9 godzin(y) temu
Iommi - From the Dark (2026)
![[Obrazek: 1459043.jpg?3737]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/5/9/1459043.jpg?3737)
Tracklista:
1. Over the Violent Sun 05:28
2. Black Times 05:56
3. World Alone 03:49
4. Beyond the Dead 05:32
5. Stormwatcher 05:11
6. Death Wake 04:56
7. Return of the Arbalist 04:07
8. Legacy 07:03
Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Wielka Brytania/Norwegia)
Skład zespołu:
Jorn Lande - śpiew
Tony Iommi - gitara
Becky Baldwin - bas
Karl Brazil - perkusja
Mike Exeter - instrumenty klawiszowe
![[Obrazek: 1459043.jpg?3737]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/5/9/1459043.jpg?3737)
Tracklista:
1. Over the Violent Sun 05:28
2. Black Times 05:56
3. World Alone 03:49
4. Beyond the Dead 05:32
5. Stormwatcher 05:11
6. Death Wake 04:56
7. Return of the Arbalist 04:07
8. Legacy 07:03
Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Wielka Brytania/Norwegia)
Skład zespołu:
Jorn Lande - śpiew
Tony Iommi - gitara
Becky Baldwin - bas
Karl Brazil - perkusja
Mike Exeter - instrumenty klawiszowe
Po reaktywacji projektu solowego w 2021 roku mało kto oczekiwał czegoś interesującego, szczególnie po instrumentalnych singlach. W 2024 roku jednak coś się ruszyło, zaczęły pojawiać się single, a wokalistą był Glenn Hughes. Ostatecznie jednak współpraca zakończyła się na singlach, potem jednak temat znów ucichł, z różnych przyczyn, w tym śmierci legendy, Ozzy Osbourne'a. W 2026 roku zaczęły się zapowiedzi nowego albumu, krążyły różne dziwne plotki odnośnie składu, tajemnica została ujawniona w lipcu. Może Karl Brazil z tego grona w metalowym świecie jest najmniej znany, ale znakomita Becky Baldwin z FURY i klawiszowiec Mike Exeter to mocny skład, który dopełnił niezmordowany Jorn Lande.
Album wydało BMG 23 października 2023 roku.
Oczywiście, jest BLACK SABBATH, z okresu Heaven & Hell, posępnego Headless Cross i chłodu Dehumanizer. Tak, Iommi jak zwykle rozpoznawalny i gra znakomicie. Tak, nie ma tutaj gatunkowej rewolucji, koło na nowo nie zostało odkryte, bo i po co?
Over the Violent Sun można spokojnie uznać za wizytówkę tego albumu. Hipnotyczny, monumentalny heavy metal, dobrze przemyślany, czerpiący nie tylko z BLACK SABBATH, ale i z doświadczeń Jorna, który na swoich solowych płytach nigdy nie ukrywał inspiracji i fascynacji DIO oraz BLACK SABBATH. Becky Baldwin gra znakomicie i nie jest tylko przedłużeniem sekcji, tak jak Karl Brazil, który gra bardzo technicznie. Subtelne plany klawiszowe Mike Exetera oczywiście świetne i bez pudła. Świetnie tutaj się rozumieją i współpracują, ale to w końcu ekstraklasa i niczego innego nie można było oczekiwać. Kompozycje są oniryczne, hipnotyczne, Iommi gra tutaj dobrze, chociaż w heavy/doom metalowym Black Times jego grę można uznać za skromną.
World Alone to moc Heaven & Hell i Jorna, konsekwentnie zagrany, nośny heavy metal, gdzie Iommi odżywa i jego ozdobniki są tutaj rewelacyjne. Przepotężny Beyond the Dead to powrót do Headless Cross i miażdżący, niesamowity killer i to jest najmocniejszy punkt tego LP. Jorn jest tutaj niesamowity, dewastujący i pokazuje, że na 'Over the Horizon Radar' niedyspozycja głosowa była tylko chwilowa. Jak zwykle dominuje, idealnie wpasowuje się w stworzony tutaj repertuar, który dla niego nowy nie jest i został dla niego stworzony. Czy mógł to zaśpiewać ktoś inny? Nie. Nie w ten sposób, nie w tym stylu i pewne rozwiązania podpatrzone z MASTERPLAN w Stormwatcher nie są tutaj przypadkowe.
Tyr wyłania się z Death Wake, doom to oszczędny, ale to nic, bo gwiazdą jest tutaj niesamowity Jorn i duża w tym jego zasługa, że te kompozycje tak chwytają i zapadają w pamięć, to on tworzy tutaj klimat i nawet pomysły, które nie do końca się sprawdziły w HEAVEN & HELL dzięki niemu tak nie uderzają swoją powszedniością. Idealnym tego przykładem jest Return of the Arbalist, bez Lande byłby to tylko solidny heavy metal.
Na koniec Legacy. Spokojny, podniosły, ciepły, ze znakomitą partią środkową. Wyborne zakończenie.
Produkcja to oczywiście nie kto inny, jak sam Andy Sneap. Klasycznie, mocno i wyraziście, bez cudów technicznych i może chciałoby się, aby bas był nieco mocniejszy.
W studio zebrała się ekstraklasa i jak ekstraklasa to wszystko zagrała. Elegancki przekrój twórczości Tony Iommiego, gdzie Lande swoją formą wokalną zdobywa szczyty na miarę Worldchanger. Nostalgiczna podróż, w którą warto się wybrać.
Ocena: 9.5/10
SteelHammer


