Fallen Sanctuary
#1
Fallen Sanctuary - Terranova (2022)

[Obrazek: 1021783.jpg?1938]

tracklista:
1.Terranova 04:12
2.Now and Forever 04:51
3.Broken Dreams 04:12
4.Rise Against the World 04:54
5.To the Top 04:16
6.Destiny 04:41
7.I Can’t Stay 03:43
8.Trail of Destruction 04:35
9.No Rebirth 03:53
10.Bound to Our Legacy 04:24
11.Wait for Me  (bonus track) 04:16

rok wydania: 2022
gatunek: melodic power metal/power rock
kraj: Austria/Włochy

skład zespołu:
Georg Neuhauser - śpiew
Marco Pastorino - śpiew, gitara
Gabriele Gozzi - gitara basowa
Alfonso Mocerino - perkusja


Z całą pewnością Georg Neuhauser nagrywając z SERENITY w roku 2008 album "Fallen Sanctuary" nie przypuszczał, że kiedyś stanie na czele grupy o tej samej nazwie. Tak się stało w roku 2021, gdy połączył siły z Włochami, w tym ze znakomitym Marco Pastorino. Album był celem głównym i został wydany 24 czerwca przez AFM Records.

Płyta zawiera pogodny oraz przyjemny i łatwy w odbiorze repertuar z pogranicza melodic power i power rocka, który to podgatunek przeżywa ostatnio swój renesans, choć bardziej za sprawą wytwórni Frontiers Records niż AFM. Album promowanyy był intensywnie przez singiel "Terranova", a wcześniej "Broken Dreams" i w zasadzie te kompozycje w pełni oddają charakter tego co tu można usłyszeć na LP. Pastorino, wokalista wyborny oddaje tu pola Neuhauserowi i jest to album w opcji śpiewu całkowicie przez lidera SERENITY i WARKINGS zdominowany. Naturalnie zdominowany w sposób pozytywny, Georg śpiewa wspaniale, absolutnie wyluzowany i pozbawiony pewnych ograniczeń epic metalowych (WARKINGS) czy umiarkowanie progresywnych (SERENITY). Jest to od początku do końca niczym nieskrępowana zabawa melodyjnym rockiem w power metalowej oprawie, którą gitarowo bezbłędnie zapewnia Pastorino oraz sekcja rytmiczna, towarzysko i muzycznie powiązana z nim od lat przez TEMPERANCE i VIRTUAL SYMMETRY. No oczywiście duet w Broken Dreams to świetne podkreślenie 'braterstwa w metalu" obu świetnych frontmanów. I znakomity refren melodyjny, łatwy do zanucenia, jasny, słoneczny.
To są proste utwory, bez jakichkolwiek kombinacji i zadęcia na zbędną tu zupełnie ambitność. I dlatego dobrze się słucha nieskomplikowanych, szybkich, wzbogaconych o sympatyczne czytelne sola Terranova, Now and Forever, czy też zamaszystego w stylu adventure metal Destiny. W kategorii melodic power metal bez rockowych podtekstów prawdziwy hit! Refren mega! Taki podobny również niezwykle chwytliwy refren pojawia się także w pełnym elegancji No Rebirth. Mistrzowie! Rise Against the World to takie popisy Neuhausera przy otwartej kurtynie, gdy śpiewa w pewnych momentach niemal bez akompaniamentu, ale kto by tu zrobił lepsze backing wokale niż Pastorino? Ładne te refreny, choć przecież oryginalności tu praktycznie nie ma. Trochę nie bardzo interesująco pomysły pop music zostały zrealizowane w niby semi balladowym, niby modern rock/metalowym To the Top. Słaba, blada i wokalnie przerysowana jest płaczliwie romantyczna ballada z akustyczną gitarą I Can’t Stay. Za duże przegięcie w stronę pop rocka, zdecydowanie za duże. Gdy nie galopują wesoło do przodu, to dobrze brzmi spokojniejszy Trail of Destruction i chyba wolę, gdy tu jednak galopują do przodu i są bardziej radośni... Tak jak w wybornym Bound to Our Legacy umieszczonym pod koniec zasadniczej części albumu, gdzie są zresztą także jakże sympatycznie romantyczni. I jeszcze jeden porywający refren.

Brzmi to wszystko pięknie i jak zwykle Jan Vacik się bardzo postarał, by stworzyć sound przyjemny dla ucha i adekwatny do stylu muzyki. Może tylko perkusja jest nieco płaska, ale jeśli uznać, że album skierowany jest do szerszej, niż tylko metalowej publiczności, to większość mainstreamowych słuchaczy nawet tego nie zauważy.
Mistrzowie dodają więcej słońca na lato. A że są Mistrzami, to robią to po mistrzowsku. Kilka hitów z fantastycznymi refrenami na pewno pozostanie w pamięci znacznie dłużej, niż tylko do końca wakacji.


ocena: 8,5/10

new 24.06.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Fallen Sanctuary - The Gathering of Dreams (2026)

[Obrazek: 1464865.jpg?3135]

Tracklista:
1. Nothing Can Keep Us Apart 04:35      
2. Into My Life 04:02      
3. The Gathering of Dreams 03:55       
4. Dawn with No Return 04:23      
5. I Remain I Won't Die 03:46      
6. Never Give Up 04:06      
7. Amen 04:36      
8. Shadows of Love 04:22      
9. Falling Deeper 04:38      
10. Time Won't Wait 04:29      
11. Restless Storm 04:19

Rok wydania: 2026
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Austria/Włochy

Skład zespołu:
Georg Neuhauser - śpiew
Marco Pastorino - śpiew, gitara
Gabriele Gozzi - gitara basowa
Dario Capacci - perkusja


Okazało się, że FALLEN SANCTUARY to na szczęście nie był projekt jednorazowy i Georg Neuhauser z Marco Pastorino postanowili spotkać się w studio ponownie. Nowy album został wydany we wrześniu 2026 roku nakładem własnym.

Jeśli na poprzednim LP można było kręcić nosem przy partiach AOR czy pop, to tutaj Neuhauser z Pastorino przedstawili inną wizję. To melodic power metal najwyższej klasy, w którym zderzają się najlepsze elementy SERENITY oraz TEMPERANCE, idealnym tego przykładem jest nostalgiczny, chłodny w refrenie The Gathering of Dreams z wybornymi, delikatnie nakreślającymi melodie klawiszami. Nothing Can Keep Us Apart to wyborne rozpoczęcie, wręcz zabójcze i to power metal elegancki i wysmakowany, z perfekcyjnym podziałem na role i tym razem wokaliści są tutaj sobie równi i Neuhauser tak tutaj nie dominuje.
Tak, szczególnie dużo tutaj rozwiązań i aranżacji, które spokojnie mogłyby się znaleźć na płycie TEMPERANCE, jak znakomity Into My Life, z kolei epicki Dawn with No Return, w którym Pastorino rozdziera swoim szorstkim głosem w zwrotkach to poziom elegancji godny SERENITY w refrenie. Dłonie same układają się do oklasków w I Remain I Won't Die, tak jak I Remain I Won't Die to wzorowy przykład wszystkiego, co najlepsze w TEMPERANCE, ale wzbogacone o SERENITY. Oczywiście forma wokalna obu wokalistów nie budzi żadnych wątpliwości i są absolutnie rewelacyjni, tak jak Pastorino zagrał tutaj rewelacyjne sola, pełne melodii i finezji. Tak nie grał już dawno i słucha się tego z przyjemnością. Fantastyczny jest Amen i tutaj warto wspomnieć o Gabriele Gozzi, który gra tutaj świetnie i jego partie świetnie podkreślają główny motyw kompozycji. Nawiązują nawet do SECRET SPHERE w Falling Deeper i jest w tym coś z okresu, kiedy Marco Pastorino był gitarzystą w tym zespole. Nie ma miejsca na pop rock czy metal, jest za to romantycznie pastelowy Shadows of Love i takich kompozycji na debiucie brakowało.
Time Won't Wait jest wybornie teatralny, przestrzeń w mostkach ujmująca i tu stylistyka SERENITY i TEMPERANCE dają mieszankę wybuchową. Restless Storm to prostszy i bardziej tradycyjny power metal w manierze włoskiej. Wspaniałe zakończenie.

Kompozycje są bardziej przemyślane niż na debiucie, podział ról zrealizowano lepiej, od strony aranżacyjnej jest to również bogatsze, momentami niemal barokowe. Brzmienie jest dobre i na plus jest selektywność, tak jak moc gitar i orkiestracje, które niczego nie zagłuszają. Może perkusja mogłaby być bardziej dopieszczona jak na debiucie, ale to są detale.
W czasach, kiedy AI zaczyna niszczyć sztukę i muzykę, a wytwórnie powoli przygotowują się do wydawania takich rzeczy, takie zespoły jak najbardziej należy wspierać i to kolejny dowód, że prawdziwej sztuki i muzyki sztuczna inteligencja nie zastąpi.
Arcydzieło melodic metalu od dwóch wybornych wokalistów, gdzie czuć pasję i zaangażowanie. Wielkie brawa.


Ocena: 10/10

SteelHammer

Podziękowania dla Marco Pastorino (FALLEN SANCTUARY) za udostępnienie materiałów do recenzji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości