usłyszeć wiele lat temu na debiucie nieodżałowanego TY MORN i może nawet As the Dragon Falls w jakimś stopniu do twórczości Brytyjczyków nawiązuje, gdzie gościnnie zaśpiewał Mistrz Fabio Lion, ale to Shaughnessy McDaniel jest tutaj gwiazdą. I to jaką gwiazdą! To mocny, donośny i potężny głos, trzymający się średnich rejestrów i wśród amerykańskich krzykaczy miło usłyszeć kogoś pełnego patosu i odwagi, zachęcającego po sięgnięcia po miecz i tarczę.
Sekcja rytmiczna gra w klasycznym, amerykańskim stylu i dobrze. Gra jest zrównoważona i nie ma tutaj bezmyślnego obijania zestawu perkusyjnego, za to wybornie ciepły bas, obejmujący słuchacza niczym walkirie, a litaury Girarda grzmią tak, jak się oczekuje od takiego albumu.
Brak słów, kiedy słyszy się takie epickie, rytmiczne killery jak Shattered Mirage, z których bije taki chłód i pewność siebie, której by się nie powstydzili najwięksi wojownicy z Hellady!
Fantastyczny jest Chieftain z zapadającymi w pamięć mostkami i bojowymi okrzykami i szkoda, że Cut Down to taki poprawny heavy metal, ocierający się o RUNNING WILD czy BLAZON STONE i w tym stylu grupa nie ma zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, nawet od strony technicznej. Odkupują winy w Echoes of Home, absolutnie mistrzowskiej balladzie na dwa głosy, gdzie gościnnie zaśpiewała Kristin Starkey z TEMPERANCE. Rycerskość na poziomie SERENITY i najlepszych kompozycji DRAGONY i to prawdziwe arcydzieło klimatu. Becoming the Dragon to solidna dawka epic metalu, tak sobie jednak wypada punkt kulminacyjny tego LP, Eschaton. Prawie 8 minut doskonałych partii gitar, ale zabrakło pomysłu na refren i ciekawą melodię, która by przykuła uwagę. Poprowadzone to zostało nijako i nie ma tutaj zwieńczenia z prawdziwego zdarzenia.
Brzmienie jak na produkcję własną jest wyborne, sharp & clear w najlepszym wydaniu, bez sztuczności i doskonale słychać każdy plan.
Mimo, że to debiutanci, to słychać, że mają talent i wykonanie jest tutaj godne podziwu. Wyborne sola gitarowe, które dopowiadają historię razem z Shaughnessy McDaniel, który może się okazać jednym z większych okryć USA tego roku.
Może końcówka albumu jest słabsza od tego, co prezentują na początku, ale SIEGE PERILOUS na tej płycie pokazuje, że jest zespołem z pomysłem i perspektywicznym, który unika schematu komiksowego i niepotrzebnie brutalnie heavy metalu na rzecz melodyjnie podanej epiki, ale bez kolorowych smoków. To jest godne pochwały i warte uznania i takiego epic metalu świat potrzebuje!
Ocena: 8.7/10
SteelHammer
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Asher Media oraz SIEGE PERILOUS.


