Wczoraj, 00:30:55
Galneryus - A Cry from the Sky Above (2026)
![[Obrazek: 1445457.jpg?5919]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/4/5/1445457.jpg?5919)
Tracklista:
1. Call of the Horizon 03:05
2. The Light of Hope 08:47
3. Let No Time Decay 06:41
4. Beyond the Sunrise 06:24
5. Break the Silence! 07:57
6. To the Last Breath 05:28
7. Echoes of Fate 07:35
8. Without You 15:13
9. Where You Were 04:28
Rok wydania: 2026
Yuhki - instrumenty klawiszowe
![[Obrazek: 1445457.jpg?5919]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/4/5/1445457.jpg?5919)
Tracklista:
1. Call of the Horizon 03:05
2. The Light of Hope 08:47
3. Let No Time Decay 06:41
4. Beyond the Sunrise 06:24
5. Break the Silence! 07:57
6. To the Last Breath 05:28
7. Echoes of Fate 07:35
8. Without You 15:13
9. Where You Were 04:28
Rok wydania: 2026
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Japonia
Skład zespołu:
Masatoshi Ono - śpiew
Syu - gitara
Taka - bas
Lea - perkusjaYuhki - instrumenty klawiszowe
To już szesnasty (14, jeśli nie liczyć dwóch EP, które można spokojnie uznać za pełnoprawne płyty) album w karierze GALNERYUS, od sześciu lat w tym samym składzie i ponownie nakładem Warner Music Japan, z premierą wyznaczoną na 15 lipca 2026 roku.
Klasyczny, klimatyczny wstęp, w którym poza gitarą Syu wyróżnia się potężna, grzmiąca perkusja. Potem jest The Light of Hope, przepiękny, elegancki melodic power metal, z subtelnymi jak zwykle planami klawiszowymi Yuhki, stylistycznie powracający do nieco bardziej romantycznego Angel of Salvation w klimacie i wykonaniu. Do tego wyborny dialog i ornamentacje gitarowe, bawiące się konwencją neoklasyczną. Dziewięć minut wysmakowanego power metalu na bardzo wysokim poziomie. Tym bardziej zaskakuje i bezlitośnie miażdży we wstępie Let No Time Decay z soczystymi gitarami, tworzącymi ścianę. Wybuchowe połączenie Reincarnation z progressive power metalową finezją Union Gives Strenght z mrokiem Into the Purgatory i rozwinięciem pomysłów z The Followers oraz refrenów z Ultimate Sacrifice. Połączenie i płynność, zmienność motywów interesujące, z widowiskowymi jak zwykle popisami, gdzie Lea gra naprawdę niesamowicie. Niesamowicie frapujący jest Beyond the Sunrise, niesamowicie teatralny, spokojny, progressive metalowy, ale nadal z pierwiastkiem GALNERYUS. Solo gitarowe może nie tak widowiskowe, jak klawiszowe czy pulsujący bas, ale tutaj chodzi o nakreślenie pięknego, a jednocześnie nostalgicznego klimatu i ekspozycję Masatoshi Ono, który jak zwykle jest fenomenalny. I na tym LP jest go wyjątkowo dużo.
Ciekawe, że Break the Silence! brzmi jak kompozycja stworzona przez Yuhki, jednak cały materiał został stworzony przez lidera, Syu. Jego progressive metalowa natura z subtelnymi, pastelowymi planami klawiszowymi jest intrygująca, choć swoim chłodem może nie chwytać za pierwszym razem. To the Last Breath to power metal z turbodoładowaniem, bardzo widowiskowym, technicznie nienagannym i na niesamowicie wysokim poziomie realizacji z solidnym refrenem. Czy The Time Has Come było lepsze? Na pewno bardziej wyraziste w refrenie i płynne. Echoes of Fate to ładna i oszczędna ballada z dalekosiężnym refrenem, pełnym tęsknoty i charakterystycznego klimatu dla GALNERYUS. Punktem kulminacyjnym i podsumowaniem jest oczywiście piętnastominutowy kolos Without You, zaczynającym się przygnębiająco i wzruszająco, pięknie odtwarzając barwy mistrzowskiej okładki. Pompatyczne, bogato zaaranżowane, jak zwykle ładnie zagrane i dobrze rozplanowane, jak zwykle świetnie rozplanowanymi melodiami i tempem, oraz solidnym refrenem, chociaż chóralne partie na końcu wyborne i może szkoda, że nie było ich tutaj więcej. Może nie jest to tak spektakularne technicznie, jak kolosy z płyt poprzednich, ale robi to niesamowite wrażenie, jak dobrze wykorzystali 15 minut i nie nużą słuchacza. To jest godne podziwu.
Brzmienie znakomite, jeszcze bardziej dopracowane, zaskakuje szczególnie głębia sekcji rytmicznej. Wykonanie jak zwykle wyborne, wszyscy jak zwykle w rewelacyjnej formie. GALNERYUS to zespół zjawiskowy i pokazuje klasę po raz kolejny, jako jeden z najlepszych power metalowych bandów nie tylko z Japonii, ale i na świecie.
Ocena: 10/10
SteelHammer


