Elegant Weapons
#1
Elegant Weapons - Horns for a Halo (2023)

[Obrazek: 1141398.jpg?0033]

tracklista:
1.Dead Man Walking 05:39
2.Do or Die 05:21
3.Blind Leading the Blind 04:38
4.Ghost of You 05:26
5.Bitter Pill 04:46
6.Lights Out (UFO cover) 05:06
7.Horns for a Halo 04:04
8.Dirty Pig 05:00
9.White Horse 07:02
10.Downfall Rising 05:53

rok wydania: 2023
gatunek: heavy metal
kraj: International (Wielka Brytania/Chile/USA)

skład zespołu:
Ronnie Romero - śpiew
Richie Faulkner - gitara
Rex Brown - gitara basowa
Scott Travis - perkusja
oraz
Christopher Williams - perkusja


Zbiera się ekipa All Stars i gra heavy metal. No, może dla wielu Richie Faulkner gwiazdą nie jest, choć do jego obecności w JUDAS PRIEST należałoby się w końcu przyzwyczaić. Wraz z kolegą z zespołu, Scottem Travisem, postanowili coś innego zagrać, a gdy dołączyli Ronnie Romero i Red Brown z PANTERA, to już zrobiło się bardzo ciekawie. Ciekawość zaspokoiła wytwórnia Nuclear Blast, wydając 26 maja album tej nowej, międzynarodowej formacji.

Coś innego niż muzyka JUDAS PRIEST... Nieprzypadkowo centralne miejsce na tej płycie zajmuje cover nieśmiertelnego Lights Out UFO z roku 1974 i z pewnością nieprzypadkowo to Ronnie śpiewa na tej płycie, bo kto jak nie on w ekipie Richie Blackmore'a od lat podtrzymuje ginącą tradycję prawdziwego, opartego na rocku, brytyjskiego heavy metalu?
To nie jednak kopiowanie RAINBOW. Raulkner podróżuje przez dziesięciolecia metalowego Albionu od lat 70tych do dnia dzisiejszego i wykazał się taką kompozytorską kreatywnością, jakiej się po nim chyba nikt nie spodziewał. Tu wdawać się w szczegóły nie ma sensu, tego wszystkiego po prostu trzeba posłuchać samemu, bo ileż niuansów kryją w sobie takie zagrane w umiarkowanych tempach, wypełnione świeżymi pomysłami kompozycje jak Horns for a Halo (mroczny rockowy klimat !) Dead Man Walking, Blind Leading the Blind. I te melodie zwrotek, niejednokrotnie lepsze od samych refrenów, co zostało zrobione zresztą jak sądzę z pełną świadomością. Jaki to śmiały krok w porównaniu z zachowawczym graniem ekip brytyjskich przez co najmniej ostatnie dwadzieścia lat.
Ile rockowego feelingu jest w szybszym, wręcz łagodnie romantycznym, lecz w pełni heavy metalowym Do or Die, ile zdecydowanego zmetalizowanego heavy rocka w Dirty Pig, który równie dobrze mógł powstać w latach 70tych. Wspaniałe! Jaki duszny, a przy tym jakże wciągający klimat ma ten Dirty Pig... Przepięknie gra w partiach solowych Richie Faulkner, po prostu fenomenalne są te instrumentalne fragmenty, gdy to on dochodzi do głosu. W JUDAS PRIEST schematyzm zabija jego talent. Tu rządzi, czaruje, także technicznie. Wspaniały popis tego gitarzysty. Raz w Bitter Pill bardzo interesująco łączą manierę BLACK SABBATH z "Dehumanizer" i SOUNDGARDEN z "Batmotorfinger" i efekt jest powalający. I Romero niemal jak Cornell. Jak genialnie się stopniowo rozkręca w refrenach White Horse i jak wiele tu bezpośrednich odniesień do całej brytyjskiej tradycji metalu i rocka. Ten refren to by mógł zagrać w dawnych czasach chwały THUNDER. Rockowa moc niebywała!
Jest tu coś, co hipnotyzuje, co wzrusza, co się zdarza może nawet raz na dziesięciolecia. To podszyty łagodnym bluesowym szlifem Ghost of You... Kto by to tak zaśpiewał przecudownie? David Coverdale i Jorn Lande. Kto zna I Will Follow MILLENIUM (USA) z Jornem w roli głównej, to usłyszy tu coś równie pięknego. A Ronnie, co powtarzam do znudzenia, jest absolutnie wiodącym, czołowym obecnie na świecie wokalistą, Metalowym Hipnotyzerem. Ogromne brawa i podziękowania za tak wspaniałą kompozycję, której można słuchać w nieskończoność.
Trudno o lepsze podsumowanie tej muzyki niż zamykający album Downfall Rising. No, nie mogło być lepszego zakończenia!

Mistrz Andy Sneap, jako zajmujący się tu mixem i masteringiem, nadał temu odpowiednią oprawę brzmienia. Prostą, brytyjską, bez sztuczności, może nawet ktoś powie, że skromną, ale pewne elementy soundu odróżniają brytyjski metal od niemieckiego czy szwedzkiego i ten album brzmi jak prawdziwie brytyjski.
Wielkie dzieło wielkich muzyków pod wodzą Richarda Iana Faulknera, a doceni je każdy, kto uważnie posłucha wszystkiego, co tu grupa ma do zaoferowania.


ocena: 9,7/10

new 29.05.2023
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Elegant Weapons - Evolution (2026)

[Obrazek: 1419164.webp?4529]

Tracklista:
1. Evil Eyes 03:32      
2. Generation Me 03:57      
3. Bridges Burn 05:23      
4. Holy Roller 04:45      
5. Come Back to Me 06:17      
6. The Devil Calls 05:34      
7. Thrown to the Wolves 05:00      
8. Shooting Shadows 04:25      
9. Rupture 03:53      
10. Mercy of the Fallen 04:23      
11. Keeper of the Keys 07:02


Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: International (Wielka Brytania/Chile/USA)

Skład zespołu:
Ronnie Romero - śpiew
Richie Faulkner - gitara
Dave Rimmer - gitara basowa
Christopher Williams - perkusja


Richie Faulkner prezentuje nowy album ELEGANT WEAPONS po trzech latach przerwy, nadal ze znakomitym Ronnie Romero, ale już z nową/starą sekcją rytmiczną. Tym razem wszystkie partie perkusji zagrał Christopher Williams, a nowym basistą został Dave Rimmer z nieistniejącego już MONUMENT.
Płyta wydana została przez Exciter Records 24 kwietnia 2026 roku.

To nie jest album zły. Faulkner gra tutaj znakomicie, jego sola są pomysłowe i utrzymane w duchu klasycznego, brytyjskiego heavy metalu tak, jak należało oczekiwać. To skład all-star i wykonanie techniczne jest oczywiście nienaganne, Romero jest jak zwykle w świetnej formie, a bębny Williamsa grzmią tak, jak powinny i może tylko Rimmer gra wyjątkowo skromnie i nie za bardzo ma się czym wykazać, nawet w bardzo przeciętnym, instrumentalnym Rupture.
Stylistycznie jest to kontynuacja LP poprzedniego, ale z większym naciskiem na BLACK SABBATH niż poprzednio, więcej jest też SOUNDGARDEN, może nawet przesadzają chwilami z nakładkami wokalnymi, jak w otwierającym Evil Eyes czy oschłym Generation Me, zagranym stosunkowo zachowawczo. Jest i bardziej klasyczny hard rock z kręgów UFO Bridges Burn z wybornym solem, dobrze grają w Holy Roller, ale to piękny Come Back to Me kradnie tutaj show. Piękny, rockowy romantyzm, w którym Romero dewastuje ładunkiem emocji dokładnie tak, jak należy. Album utrzymany jest w większości w wolniejszych tempach z rzadkimi przyspieszeniami i nie ma tutaj tego ładunku energii, który czarował na debiucie i bardziej postawiono tutaj na formę wokalną i masywność melodii i czasami wychodzi to bardzo dobrze, jak w The Devil Calls czy ocierającym się o DIO Thrown to the Wolves z odniesieniami do VICTORY. Shooting Shadows próbuje być nowoczesne, ale wypada to bezbarwnie w melodii, jak i refrenie. Lepiej prezentuje się za to Mercy of the Fallen, coś z SOUNDGARDEN, coś z PURE INC., ale klejnotem w koronie tego LP jest bez wątpienia przepiękny, rozbudowany Keeper of the Keys. Jest RAINBOW, jest DEEP PURPLE, piękne ozdobniki gitarowe i hipnotyzujący, rockowy feeling, którego większej części kompozycji zabrakło. Piękne chórki, przypominające amerykańskie MILLENIUM. Romantyczne arcydzieło i piękny hołd dla brytyjskiej sceny rockowej.

Ponownie Andy Sneap, chociaż sound tym razem skromniejszy, nie tak czysty i głośny, jak na LP poprzednim, a w jakimś stopniu nawiązujący do przełomu lat 70. i 80. Wielkiej Brytanii. Bez sztuczności czy siłowości, szczególnie należy pochwalić bębny.
Ten LP sięga do jeszcze głębszych korzeni heavy metalu i rocka Wielkiej Brytanii, co jest mieczem obosiecznym dla tego albumu, ponieważ poza mocnymi stronami tego albumu, jak wyborny Keeper of the Keys, uwypukla też zdecydowanie słabsze i schematyczne, momentami nawet bardziej zachowawcze, brytyjskie granie.
ELEGANT WEAPONS udowodniło tutaj, że to grupa z pomysłem na siebie, chociaż kompozycyjnie jest to płyta bardziej nierówna i nie tak dobrze przemyślana, jak debiut. Nadal jednak bardzo dobra i godna nazwisk gwiazd tutaj zebranych.


Ocena: 8.5/10

SteelHammer
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości