Helms Deep
#1
Helms Deep - Treacherous Ways (2023)

[Obrazek: NjktNzAzOC5qcGVn.jpeg]

tracklista:
1.Fire Rain 04:26
2.Treacherous Ways 03:47
3.Fight or Flight 04:13
4.Medusa's Requiem 05:00
5.Annihilation 04:08
6.Breaking the Seal 03:49
7.The Keep 04:53
8.Sorcery 05:13
9.Mountains of the Scorpion 04:36
10.Headless Horseman 05:12
11.Serpent's Eye 04:59

rok wydania: 2023
gatunek: power metal
kraj: USA

skład zespołu:
Alex Sciortino - śpiew, gitara
John Gallagher - gitara basowa
Mike Heller - perkusja


O czymś innym pomyślał John Gallagher formując ekipę HELMS DEEP niż o tym, co od ponad czterdziestu lat robi w RAVEN, przy czym od dawna bez większego powodzenia. Ten zespół gra USPM w klasycznym wydaniu i jego album zostanie w wersji CD wydany przez amerykańską wytwórnię Nameless Grave Records z Seattle 3 listopada, przy czym premiera digital miała miejsce we wrześniu. W składzie grupy jest także aktualny perkusista RAVEN Mike Heller oraz postać do tej pory nieznana, gitarzysta i wokalista Alex Sciortino.

USPM to zawsze wyzwanie, oczywiście dobry, wartościowy USPM, taki jaki ukształtował gatunek w połowie lat 80tych XX wieku. Gallagher był świadkiem narodzin tego stylu, grając w tym samym czasie heavy/speed w manierze NWOBHM i może nawet pewne elementy tego podgatunku do muzyki RAVEN z czasem przeniósł, na pewno jednak nie w tak istotnym wymiarze. Może i ten początek w postaci Fire Rain to nic specjalnego, ot standardowy amerykański heavy/power z poprawną melodią, ale już tytułowy Treacherous Ways pokazuje, że ten zespół potrafi odtworzyć atmosferę klasycznego USPM. Sekcja rytmiczna jest grzmiąca i potężna, a wysokie ekstatyczne zaśpiewy Alexa Sciortino wyborne i można mu wybaczyć, że ogólnie jest po prostu tylko co najwyżej dobrym wokalistą i swoim głosem raczej nie zabija... Jest za to wyśmienitym, technicznie doskonałym i pełnym pasji gitarzystą i swój prawdziwy popis daje w kapitalnym, zagranym na wysokich obrotach Fight or Flight z morderczą solówką i niesamowitym, apokaliptycznym zakończeniem, po prostu esencjonalnie reprezentującym to, co zachwycało w USPM w dawnych latach. Dewastacja! I te ostre szybkie speedowe zagrywki w surowym amerykańskim stylu są godne uznania w Annihilation, a w Breaking the Seal proponują rycerski heavy/power w bardziej klasycznym stylu i to jest na pewno dużo lepsza kompozycja w tym stylu od openera Fire Rain. No i czy może być bardziej encyklopedyczny USPM niż The Keep albo Mountains of the Scorpion? Oczywiście, że nie. Tu przypominają równocześnie i LIEGE LORD i HEXX z debiutu.
Wolniejsze, z epickim nastawieniem i łagodniejszymi fragmentami są Medusa's Requiem, Sorcery i Headless Horseman i tu grają dobrze, ale nie do końca budują taką heroiczną atmosferę, jaka by spełniała wszystkie oczekiwania. Jeśli by wybrać najlepszą z tej grupy, to byłby to Sorcery, ale w Headless Horseman wydobywają najwięcej metalowego mroku.
A na koniec potężny speed/power USPM z wyborną epicką melodią Serpent's Eye i to jest instrumentalny popis całego zespołu. Niszczący początek perkusyjny, nieubłagany bas oraz pełna energii i luzu gra gitarzysty. Wielki killer na koniec i takich numerów USPM to teraz pojawia się bardzo, bardzo mało. Maestria! I ta partia instrumentalna - doskonała!

Mix i mastering wykonał niemiecki Mistrz Lasse Lammert. Żadnych nowinek. Czysty, tradycyjny sound USPM z lat 80tych, oczywiście znacznej lepszej jakości ogólnej.
Tęsknota za takim klasycznym, niczym nie skażonym USPM jest, wciąż jest. Naprzeciw takim oczekiwaniom wychodzi w Stanach Zjednoczonych pewna liczba zespołów dosyć regularnie, ale jakoś zawsze czegoś brakowało... Pewnie często autentyzmu i talentu. Tu w przypadku HELMS DEEP jest jedno i drugie.
Jest to wysokiej klasy płyta w ramach podgatunku USPM i dla zdeklarowanych jego fanów pozycja po prostu obowiązkowa.


ocena: 8,8/10

new 6.10.2023

Podziękowania za udostępnienie tego albumu dla wytwórni Nameless Grave Records

NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Helms Deep - Chasing the Dragon (2025)

[Obrazek: 1330611.jpg?4251]

Tracklista:
1. Wing Chun 00:40       
2. Black Sefirot 06:42       
3. Chasing the Dragon 04:43       
4. Craze of the Vampire 06:51       
5. Cursed 05:03       
6. Flight of the Harpy 05:41       
7. Frozen Solid 04:02       
8. Necessary Evil 05:00       
9. Red Planet 06:01       
10. Seventh Circle 05:33       
11. Shiva's Wrath 07:19

Rok wydania: 2025
Gatunek: Power Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Alex Sciortino - śpiew, gitara
Ray DeTone - gitara
John Gallagher - bas
Hal Aponte - perkusja


HELMS DEEP okazał się większym sukcesem, niż się spodziewano i RAVEN ma zasłużoną przerwę, a drugi album tej grupy z Florydy zostaje wydany 20 czerwca 2025 roku przez Nameless Grave Records.

Ryzykownie jest zaczynać kompozycją niemal siedmiominutową, ale Black Sefirot to prawdziwy killer w stylu IRON MAIDEN i klasycznego USPM, który stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Można usłyszeć na tym albumie nowego perkusistę, znanego z ICE AGE i COLDSTEEL Hal Aponte oraz drugiego gitarzystę Raymond O DeTone i zmiany w składzie są słyszalne. Gra Hal Aponte nie budzi zastrzeżeń, to perkusista znany z bardziej wymagającego repertuaru i w klasycznym heavy/power metalu amerykańskich sprawdza się znakomicie, z kolei drugi gitarzysta wniósł tutaj bardzo dużo. Sola są bardziej rozbudowane, dłuższe, bardziej techniczne, często zaskakujące, jak właśnie w Black Sefirot, którego partia środkowa i dialogi są zabójcze.
Chasing the Dragon to gatunkowa klasyka US Power Metalu z basowymi atakami i chóralnym gang refrenem z komiksowym refrenem. Jest też granie chłodne w stylu HEXX jak Craze of the Vampire, którego neoklasyczny wstęp może być mylący, ale budowanie klimatu jest tutaj i egzaltowane zaśpiewy kojarzą się z HELSTAR i ten pełen zła power metal jest obecny w Necessary Evil z niemal thrash metalową motoryką. Prawdziwa, gatunkowa maestria i zniszczenie. Na tle tych zabójczo rozpędzonych kompozycji czy wyśmienitego Flight of the Harpy albo wolniej zagranego Frozen Solid z zimnem w stylu PLATINUM i rozrywającymi przyspieszeniami, to Cursed brzmi jak sztampowy heavy metal z Wysp, mało atrakcyjny nie tylko w kwestii refrenu, ale i samego wykonania. Seventh Circle może prezentuje się delikatnie lepiej, chociaż tutaj refren też nie należy do najbardziej nośnych, sposób odegrania jednak i stopniowania klimatu wzorowy i tutaj sekcja rytmiczna dosłownie zabija. Brytyjski HELL by się takiej kompozycji nie powstydził.
Red Planet to eksperyment ciekawy, ale nie tak porywający, jak instrumentalny Shiva's Wrath i po części szkoda, że to tylko instrumental, bo aż się prosi o wściekłe zaśpiewy Sciortino, który jest w formie znakomitej.

Brzmienie jest wyborne w stylu lat 80., ale bez toporności i ograniczeń tamtych czasów. Blachy syczą, perkusja brzmi tak, jak powinna, a głęboki, metaliczny bas wbija w ziemię. Tak jak ostre i wyraziste gitary z odpowiednio wyeksponowanym Sciortino!
Jest mroczniej niż na debiucie, kompozycje nie są aż tak chwytliwe, ale jest to LP cięższy, który zdecydowanie bardziej stawia na stronę techniczną, a ta jest bezbłędna.
HELMS DEEP zabija smoka i słuchacza po raz drugi!


Ocena: 8.4/10

SteelHammer
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości