Lady Beast
#1
Lady Beast - The Inner Alchemist (2025)

[Obrazek: 1304909.jpg?1246]

Tracklista:
1. Oracle's Omen 04:08       
2. Through the Eyes of War 03:47      
3. Inner Alchemist 03:48     
4. Starborn 06:56      
5. Crone's Crossroads 03:27      
6. Feed Your Fire 04:37      
7. Witch Light 02:19      
8. The Wild Hunt 03:28      
9. Off with Their Heads 03:09

Rok wydania: 2025
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Deborah Levine - śpiew
Chris Tritschler - gitara
Andy Ramage - gitara
Amy Bianco - bas
Adam Ramage - perkusja


Po pięciu latach studyjnego milczenia, Deborah Levine powraca z piątym już albumem LADY BEAST, którego wydania podjęła się wytwórnia Dying Victims Productions. Premiera wyznaczona została na 28 marca 2025 roku.

Jak zwykle, okładka w wykonaniu Adama Burke jest estetycznie i kolorystycznie zadowalająca, z ładną kolorystyką, która od razu zwraca uwagę, tak jak sam styl. Żadnego komputerowego kiczu, tylko okładka rodem z czasopisma Heavy Metal. Tylko tak jak u Burke motyw gwiazd na niebie wydaje się powtarzać często i to nie przeszkadza, tak schematyczność i zachowawczość LADY BEAST na tym albumie już niestety tak.
Przez pięć lat na scenie zdążyły już wyrosnąć nowe potęgi w heavy/power metalu czy nawet speed, jak SPLINTERED THRONE, OWLBEAR czy SOLICITOR. LADY BEAST prezentuje materiał powszedni i zachowawczy, odegrany w większości poprawnie, chociaż zaangażowania Amy Bianco nie można odmówić, ponieważ gra tutaj żywiołowo i z nieukrywaną pasją. Deborah Levine jest w formie dobrej, ale nie tak angażującej, jak pięć lat temu i to słychać już w Oracle's Omen, poprawnym USPM z melodiami ogranymi do bólu. Najlepiej na tym LP prezentuje się Through the Eyes of War, w którym jest coś z energii JAG PANZER, która udziela się całemu zespołowi i gitarzyści grają tutaj solidne sola, a Levine odżywa. Reszta to poprawny heavy metal lat 80., jak boleśnie oklepany tytułowy Inner Alchemist w stylu NWOTHM. Jakieś to bez życia, jak przynudzający wstęp do Starborn, który prowadzi do niezbyt wyszukanych zapędów IRON MAIDEN z chudych lat. Pokazem bezradności kompozycyjnej jest jednak thrash metalowy Crone's Crossroads, który sola ma niezbyt wyszukane. A kiedy zapędza się w rejony wczesnego OVERKILL, to sola muszą miażdżyć. Witch Light to utwór instrumentalny i perfekcyjnie uwypukla wszystkie problemy tego albumu, bo poza Amy Bianco niestety nie ma tutaj nic ciekawego. Gitarzyści nudzą, perkusja jest opukiwana i tak bez przekonania wprowadzają do utrzymanego w średnich tempach, mulastego The Wild Hunt.
Ostatnie podrygi w Off with Their Heads są nawet niezłe, chociaż melodia w USA ograna do bólu i wyeksploatowana już w latach 80.

Brzmienie jest przeciętne. Znakomite ustawienie basu, który świetnie słychać, gitary ustawione klasycznie na lata 80., ale perkusja jest bardzo sterylna, momentami brzmiąca jak automat. Przy takim ustawieniu pozostałych instrumentów perkusja męczy, szczególnie, że nie gra nic ciekawego.
Gwiazdą bez wątpienia jest tutaj Amy Bianco, której gra zachwyca, ale to jednak za mało, aby uratować tak przeciętny LP.
No i jest jeszcze okładka, ale muzyki więcej się raczej słucha niż ogląda.


Ocena: 5.5/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości