Titanium
#1
Titanium - Titanium (2013)

[Obrazek: 455331.jpg?2237]

Tracklista:
1. We Come to Rock 04:23       
2. Dogmatic Mind 04:11       
3. Far Beyond the Skies 00:44       
4. Another Chance 05:46      
5. Only One 04:52       
6. Sacred Dreams 04:20       
7. Here and Now 04:18      
8. Forever Mine 05:16       
9. An Ever Flowing Stream 03:12       
10. Nowhere to Run 05:43       
11. In the Night 05:34       
12. Titanium 07:30       
13. Riffs of Steel 02:39       
14. Curse of the White Flag 04:36 

Rok wydania: 2013
Gatunek: Power Metal
Kraj: Polska

Skład zespołu:
Maciej "Rocker" Wróblewski - śpiew
Karol Mania - gitara
Jarek Bona - gitara
Paweł "Bombel" Gębka - bas
Filip Gruca - perkusja


Ten zespół z Ostrowa Wielkopolskiego został założony w 2010 roku przez gitarzystę Karola Mania, którego w tym samym roku można było usłyszeć na debiucie innego polskiego zespołu, PATHFINDER, który w niektórych kręgach uchodził za polską odpowiedź na RHAPSODY.
Miał jednak też inną wizję, i tak powstało TITANIUM, które nakładem własnym wydało debiut 20 kwietnia 2013 roku.

Kiedy SONATA ARCTICA i STRATOVARIUS przemieszczały się po morzu przeciętności i metalowej bylejakości, TITANIUM zdumiewa tutaj nie tylko poziomem wykonania, który jest na poziomie światowym, ale i kompozycjami. Kompozycjami brzmiącymi naturalnie, świeżo, ale nadal w stylu fińskich mistrzów, dodając przy tym coś od siebie. O bezmyślnym kopiowaniu pomysłów nie ma tutaj mowy i podobnie jak STURM UND DRANG od razu chwytają za serce lekkim We Come to Rock. Lekko i niezobowiązująco, żartobliwie, ale wykonawczo nienagannie i dialogi Mania/Bonia są na tym LP fenomenalne i to, jak cały zespół się rozumie i uzupełnia jest godne podziwu. Sekcja rytmiczna jest zaskakująco plastyczna i wyborna, ale największym odkryciem jest Maciej "Rocker" Wróblewski. Głos wysoki, ale czarujący, pełen swobody i pozytywnej energii, bez przesadnych i męczących wyżyn. Pięknie prezentuje się w Dogmatic Mind, świetnie w rozpędzonym, delikatnie heroicznym Another Chance i może tylko bardziej rockowy The Only One to taka gatunkowa poprawność SONATA ARCTICA, której nasi i tak wygrywają i jest to ciekawsze od tego, co grupa prezentowała po Unia w swoim radiowym plumkaniu.
Karol Mania odpowiada za aranżacje klawiszowe i te są wzorowo zrealizowane w ramach konwencji power metalu z Finlandii z przełomu wieków. Scared Dreams? Jak nic SONATA ARCTICA! Mocniejszy, mroczniejszy Here and Now w manierze heavy/power wyborny i tutaj jest coś z pomysłów francuskiego HEAVENLY, podobnie jak w delikatniejszym Forever Mine czy typowo germańskim, rozpędzonym Nowhere to Run z popisami gitarowymi najwyższej klasy. Wyborny jest In the Night i to, jak ujęli tutaj fińskiego ducha w refrenach jest imponujące. Najdłuższy, tytułowy Titanium to STRATOVARIUS puszczający oko w stronę Hamburga i to jest dobre, ale tylko dobre. I nie tak udane, jak absolutnie niszczący The Curse of the White Flag, fantastyczne zakończenie głównej zawartości albumu.

Brzmienie wykonał sam Karol Mania i to zdumiewające, co tutaj osiągnął. To jest poziom, którego Finnvox Studios by się nie powstydziło, a pod pewnymi względami może nawet lepsze od tego, co prezentowali na niektórych albumach w tamtym okresie.
Polskie wydanie tego LP miało mało interesującą okładkę ze zdjęciem zespołu, która niewiele mówiła i może też dlatego ta płyta w swoim czasie była przez wielu pomijana. Raczej na pewno nie z powodu samej zawartości, bo ta jest na bardzo wysokim poziomie.
Japończycy uwielbiają i chłoną jak gąbka wszystko, co związane z klasycznym SONATA ARCTICA oraz STRATOVARIUS, dlatego nie dziwi, że rok później, w 2014 roku grupą zainteresował się japoński gigant Avalon, a płyta została przyozdobiona znacznie ładniejszą okładką i do tego trafił jeszcze cover SONATA ARCTICA jako bonus, zrealizowany bezbłędnie.
Kapitalny LP Made in Poland na poziomie światowym!


Ocena: 9/10

SteelHammer
Odpowiedz
#2
Titanium - Atomic Number 22 (2016)

[Obrazek: 728796.jpg?1733]

Tracklista:
1. Atomic Number 22 05:50       
2. World of Contradictions 04:45       
3. Torn Reality 05:57       
4. Defusive Skies 05:13       
5. Time Is Out 04:00       
6. One Single Night 05:37       
7. Guardians of Might 04:50       
8. Future of Mankind 08:52       
9. The Way of the White Flag 04:01       
10. Eagleheart (Stratovarius cover) 05:30

Rok wydania: 2016
Gatunek: Power Metal
Kraj: Polska

Skład zespołu:
Konstantin Naumenko - śpiew
Karol Mania - gitara
Jarek Bona - gitara
Szymon "Saimon" Szydłowski - bas
Filip Gruca - perkusja


TITANIUM drugi album musiało już przygotować w innym składzie, ponieważ Maciej "Rocker" Wróblewskiw 2016 roku pożegnał się z metalową sceną, co jest ogromną stratą. Na szczęście znalazło się godne następstwo w postaci utalentowanego, choć mało znanego Konstantina Naumenko. Album wydany został przez japoński Avalon 28 września 2016 roku.

Konstantin Naumenko to wokalista bardzo dobry i stworzony do muzyki, jaką tutaj zaprezentował zespół. Energetyczny, inspirowany STRATOVARIUS power metal fiński, przemieszany z niemieckimi inspiracjami i ta toporność kompozycyjna momentami uderza i nie porywa. Zaczyna się klasycznie i po skandynawsku w tytułowym Atomic Number 22, bardzo dobrym, pełnym pozytywnej energii, ale ten album jest nierówny i utwory wzorowe i tak dobre, jak wyborny i najlepszy na płycie Guardians of Might miesza się z gatunkową przeciętnością w pełnym sztampy Time is Out. Bardzo udany jest za to Torn Reality czy w stylu VEONITY World of Contradicition, z kolei Defusive Skies to solidne granie w stylu HEAVENLY z wpływami Pieta Sielcka, który gościnnie się na tym LP udzielił.
One Single Night to niezły power metal, ale nie z tak mocnym, wyrazistym refrenem jak w Guardians of Might, pięknym, dumnym i rycerskim, z wybornymi planami klawiszowymi i plastycznym głosem Konstantina Naumenko. Inspiracje THAUROROD jak najbardziej słyszalne, ale zrealizowane ze smakiem i niesamowitą pieczołowitością i szkoda, że zabrakło na tym LP tak wyrazistych, tak mocnych i tak dobrze nakreślonych refrenów. Future of Mankind ma swoje momenty, ale czasami za bardzo idą w stronę THAUROROD i DRAGONLAND i w tym całym pędzie ginie gdzieś refren i melodia. Z tego by mogły być wyborne 2, może nawet3 kompozycje, ale pomysłów jest tutaj zwyczajnie za dużo i niestety niewystarczająco zrealizowanych. The Way of the White Flag to rozpędzony power metal, osiągający prędkość jednego macha, ale tutaj można odnieść wrażenie, że wokalista jest gdzieś obok motywu przewodniego i to wszystko nie spaja się tak dobrze, jak na debiucie. Po części cover STRATOVARIUS odzwierciedla niektóre problemy tego LP.

Brzmienie jest wyborne, doskonałe i bezbłędne. Krystalicznie czyste, z niesamowitymi partiami Szymona "Saimon" Szydłowskego, który na tym albumie kompletnie dewastuje i wznosi drugi plan na jeszcze wyższy poziom. Od strony wykonawczej i technicznej nie mam tutaj nic do zarzucenia, bo to muzycy bez wątpienia utalentowani, pełni energii i pomysłowi, dialogi Mania/Bona są jeszcze bardziej dewastujące niż na debiucie, Filip Gruca prezentuje perkusję o sile atomowej... Tylko kompozycje są nierówne.
Po tym bardzo dobrym albumie niestety o zespole ucichło. Oficjalnie nigdy nie został rozwiązany, ale podobnie jak z PATHFINDER, długa cisza sprawiła, że wielu uznało ten zespół za już nieistniejący.
W 2025 roku jednak to się zmieniło i TITANIUM zapowiedziało nowy album na rok 2026, z Krzysztofem Elzanowskim (PATHFINDER) jako drugim gitarzystą, a wokalistą ma być ponownie wyborny Konstantin Naumenko.
Pozostaje trzymać za słowo i po tak długiej przerwie trzymać kciuki, aby trzecia płyta trzymała co najmniej tak wysoki poziom.


Ocena: 8.3/10

SteelHammer
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: Tituf, 1 gości