Adgar
#1
Adgar - Más allá del sol (2004)

[Obrazek: 51868.jpg]

tracklista:
1.Obertura nórdica 02:10
2.El ángel negro 04:35
3.Acero y sangre 05:54
4.Deprisa 05:47
5.En la noche 04:58
6.Como una estrella 04:16
7.Más allá del sol 05:00
8.El dios del metal 04:10
9.Vive en un sueño 03:18
10.Último atardecer 00:54

rok wydania: 2004
gatunek: power metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu :
Ángel Rubin Revuelta - śpiew
Javier Ochoantesana Sánchez - gitara, śpiew
Armando De Pablo Lavín - gitara
Roberto Sanz - gitara basowa
Israel López Estelche - perkusja


ADGAR z kantabryjskiego Santoña to jeden z zespołów pierwszego power metalowego legionu przełomu stuleci, który za wzór wziął sobie estetykę niemiecką. Zadebiutował w marcu 2004 roku dzięki kontraktowi z prestiżową wytwórnią Santo Grial Records z Oviedo.

Te reminiscencje HELLOWEEN z czasów "Walls Of Jericho" wydają się w prostych riffowych odniesieniach (El ángel negro, Acero y sangre) zbyt nachalne i oczywiste, niemniej obudowane bardziej typowym dla stylu iberyjskiego układem szybkich zwrotek i nastawionych na eleganckie, heroiczne w stylu fantasy melodie refrenów nie budzą rozdrażnienia. Co więcej, grupa jednak potrafi dać coś zupełnie oryginalnego od siebie i może Deprisa lekko się sypie w pseudo progresywnej części instrumentalnej, ale zasadniczo zachwyca romantyczną melodią i karkołomnymi, gitarowymi ozdobnikami. Coś hiszpańskiego bez Kai Hansena w tle. Tu dwa słowa o wokaliście. Ángel Rubin Revuelta. Jego metalowa kariera rozpoczęła się właśnie od ADGAR, choć wcześniej terminował w lokalnych ekipach rockowych. Tu śpiewa bardzo dobrze, mimo to można odnieść wrażenie, że jest lekko stremowany i stać go na więcej, niż bycie tylko śpiewakiem power metalowym dolnych rejonów ekstraligi, bo potencjał miał tu wielki. No, może i ten mix, w rezultacie którego jest mocno wtopiony pomiędzy dwie gitary jakoś go tu przytłumia i przytłacza. Mimo to jego rola jest ogromna, ciągnie melodie w interesujący sposób nawet gdy same one są po prostu tylko dobre i archetypowe, jak w Más allá del sol, czy Como una estrella. Pewnym zaskoczeniem jest na tej płycie to, że dwóch fantastycznych gitarzystów z Javierem Ochoantesana na czele, tak mało wykorzystywało tu swój talent w budowaniu wzajemnych powiązań i partii instrumentalnych, z taką maestrią jak w przypadku właśnie Como una estrella. Maestria, ale ogólnie jest jej po prostu za mało. Ángel Rubin wydobywa i podkreśla piękno i romantyczny majestat w ciepłym, refleksyjnym szybkim En la noche z elementami neoklasycznymi i shredem oraz wokalnym wsparciem, w tym głosem żeńskim Ruth Suarez (wówczas DARNA). Jeden raz zbliżają się mieszanki estetyki metalowej z "Painkiller" JUDAS PRIEST w połączeniu z bardziej melodyjnym USPM i El dios del metal wypada w tej konwencji nawet okazale. Natomiast ogólny powrót na tereny niemieckie w refrenie szybkiego Vive en un sueño jest zupełnie nieudany, a szkoda, bo heroiczne iberyjskie zwrotki są w tej kategorii najlepsze na płycie.

Mix i mastering wykonał bardzo popularny w tym czasie hiszpański inżynier dźwięku Carlos "Kreator" Peña i potwierdza się opinia, że w tym co robił w owym czasie był nierówny. Ta realizacja jest przeciętna, płaska i obarczona błędem zepchnięcia wokalisty na plan równoległy z gitarami.
Zespół, złożony z utalentowanych muzyków nie wykorzystał tu w pełni swojego potencjału, ale na scenie iberyjskiej zyskał dosyć mocną pozycję, pozostając jednak w zasadzie nieznanym poza swoim krajem.


ocena: 7,9/10

new 20.07.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Adgar - Seguimos en pie (2006)

[Obrazek: 138813.jpg]

tracklista:
1.Resurgir 01:03
2.Asesinos de un Dios 04:44
3.Joven es la noche 04:28
4.Mi gloria 06:30
5.Preludio 00:59
6.Esa mirada triste 03:14
7.Obertura del sol 00:37
8.Eclipse 05:02
9.19 de noviembre 05:37
10.Seguimos en pie 06:55
11.Amigo del viento 04:34
12.Mírame 05:25
13.Volverás 06:45
14.Leyenda del rock 07:15
15.Requiem 01:40
16.Amigo del viento (acoustic version) 05:31

rok wydania: 2006
gatunek: power metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu :
Ángel Rubin Revuelta - śpiew
Javier Ochoantesana Sánchez - gitara, śpiew
Armando De Pablo Lavín - gitara
Tomás Álvarez González - gitara basowa
José Luis Cabarga - perkusja
oraz:
José María García del Cerro - instrumenty klawiszowe
Miguel Herrero - instrumenty klawiszowe


ADGAR zreorganizował swój skład zmieniając sekcję rytmiczną i nagrał drugi album, wydany przez Santo Grial Records w listopadzie 2006.

Już nie oglądają się na scenę niemiecką, grają swoje, iberyjski heroiczny power metal i grają nieraz po prostu zachwycająco, wreszcie jak należy, wykorzystując niewątpliwy potencjał gitarzystów i na pewno lepszej niż poprzednio sekcji rytmicznej. Te kompozycje tryskają mnogością różnych pomysłów, są w ciekawy sposób nieprzewidywalne, a przy tym atrakcyjne pod względem melodii - no bo przecież w Mi gloria sieją absolutne zniszczenie! Ángel Rubin także jest lepszy, rozkrzyczany dramatycznie w udanych wysokich partiach. Pozostał ich znak rozpoznawczy - bardzo szybkie speed/power ataki, pojawiające się nagle, ale w sensownych miejscach i przez to heroiczne Asesinos de un Dios i Eclipse (kapitalny numer!) nabierają dodatkowego kolorytu i mocy. Do tego naprawdę te melodie, szczególnie refrenów, są najwyższej klasy, jak zagranym bardziej miarowo Joven es la noche. Może tylko tego "łooo" jest w backing wokalach nieco za dużo. A pieśń barda Esa mirada triste jest na pewno pieśnią barda andaluzyjskiego. I urocze gitary akustyczne w balladowym songu 19 de noviembre... Nawet nieco amerykańskiego stylu w dynamicznym power metalowym Seguimos en pie i tu się przypominają lata 80te USPM. A w porywającym, rozpędzonym jak huragan Amigo del viento zaśpiewał gościnnie legendarny Pacho Brea i jest moc w duetach i dynamit w gitarach. Mordercze solo Javiera Ochoantesana!
W ostatniej części albumu znalazło się kilka dłuższych utworów i rozpoczyna ją rytmiczny, melodyjny iberyjski Mírame, zwiewny, bezpretensjonalny i zagrany bez zbędnych komplikacji, ale "Marsz turecki" tu wpleciony został kapitalnie. Volverás jest tradycyjnym heavy metalem w dosyć wolnym miarowym tempie, mocno akcentowany basem. Kompozycja nawiązuje do stylistyki rock/metalu hiszpańskiego z lat 80tych i to nie jest złe, ale na tym albumie wypada trochę obco, poza główną muzyczną ideą. Niemniej, popisy gitarzystów w rozbudowanej partii instrumentalnej są godne szacunku. W pełni power metalowy, ze speedowymi wtrąceniami jest Leyenda del rock i pewnie ten jeden jedyny raz mocno przewijają się jeszcze wpływy helloweenowskiego metalu, ale także neoklasycznego (wspaniałe solo gitarowee Alberto Rionda) i heroicznego fantasy w manierze włoskiej. Euro power metal w czystej postaci.

Mix i mastering wykonał Javi Ochoantesana wspólnie z Mistrzem Alberto Rionda z AVALANCH. Ekstraklasa produkcji, brzmienie znakomicie zbalansowane.
Album kilku gatunkowych inspiracji, album gitarzystów i zaskakujących zwrotów muzycznej akcji. Wartościowy i dostrzeżony, także w Ameryce Łacińskiej, gdzie doczekał się reedycji w roku 2008 przez Moon Records z Meksyku.


ocena: 9,2/10

new 31.07.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Adgar - Tiempos de Cambio (2008)

[Obrazek: 196448.jpg]

tracklista:
1.Revolución 01:38
2.Rosa con espinas 04:14
3.Has cambiado 03:19
4.Heavy Metal 04:33
5.Eternamente joven 04:26
6.Esa mirada triste (2008 Version) 04:12
7.Nostalgia 05:04
8.Corazón y fe 03:37
9.Vestido de blanco 04:16
10.Tu canción 07:23
11.Soñador 03:13
12.Tiempos de esperanza 00:57

rok wydania: 2008
gatunek: power metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu :
Ángel Rubin Revuelta - śpiew
Javier Ochoantesana Sánchez - gitara, śpiew
Armando De Pablo Lavín - gitara
Tomás Álvarez González - gitara basowa
José Luis Cabarga - perkusja
oraz :
Alberto Rionda Martínez - instrumenty klawiszowe


Trzecia płyta ADGAR ukazała się w maju 2008 nakładem Santo Grial, a jako gość i przyjaciel zespołu na instrumentach klawiszowych zagrał Alberto Rionda z AVALANCH.

I znowu ten nieprzewidywalny, tryskający pomysłami ADGAR taki, jak w roku 2006. Rosa con espinas to zadziwiająca dynamiczna power metalowa mikstura uwarzona z melodycznych motywów HELLOWEEN, klasyki w postaci wiernego cytatu z Mozarta i heroizmu w pogodnym adventure wydaniu. I rozwijają te motywy fantasy w bardzo dobrym szybkim, ale pełnym elegancji Has cambiado, ale jest także mający cechy heavy/power, zdecydowany Heavy Metal, z pełnym przestrzeni wysoko zaśpiewanym refrenem. Zdecydowanie nacierają w Eternamente joven i może to nie jest specjalnie oryginalne, ale zagrane z energią i pasją. Nieco extreme wokali i posępnych riffów to kolejny przykład na nieprzewidywalną różnorodność ADGAR. I dobry power metal w Nostalgia, gdzie paradoksalnie muzycznej nostalgii wcale nie ma. Bardzo dobry klimat, taki pomiędzy epickim a dramatycznym jest w bardzo szybkim Corazón y fe. A w Vestido de blanco melodyjna neoklasyka i może tylko sama melodia główna jest nieco ograna, z drugiej strony jednak refren bardzo elegancki. Tu canción to bardziej heavy rockowy niż heavy metalowy song, dostojny, spokojny iz bardzo ładnymi zagrywkami gitarowymi, po raz kolejny jednak jak w przypadku Volverás z płyty poprzedniej można by zapytać o głębszy sens umieszczenia takiej kompozycji na power metalowej płycie. Kończą jednak korzennie power metalowym Soñador, który nieco przypomina te bardziej chwytliwe nagrania SARATOGA z tego okresu. Jeszcze jeden gitarowy popis duetu Javier- Armando!

Najlepsze partie wokalne Ángela Rubina zarówno w ADGAR jak i chyba w ogóle, bo nawet na swoich solowych płytach, zresztą gatunkowo cięższych, nie wzniósł się na takie wyżyny. A były wątpliwości co do jego umiejętności, szczególnie jeśli chodzi o debiut zespołu. Najlepsze brzmienie z dotychczasowych albumów ADGAR, mocniejsze w gitarach, i wyśmienitym soundem sekcji rytmicznej, wręcz wzorcowym i ogólnie to jest power metalowa żyleta.
Niebawem w zespole zaczęło się dziać gorzej. W 2010 Ángel Rubin pożegnał się z grupą wybierając karierę solową. Wokaliści zmieniali się, instrumentaliści także, ale do nowych nagrań nie doszło. Większe nadzieje wiązano z przyjściem Javiera Navarro Ramosa "Patxa" (ex wokalista słynnego VALHALLA) w roku 2014, ale ostatecznie i on niczego z tą grupą nie nagrał. W końcu w 2021 miejsce wokalisty obsadził ponownie Diego Gullart Fernández "Suso" (poprzednio w latach 2013-2014). Wypada życzyć liderowi Javierowi, powodzenia w działalności odbudowanego zespołu.


ocena: 8,4/10

new 31.07.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
Adgar - Máscaras Y Demonios (2026)

[Obrazek: 1422784.jpg?5301]

Tracklista:
1. Obertura del Mesías 01:35      
2. 30 monedas de plata 04:27      
3. Tan cerca tan lejos 05:02      
4. Barco de papel 03:40      
5. Algún día 05:27      
6. La huida 03:38      
7. Puños de acero 04:31      
8. Las oscuras golondrinas 04:09      
9. Entre la espada y la pared 04:07      
10. Punto y final 03:24 

Rok wydania: 2026
Gatunek: Power Metal
Kraj: Hiszpania

Skład zespołu :
Daniel González Suárez - śpiew
Javier Ochoantesana Sánchez - gitara
Tomás Álvarez González - gitara
Diego Saiz - bas
Javier Murga - perkusja


Zaskakująca nowina z Hiszpanii. ADGAR powraca po ponad 18 latach milczenia w nowym składzie i z zestawem nowych kompozycji, a wydania podjęła się hiszpańska wytwórnia Maldito Records w kwietniu tego roku.

ADGAR nie odkrywa tutaj niczego nowego i gra iberyjski, wysokoenergetyczny power metal, pełen pozytywnych barw, dumy, heroizmu i chwytliwych refrenów, dokładnie takich, jak w rozpoczynającym killerze 30 monedas de plata. Skład może nie do końca nowy, ponieważ Javier Murga gra od lat w folk metalowym HIBERNIA i sprawdza się znakomicie, a wyśmienitego inżyniera dźwięku i jeszcze lepszego wokalisty Daniela González Suárez przedstawiać fanom sceny latin metalowej przedstawiać nie trzeba. Rewelacyjnie wpasowuje się w repertuar tego rozpędzonego power metalu, pełnego wybornych ornamentacji neoklasycznych i wariacji na ich temat, czy to we wspomnianym 30 monedas de plata, czy bojowym Tan cerca tan lejos, w którym niejako kontynuują kierunek, który obrali w 2008 roku na Tiempos de Cambio. Doprawdy wyborne. Refren Barco de papel unosi się ku niebu razem z mieczami i toporami przy rycerskich, delikatnych chórkach i świetnemu motywowi przewodniemu i ten LP to najlepszy występ duetu Sánchez/González w tym zespole, ale nie można też zapominać o Diego Saiz, którego partie przecież też są świetne i nie plumka sobie w tle jako ozdoba.
Ukłon w stronę Niemiec i HELLOWEEN w Algún día wysmakowany i wzorowy, bez uciekania się do infantylnej sztampy wielu grup niemiecko-włoskich. Równie fenomenalny jest Puños de acero, w którym współpraca zespołu jest godna podziwu, tak jak prostota i geniusz refrenu, rycerskiego, ale bez zadęcia, a bezkompromisowy Las oscuras golondrinas zabija swoją power/speed metalową prędkością, a partia środkowa z popisami to już prędkość mach. Mistrzostwo. Nośny heavy/power w stylu VHALDEMAR to Entre la espada y la pared i jest to zrealizowane wybornie, a dumny to prawdziwe złoto Punto y final. Zabójcze, rozdzierające partie sekcji rytmicznej i wyborne zaśpiewy wojowników z Daniel González Suárez na czele!
I wielka szkoda, że jest skaza na tym LP w postaci La huida, fatalny heavy rock z miałkim refrenem. To nie jest niestety poziom killerów RENACER czy BEETHOVEN R. i z tymi grupami ADGAR konkurować nie powinien. Lepiej tutaj zarzucić zasłonę milczenia.

Daniel González Suárez odpowiada za brzmienie. Absolutna perfekcja ze wszystkimi niuansami. Przykład idealnej, power metalowej produkcji!
Doświadczony skład utalentowanych muzyków nagrywa wyborny album powrotny, niezbyt długi, ale zachęcający do częstych odsłuchów. Jak dobrze usłyszeć po tylu latach świetny głos Daniel González Suárez, a jeszcze lepiej świetny LP ADGAR. Może z drobną skazą, ale w końcu nie myli się ten, co nic nie robi. Pozostaje życzyć Javier Ochoantesana Sánchez utrzymania składu i więcej tak znakomitych albumów!


Ocena: 9/10

SteelHammer
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości