Epinikion
#1
Epinikion - Inquisition (2022)

[Obrazek: MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg]

Tracklista:
1. The Council of Troubles 01:36     
2. Inquisition 07:21       
3. Love So Sublime 06:09     
4. Welcome to the Wonderful World of Jealousy 04:34     
5. Stand Up and Fight 05:07       
6. On the Brink of Despair 05:13       
7. In the Middle of the Night 05:47     
8. Sail Away 08:26     
9. False Faced Demon 06:20     
10. If I Could Turn Back Time 03:22       
11. Stranger in the Dark 05:35       
12. The Courage to Change 04:24

Rok wydania: 2022
Gatunek: Symphonic Metal
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Holandia, Rosja, Włochy, Belgia, Turcja)

Skład zespołu:
Robert Tangerman - gitara
Renate de Boer - instrumenty klawiszowe

Muzycy sesyjni:
Eleonora Damiano - śpiew
Levent Gasgil - gitara
Emre Demir - bas
Vincent Verstrepen - perkusja


EPINIKION z Holandii został założony w 2020 roku przez gitarzystę Roberta Tangermana oraz Renate de Boer, która gra na instrumentach klawiszowych. Stabilnego składu nie udało się zebrać, więc pozyskali muzyków sesyjnych, z czego najbardziej znanym jest prawdopodobnie Vincent Verstrepen z death metalowego CARNATION.
Debiut został wydany nakładem własnym 21 kwietnia 2022 roku.

Od strony wykonawczej niewiele jest do zarzucenia, gitarzyści grają sprawnie, na szczególne uznanie zasługuje tutaj sekcja rytmiczna, która jest dynamiczna i bardzo bogata. Eleonora Damiano śpiewa dobrze, bardzo spokojnie, dopasowując się do bardzo delikatnego brzmienia. Mix i mastering wykonał Yarne Heylen z death metalowego CARNATION i to dziwne, że zdecydował się na sound tak stłumiony, wycofujący wokalistkę. Zabrakło tutaj wieloplanowości, brzmienia bardziej selektywnego i realnie tylko sekcja rytmiczna została ustawiona tutaj dobrze z ciepłym basem i nieprzytłaczającymi bębnami. Sola gitarowe są wyraźne i nie tak stłamszone jak melodie główne, chwilami klawisze i orkiestracje zagłuszają jednak wszystko, w tym melodie, co słychać w bardzo dobrym Stand Up and Fight czy nawet Sail Away, gdzie duety wokalne zlewają się z sekcją rytmiczną. Słychać, że to miała być muzyka w klimacie AFTER FOREVER, jak w eleganckim On the Brink of Despair, który jest równie znakomity jak tytułowy Inquisition.
Dobry jest Love so Sublime, ale przydałoby się to zaśpiewać z większym żarem i przekonaniem, tak jak zdecydowanie bardziej dopracowanym brzmieniem, ale projekty międzynarodowe często mają to do siebie, że brakuje spójności. Minusem jest też długość tego LP. Nie wszystkie kompozycje są atrakcyjne i Welcome to the Wonderful World of Jealousy to bezbarwne granie wielu naśladowców WITHIN TEMPTATION, z bardzo słabym refrenem i niewiele ciekawszą melodią. False Faced Demon próbuje bawić się mrocznym klimatem ADAGIO, ale niewiele z tego wynika, za to ballada If I Could Turn Back Time jest dobra, ale nie jest to wyciskacz łez.
Akcentowany Stranger in the Dark to poprawne granie w stylu AFTER FOREVER, który nie pozostawia po sobie żadnego wrażenia. Co innego energiczny The Courage to Change, gdzie najbardziej słychać wszystkie mankamenty i niedobory brzmienia. Miał być power metal z mocą, a wyszło delikatniej niż MORIFADE.

Potencjał w tym zespole jest, bo kompozycyjnie jest to LP równy i spójny bez rażącego w uszy eklektyzmu. Zabrakło tylko dopracowania i środków, ale to nie jest coś, czego nie da się poprawić.
Robert Tangerman i Renate de Boer po wydaniu tego LP podjęli słuszną decyzję i zamiast projektu międzynarodowego, uzupełnili skład o lokalnych muzyków, z którymi obecnie koncertują.
Oby zaowocowało to kolejnym albumem w niedalekiej przyszłości.


Ocena: 7.3/10

SteelHammer
Odpowiedz
#2
Epinikion - The Force of Nature (2026)

[Obrazek: 1373405.jpg?4335]

Tracklista:
1. The Moon, the Sun and the Stars          
2. The Force of Nature 04:22       
3. Lessons in Life (Are for Free) 03:58       
4. Come into My World 04:09          
5. Your Ultimate Joy 04:41          
6. I Thought You Were on My Side 05:17          
7. Don't Wake Up the Dead 05:54          
8. Monsters in My Head 09:18          
9. Two Hearts 04:32          
10. Run with the Wolves 04:35       
11. What Goes Up Must Come Down 05:36          
12. Eyes Will Glow 03:59 

Rok wydania: 2026
Gatunek: Symphonic Metal
Kraj: Holandia

Skład zespołu:
Kimberley Jongen - śpiew
Robert Tangerman - gitara
Maarten Jungschläger - gitara
Rutger Klijn - bas
Michal Gis - perkusja

Renate de Boer - instrumenty klawiszowe


EPINIKION powraca po długiej przerwie w kompletnie zreformowanym składzie i zestawem nowych kompozycji, który wydany zostanie 6 lutego 2026 roku.

Skład nieco bardziej doświadczony, szczególnie Maarten Jungschläger, który ma doświadczenie w różnych odmianach metalu, choć raczej ze spektrum tego bardziej brutalnego i ostrzejszego. Wpasowuje się w stylistykę symphonic metalu z kręgów XANTRIA, AFTER FOREVER i EDENBRIDGE, łagodniejszego od tego, co oferowali na debiucie, co dobrze słychać już w prostym, zamaszystym i melodyjnym The Force of Nature. Jego sola są solidne, nie oferujące nic ponad to, co wymaga się od gatunku i jego najlepszy występ jest bez wątpienia w najdłuższym Monsters in My Head i te dziewięć minut zespół wykorzystał dobrze. Trudno też nie docenić romantycznego Two Hearts i rockowych inspiracji. Kimberley Jongen sprawdza się bardzo dobrze. Głos dobry, ciepły i lekko przechodzący w sopran, bez fałszu i sztuczności. Plany klawiszowe również wydają się bardziej rozbudowane w porównaniu z debiutem, a praca sekcji rytmicznej jest tutaj energiczna i solidna. Kiedy plany symfoniczne są ostrzejsze, również prezentują się dobrze w Lessons in Life (Are for Free), gdzie najbardziej błyszczy Michal Gis.
Od strony kompozycyjnej jest to zrealizowane dobrze i Come into My World, Your Ultimate Joy oraz Don't Wake Up the Dead prezentują się dobrze, chociaż tak, jak w przypadku LP poprzedniego, są to utwory dobre, ale niezbyt wyróżniające się na tle gatunku. I Thought You Were on My Side próbuje być nowocześniejszy, dodając do tego chłód i przestrzeń LEAVES' EYES, ale jest to mało atrakcyjne i zdecydowanie lepszy jest prosty Montsers in My Head. Nieprzekombinowany jak na czas trwania, zrealizowany z pomysłem, których EDENBRIDGE ostatnio bardzo brakuje.
Run with the Wolves to metalowy groch z kapustą, w którym próbują łączyć epikę BATTLELORE z mało atrakcyjnym skutkiem i lepszy jest tutaj marszowy What Goes Up Must Go Down z marszowym, delikatnie epickim refrenem. Na koniec Eyes Will Glow, który jest zakończeniem solidnym, ale jednak dla gatunku typowym.

Tym razem za brzmienie odpowiada sam Mistrz Jacob Hansen i jest to sound wyborny, czerpiący z najlepszych doświadczeń z EPICA i fińskiego soundu Finnvox. Nieprzytłaczające, czyste w wokalach, które są w centrum i mocną, wyrazistą sekcją rytmiczną oraz delikatnie rozmytymi, ale wyrazistymi gitarami.
Jest poprawa względem debiutu, od strony technicznej jak i wykonawczej, chociaż same kompozycje, tak jak poprzednio, nie są zbyt oryginalne i reprezentują sobą solidny, gatunkowy standard. Wyraźnych killerów brak, ale jest kilka dobrych pomysłów, dzięki którym można uznać ten LP za udany. Solidne drugie podejście w ciekawszym, tym razem lokalnym, składzie.


Ocena: 7.5/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dr. Music Records oraz agencji PR Hard Life Promotion.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości