Dołączył: 04.02.2016
Liczba postów:10.998
In Aevum Agere - The Shadow Tower (2012)
tracklista:
1.Umbra Vitae 00:48
2.The Shadow Tower 04:28
3.Leave Me Alone (Sinite Me Solum) 05:21
4.Iniquitous Judgement 05:42
5.The Last Farewell 05:24
6.Act of Faith 04:40
7.Dominio 06:34
8.Silent 03:41
9.Il poema illusorio 06:18
10.Ire of Solitude 05:18
11.Son of Unknown 05:46
rok wydania: 2012
gatunek: power/doom metal
kraj: Włochy
skład zespołu:
Bruno Masulli - śpiew, gitara, gitara basowa
Marco Ruggiero (Mark Ryal) - gitara
Andrea Cannata - perkusja
Power/doom jest gatunkiem wymierającym, zresztą nigdy ta fuzja nie była zbyt popularna i gdyby z marszu wymienić jakiś najważniejszy zespół, to pewnie MEMORY GARDEN byłby pierwszym, który przychodzi na myśl.
Włosi z IN AVERUM AGERE grają właśnie power/doom i jest to debiutancki LP tego zespołu z Neapolu, wydany przez Pure Steel Records w grudniu 2012 roku.
Ich power doom jest dosyć odległy od MEMORY GARDEN i jeśli szukać porównań, to najbliżej tu do wczesnego CANDLEMASS oraz SOLITUDE AETURNUS bez tej "niebiańskiej" otoczki i z mniejszą dawką dołującej melancholii, ale klimat generalnie jest podobny. Utwory są zwarte, niezbyt długie i nasycone treścią, w umiarkowanych tempach ze średnio rozbudowanymi partiami instrumentalnymi. Te jednak są interesujące dzięki umiejętnym zmianom tempa, wprowadzaniu nastrojowych inkrustacji o charakterze gotycko- średniowiecznym oraz bardzo dobrym solówkom gitarowym, zazwyczaj dopowiadających historię snutą przez wokalistę. Masuli śpiewa bardzo dobrze, w energicznej jak na power doom przystało manierze, ma mocny głos, zawodzi jak należy kiedy trzeba i co najważniejsze nie pozuje ani na Osbourne'a, ani na Marcolina, ani na Stivala, ani na kogokolwiek innego. Jest swoisty i szczery w tym co robi. W łagodnym songu Silent ukazuje dodatkowe walory głosowe w śpiewaniu delikatnym, wysokim i nastrojowym. Część utworów ma teksty włoskie, jak Dominio, gdzie także umiejętnie wpleciony został głos żeński, oraz przepełniony mistyką Il poema illusorio.
Mroczne, duszne, zalatujące celą mnicha utwory w rodzaju The Shadow Tower, Leave Me Alone (Sinite Me Solum) Il poema illusorio przypominają najlepsze dokonania CANDLEMASS z Marcolinem i są wyjątkowo udane. The Last Farewell ma w sobie dużo smutnej melodii, heavy metalu ponurego i wzniosłego zarazem. Twardy, nieustępliwy, podręcznikowy power doom to surowy Act of Faith i jest to zrobione wyśmienicie. Podobnie skonstruowany Ire of Solitude ma znakomitą mocną klimatyczną część środkową.
Album kończy power doomowa wariacja na temat "To, co najlepsze CANDLEMASS/SOLITUDE AETURNUS", Son of Unknown z brutalizacjami w dodatkowych wokalach i jest to numer niszczący w stylu mega power/doom, bo szybkie zagrywki gitarzystów rzucają na kolana. Moc!
Absolutnie trafiona produkcja. Tak właśnie ustawione ostre, głębokie gitary sieją zniszczenie w graniu power doom i takie głębokie bębny są tu nieodzowne.
Nie będę daleki od prawdy jeśli powiem, że to granie absolutnie godne polecenia fanom CANDLEMASS z Marcolinem, wczesnego SOLITUDE AETURNUS i innych grup z tego kręgu.
Moc, mrok, elegancja i kompletność kompozycyjna.
ocena: 9,2/10
new 11.08.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
Dołączył: 04.02.2016
Liczba postów:10.998
In Aevum Agere - Canto III (2019)
tracklista:
1.L'uom s'etterna 06:11
2.No Hope of Death 05:03
3.Intro I 00:57
4.The Great Refusal (Ignavus) 05:44
5.Intro II 00:44
6.Minòs 04:45
7.Anti-Inferno / Limbus Animae 06:24
8.Epigrafe 00:58
9.Canto III 06:31
10.Voices of My Solitude 06:11
rok wydania: 2019
gatunek: epic doom metal
kraj: Włochy
skład zespołu:
Bruno Masulli - śpiew, gitara
Piersabato Gambino - gitara basowa
Claudio Del Monaco - perkusja
Wiele lat upłynęło od debiutu tego zespołu, zaszło wiele zmian. Ze składu, który nagrał w 2012 "The Shadow Tower" pozostał tylko lider Bruno Masulli. W roku 2016 ta ekipa przedstawiła EP "Fugit In Solitudine", z której dwie kompozycje znalazły się na na nowej płycie wydanej w maju przez Metal on Metal Records. Nie znalazł się tu cover CANDLEMASS Somewhere in Nowhere, ale i tym razem muzyki w stylu CANDLEMASS z Messiahem tu nie brakuje.
Przede wszystkim trzeba zaznaczyć dwie rzeczy. Pierwsza to doskonałe wokale Bruno Masulli, bezbłędne technicznie, charyzmatyczne i co najważniejsze, nie jest to klonowanie Marcolina, a raczej zbliżenie się do jego stylu narracyjnego. Druga sprawa to krusząca gitara. Ta gitara jest mroczna, ciężka, posępna i rozdzierająca na strzępy. O ile zazwyczaj gitary w CANDLEMAS były mocne ale tylko po prostu mocne z wypolerowanym soundem, to tutaj Zło tryska z tej gitary i roztacza nieprzeparty Mrok. Efekt jest piorunujący, nawet wtedy, gdy same kompozycje wydają się nieco słabsze.Na pewno słaby nie jest podniosły i ponury L'uom s'etterna, ani też zgrabnie umieszczony jako drugi powolny, walcujący doomowo No Hope of Death. Zatęchłe cele mnichów i opanowane przez Ciemność klasztory. Zniszczenie! Jednocześnie mroczna podróż do wnętrza duszy i beznadziejność... Jakże podkreśla to solo gitarowe niemal w stylu doom/death. The Great Refusal (Ignavus) obudowany zostały Intro I i II i ta groza śmierci i piekła jest tu po prostu namacalna, podobnie jak klasyczny styl CANDLEMASS, podkreślony miarowymi dewastującymi riffami. Doprawdy doskonały to utwór. Minos stanowi instrumentalne przedłużenie powolnego uporczywego grania z Ignatus, i jest tu tylko jedno znaczne przyspieszenie, co jedynie potwierdza fakt, że tym razem grupa nie gra power/doom. Anti-Inferno / Limbus Animae to utwór najstarszy ze wszystkich, pochodzi jeszcze z roku 2014 i po raz pierwszy został umieszczony na EP "Limbus Animae" i pierwsza jego część jest łagodna, podczas gdy druga ma charakter po części power/doomowy i to znakomita, zróżnicowana kompozycja nastawiona na chłodny melancholijny klimat i spowita ciemnymi chmurami. Zwraca uwagę bardzo delikatny wokal i dlatego jest tu sporo punktów stycznych z wczesnym SOLITUDE AETURNUS. Bardziej niż CANDLEMASS z SOLITUDE AETURNUS kojarzy się dramatyczny i przepełniony epicką mocą Canto III. Napięcie tu narasta cały czas gitara obiecuje coraz więcej i znaczy ona tyle samo co wokal, malując, zwłaszcza w drugiej części apokaliptyczne obrazy. Umieszczony na końcu Voices of My Solitude jest najbardziej melodyjny w tradycyjnym heavy epic stylu i najbardziej do classic epic zbliżony. Dostojny, monumentalny a równocześnie bardzo delikatny. Fenomenalne partie wokalne partie zostały zaśpiewane przez Bruno Masulli, po prostu fenomenalne.
Wszyscy tu grają bardzo dobrze, ale tak naprawdę to teatr jednego aktora - Bruno Masulli. Po prostu trzeba go posłuchać jako wokalisty i gitarzysty. Mistrz! Ocena tego LP byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie to, że część kompozycji była już wcześniej prezentowana i nie jest to nowy materiał.
Jeśli w roku 2012 ktoś mógł powiedzieć "och, to taki jednorazowy wyskok", to w 2019 można powiedzieć tylko i wyłącznie "ekstraklasa gatunku".
ocena: 9/10
new 5.06.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
Dołączył: 04.02.2016
Liczba postów:10.998
In Aevum Agere - Darkness, Then Light (2024)
tracklista:
1.Kerberos 04:03
2.The Harpies and the Suicides 04:59
3.Antenora 04:26
4.Phlegyas 03:51
5.Darkness, Then Light 04:41
6.Itinerarium Mentis in Deum 05:02
7.The Descent 03:03
8.Ad Finem 03:35
9.The Mountain of Purgatory 05:51
rok wydania: 2024
gatunek: power/doom metal
kraj: Włochy
skład zespołu:
Bruno Masulli - śpiew, gitara
Marcello D'Anna - gitara basowa
Michele Coppola - perkusja
"Emperor of Hell" z roku 2021 nagrany przez Bruno Masulli w duecie z Claudio Del Monaco pokazał, że doom/thrash to od dawna ślepy zaułek w urozmaicaniu doom jako gatunku i ta droga została na szczęście porzucona. W 2023 Masulli zebrał nowy skład i przygotował nowe kompozycje, które można usłyszeć na kolejnym albumie IN AEVUM AGERE, wydanym 26 kwietnia 2024 przez włoską wytwórnię Metal on Metal Records.
Tym razem to ponownie power/doom zagrany przez zespół, a zwłaszcza gitarowo przez Masulli z matematyczną precyzją. Jest to pod względem tej precyzji tak dopracowane granie, że przywodzi na myśl nie ten CANDLEMASS z Messiahem, a ten z Björnem Flodkvistem, albo jeśli szukać dalszych analogii, chłodnego stylu ABSTRACT ALGEBRA pomieszanego z MEMENTO MORI.... Specyfika tego grania jest tu absolutnie wyrazista i teraz podobnie power/doom nikt nie gra, o ile w czystej postaci ktoś w ogóle jeszcze gra. Do tego dochodzi doprowadzona do perfekcji w budowaniu linii rytmicznej praca sekcji rytmicznej i tu Michele Coppola bierze główny ciężar na siebie i prezentuje się z zupełnie innej strony niż niegdyś w SAVIOR FROM ANGER.
Jest także coś innego, równie specyficznego, a mianowicie wokal Bruno Masulli. Jest on po prostu kapitalny w takiej chłodnej manierze niby z kręgu Marcolina, ale przecież to jest jednak coś innego. Można by powiedzieć, że to bardziej wysublimowany styl z "Canto III".
W rezultacie zderzenia, czy raczej połączenia śpiewu i instrumentów, powstała muzyka dwutorowa, gdzie niby Masulli eksponuje gitarę, ale równocześnie odciąga od niej hipnotyzując, no po prostu hipnotyzując... Melodie są wyborne, posępne, niepokojące, transowe w średniowiecznym stylu, ubarwione niezliczoną liczbą ornamentacji solowych. Wyśmienity jest Kerberos, wyśmienity jest The Harpies and the Suicides. Żadnego przeciągania, żadnych dłużyzn, żadnego zbędnego walcowania i wszystko potrafią opowiedzieć w ciągu maksymalnie pięciu minut.
Fantastycznie narastają brutalniej i drapieżniej partie gitarowe w Antenora, by potem znowu wejść w ten melancholijny transowy trend główny, który tak pięknie zaznaczony jest w Phlegyas. Majestat! Pewne progresywne inklinacje w Darkness, Then Light, prowadzą do tych bezpośrednich odniesień do zespołów wskazanych wcześniej, ale przecież ten najważniejszy motyw muzyczny jest tak bardzo epicki... Mroczne wyziewy w Itinerarium Mentis in Deum w tym absolutnie klasycznym power/doom metalowym tempie są doskonałe, a przestrzenne fragmenty w onirycznym zakończeniu zrobione mistrzowsko. Instrumentalny Ad Finem, gdzie lider się skupia na gitarze jest niesamowity, nie tylko dlatego, że w pewnym momencie biorą górę zagrane w manierze power/doom riffy stworzone przez BOLT THROWER dla Cenotaph. Może najkrótszy The Descent aż tak bardzo się nie udał, trochę bez myśli przewodniej się okazuje, ale stopniowo rozwijający się niemal z funeralnych temp The Mountain of Purgatory jest fenomenalny w zaimplementowaniu najbardziej klasycznych elementów epic doom metalu do chłodnego, wręcz zimnego rozgrywania głównego motywu poza zwrotkami.
Brzmienie to styl "Sharp & Clear" i to jest doprowadzone do perfekcji. Rzadko się słyszy tak selektywnie ustawione instrumenty, bardzo rzadko. Mastering wykonał Michele Signore. Nie znam, ale od dziś darzę wielkim szacunkiem za umiejętności.
Bruno Masulli gra w wielu zespołach, tworzy różną muzykę. Zdecydowanie jest jednak najlepszy w power/doom i obecnie najlepszy na świecie.
ocena: 9,8/10
new 27.04.2024
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
Dołączył: 15.09.2019
Liczba postów:1.205
In Aevum Agere - Ptolomea - Canto XXXIII (2026)
Tracklista:
1. IX 02:37
2. The Avaricious and the Prodigal 04:12
3. Ascending 03:54
4. Repentance (Antipurgatorio) 05:46
5. In Purgatorio 05:15
6. Mundus Moriens 04:47
7. Intro 00:23
8. Ptolomea 04:32
9. The Earthly Paradise 06:49
10. Empireo 04:19
Rok wydania: 2026
Gatunek: Power/Doom Metal
Kraj: Włochy
Skład zespołu:
Bruno Masulli - śpiew, gitara
Marcello D'Anna - gitara basowa
Michele Coppola - perkusja
Zaskakująco szybko Bruno Masulli przygotował nowy materiał na album, który wydany został przez włoską wytwórnię Metal on Metal pod koniec kwietnia.
Masulli i spółka totalnie tutaj dewastują. Poziom wykonania jest na jeszcze wyższym poziomie niż to, co zaprezentowali w 2024 roku, a poprzeczka została przecież zawieszona bardzo wysoko. Te sola gitarowe są niesamowite, wykonane z niezwykłą dokładnością i pieczołowitością, precyzyjne i techniczne, bez uciekanie się do grania rzeczy nieczytelnych, samolubnych czy burzących konstrukcję kompozycji. Pod tym względem The Earthly Paradise robi niesamowite wrażenie, jak płynne są tutaj motywy gitarowe, jak lekko przemykają do ozdobników, których jest tutaj bardzo dużo. Wszystko, co najlepsze z MEMENTO MORI w jednym miejscu. I jak w najlepszym power/doom, słuchacz nawet nie wie, kiedy minęło te 7 minut, a gdy wyłania się Marcello D'Anna ze wspaniałymi szarżami, to można odnieść wrażenie, że to dopiero środek kompozycji, a nie koniec. Mistrzostwo, prawdziwe mistrzostwo gatunku.
Wybornie się to zaczyna instrumentalnym IX i The Avaricious and the Prodigal absolutnie miażdży w stylu wczesnego SOLITUDE AETURNUS, a jak znakomicie gra tutaj Michele Coppola! No i Bruno Masulli jako wokalista mistrz, zwraca się bezpośrednio do słuchacza niczym sam Mistrz Marcolin i wydzielony specjalnie dla niego plan to posunięcie genialne. Chłód i konsekwencja biją z tych kompozycji, jak w onirycznym Ascending w tradycji CANDLEMASS, chociaż ta kompozycja blednie przy wieloplanowym, progressive metalowym Repentance (Antipurgatorio) czy surowym In Purgatorio i tutaj pokazują braki, jakie są w CRYPT SERMON. Doom może być twardy i pancerny, wolny, ale na pierwszym planie musi być melodia, a to coś, o czym wielu garażowych debiutantów nawet dziś zapomina. Mundus Moriens to znów coś z chłodu i kalkulacji MEMENTO MORI oraz ABSTRACT ALGEBRA z pięknymi partiami akustycznymi. Po recytacji intro jest instrumentalny Ptolomea, gdzie poziom wykonania jest wysoki, ale wydaje się to bez treści, tak jak kończący album Empireo, gdzie zabrakło czegoś bardziej wyrazistego, a motyw przewodni rozmywa się w połowie, gdzie refren jest gatunkowo co najwyżej poprawny.
Świetna produkcja, selektywna i głęboka, ze świetnym planem basowym i syczącymi blachami i może tylko bębny mogły mieć więcej mocy, jak na LP poprzednim. To jednak tylko drobna uwaga.
Może chwilami zabrakło dopracowania LP poprzedniego, ale IN AEVUM AGERE udowadnia, że jest absolutną ekstraklasą w swoim gatunku i dla Bruno Masulli należy się wieczna chwała.
Ocena: 9.4/10
SteelHammer
|