Beriedir
#1
Beriedir - AQVA (2022)

[Obrazek: 988792.jpg?5041]

Tracklista:
1. At Candle Light 04:38     
2. Departure Song 06:05     
3. The Dove and the Serpent 06:46     
4. The Angel in the Lighthouse 06:10     
5. The Drowned 05:33     
6. Stormbound 04:19     
7. Arkangelos 06:58     
8. Of Dew and Frost 04:57     
9. Rain 06:46     
10. Moonlight Requiem 05:12

Rok wydania: 2022
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Włochy

Skład:
Stefano Nusperli - śpiew, instrumenty klawiszowe
Simone Bacchi Mottin - gitara
Francesco Ideo - gitara  
Daniele Cantaboni - bas
Ciro Salvi - perkusja


Zespół zaczynał w 2009 roku jako CHAOS EDGE, w 2012 roku nazwa została zmieniona na BERIEDIR i wtedy też zaczęły się problemy składowe i jedynym oryginalnym członkiem grupy był wokalista Stefano Nusperli.
Grupa cieszyła się swoją niszą, wydając własnym nakładem debiut The Path Beyond the Moon w 2018 roku.
Lata minęły i udało się pozyskać zainteresowanie włoskiego tytana Rockshots Records, które wyda ich drugi album 21 stycznia 2022 roku.

Debiut był poprawnym i bezpiecznym pokazem progressive power metalu, którego największym problemem była monotonia, która trapiła wiele grup inspirowanych wczesnym LABYRINTH.
AQVA to album dojrzalszy, bardziej przemyślany, czerpiący inspiracje z LABYRINTH, ale tym razem czerpiąc z lat doświadczeń także innych grup, bo i jest coś z MYRATH i VEXILLUM w At Candle Light, nie zabrakło KALEDON i DRAGONFORCE w zwrotkach Departure Song, z echami STARBYNARY w zwrotkach, a bardzo dobry The Dove and the Serpent to w linii prostej inspiracje NOVERIA.
Z The Angel in the Lighthouse, w którym można się doszukać pewnym elementów VISION DIVINE, bije typowe dla słonecznej Italii ciepło z rozmarzonymi chórami i pastelowymi dalszymi planami z bardzo ładnymi wokalizami Stefano Nusperli. Głos mocny i ciepły, bez wysokich pisków i trzymający się środka, kiedy potrzeba stonowany i nakładki wokalne wychodzą bardzo elegancko, jak w bardzo udanym, pozytywnym Stormbound. SYMPHONY X nie mogło zabraknąć i jest w Arkengelos i niestety nie jest to zbyt przekonujące. Gwiazdą bez wątpienia jest wokalista, ale w tym wszystkim ginie gdzieś melodia, która nie jest ani zbyt ciekawa, ani niezbyt wyeksponowana i niepotrzebnie zespół zmienia kontynent.
Ten eklektyzm jest zupełnie niepotrzebny, ale cierpi na tym nie tylko spójność albumu, ale i jego jakość. Druga połowa jest znacznie słabsza i inspiracje SYMPHONY X i VOYAGER, niestety nie są zbyt interesujące, głównie przez brak mocnej melodii i uciekanie się do wyświechtanego schematu gatunku, przez co brzmi to zachowawczo, ale i przy okazji powtarza się błąd debiutu, czyli spowszednienie i powtarzalność motywów. The Drowned to niestety mało interesująca wersja VOYAGER, podobnie Of Dew and Frost, a Rain dryfuje gdzieś pomiędzy Australią a Szwecją, i ani to VOYAGER, ani EVERGREY, ani nawet lokalna TRAGODIA.
Moonlight Requiem próbuje być punktem kulminacyjnym albumu i jakoś to wszystko spójnie połączyć, ale wyszło poprawnie i bez szału

Mix i mastering to Simone Mularoni, który tym razem podszedł do tematu bardzo klasycznie, z cofniętym, ale nadal słyszalnym i głębokim basem, ale bez typowej dla niego głębi i selektywności, która pozwalała usłyszeć każdy instrument osobno w pełni. Dobrze wyeksponowany wokalista i jego różne wersje i nakładki i prawdopodobnie taki był główny cel. Nie ma się czemu dziwić, bo Stefano Nusperli to obiecujący wokalista, a na pewno ciekawszy niż klawiszowiec. Zabrakło mi tutaj typowego włoskiego rozmachu w tej kwestii.
Sekcja rytmiczna solidna, gitarzyści zagrali dobrze, choć bardzo oszczędnie, ale to Stefano wyróżnia się tutaj najbardziej i to on miał być gwiazdą.
Album bardziej interesujący niż debiut i fani mniej pretensjonalnego progressive metalu powinni być zadowoleni.


Ocena: 7.6/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki wytwórni Rockshots Records.
Odpowiedz
#2
Beriedir - Liminal Spaces (2025)

[Obrazek: 1285500.jpg?2416]

Tracklista:
1. Halo 03:40      
2. Neon 04:26      
3. In the Corner of My Eyes 03:58      
4. As Tight as Phantoms Hold 05:16      
5. F.I.V.E. 03:40      
6. More than Starlight 05:16      
7. Burnout 05:25      
8. Anemoia 04:32      
9. Massive 04:31      
10. In the Liminal Space 04:57

Rok wydania: 2025
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Włochy

Skład:
Stefano Nusperli - śpiew, instrumenty klawiszowe
Simone Bacchi Mottin - gitara
Francesco Ideo - gitara  
Daniele Cantaboni - bas
Ciro Salvi - perkusja


W niezmienionym składzie, po trzech latach studyjnego milczenia powraca BERIEDIR z nowym albumem, wydanym 10 stycznia 2025 roku przez Rockshots Records.

LABYRINTH nadal jest fundamentem, chociaż muzyka jest bardziej refleksyjna, progresywna i posępna. Kompozycje są krótsze, ale mają więcej treści, inspirując się ANUBIS GATE, jak w absolutnie bezbłędnym i rewelacyjnym Neon, doszło nieco mroku SOILWORK w In the Corner of My Eyes  i to również wyszło bardzo dobrze. Nacisk na wokalistę jest tutaj większy niż poprzednio i gitarzyści ograniczają się do technicznych, melodyjnych riffów i absolutnie miażdżą w extreme melodic metalowej partii w As Tight as Phantoms Hold, w którym kontrasty są idealne. Nusperli śpiewa pewniej i mocniej, jego growl jest zadowalający, tak jak jego wyższy śpiew. Tym razem jest więcej przestrzeni, bardziej dramatycznie i rozwija on skrzydła, nawet w kwestii instrumentów klawiszowych jest lepiej niż na AQVA.
F.I.V.E może jest zbyt progressive metalowy i w stylu OPETH i szkoda, że szybsza partia w drugiej połowie została tak zmarnowana. More Than Starlight to EVERGREY przy pianinie, dalej idąc w stronę delikatnego DREAM THEATER i szkoda, bo Stefano Nusperli dobrze to prowadził w klimacie smutku. Burnout chłodny jak ADAGIO i SYMPHONY X, miażdżąc ostromi  gitarami i gęstym, metalicznym basem. Massive oczarowuje przygnębiającym, apokaliptycznym klimatem z pięknym, refleksyjnym refrenem z eleganckimi aranżacjami na planach dalszych. Tutaj wzorowo wykorzystali progressive metal tylko do stworzenia specyficznego klimatu, bez uciekania się do nudnego, przeładowanego metalu. Anemoia jest przyjemne w klimacie VOYAGER i sposobie, w jaki łamią rytm. In the Liminal Space  to kompozycja dobra, z solidnym choć niewyróżniającym się na tle pozostałych kompozycji refrenem i wkrada się tutaj pewna monotonia.

Brzmienie to ponownie Simone Mularoni, który postawił na głębię i brzmi to o wiele lepiej od AQVA, bardziej wyraziście, z prominentną sekcją rytmiczną i świetnie ustawionymi gitarami oraz oddzielnym planem wokalnym.
Płyta jeszcze bardziej dojrzała, idąca dalej w stronę progressive metalu, ale bardziej stawiającego na melodię. Nawet jeśli tym razem jest mniej Włoch.


Ocena: 8.1/10

SteelHammer

Podziękowania dla wytwórni Rockshots Records za udostępnienie materiałów do recenzji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości