Zręcznościowiec to zawsze była najłatwiejsza klasa we wszystkich Gothicach, również w Przeznaczeniu grało się nim lekko i przyjemnie. Czy tak będzie tym razem? Przekonamy się. Ja też celuję w tą ścieżkę rozwoju.
Zdecydowałem się nie przyjmować zlecenia od Alfriego (nie pamiętam, czy dobrze piszę), jakoś mi ta sprawa śmierdzi a poza tym z szacunku do Gildii Kupców Tireona nie mam zamiaru pomagać ich największemu wrogowi. Postanowiłem trochę się pomęczyć i uciułać kasę na zakup przedmiotu, może na dłuższą metę nawet lepiej na tym wyjdę?
Walki są trudne, wilki i dziki zabierają sporo punktów życia, o dziwo krwiopijcy są stosunkowo słabi i z nimi radzę sobie łatwo w otwartym polu. Na początku gry przeraziły mnie dziki i wilki obstawiające wyjście z Miasta Orków i trochę się nawczytywałem w tym momencie. Jednak w końcu postawnowiłem stawić im czoła - zaciągnięcie ich pod topory orków byłoby zbyt proste no i to strata cennych punktów doświadczenia. (zresztą Orkowie chyba i tak nie atakują wilków i dzików ale nie sprawdzałem). Ostatecznie prostym trikiem zabiłem te upierdliwe stworki bez straty HP.
Handel z Cipherem na początku przyniósł oszałamiającą ilość gotówki ale bardzo szybko się rozpłynęła po zakupieniu kilku zwojów i mikstur, które - z doświadczenia - niewątpliwie mi się przydadzą i znowu jestem biedakiem. Handel chyba będzie kluczowy dla przejścia gry i liczenie każdej sztuki złota.
Ogólnie bardzo mi się to wszystko podoba. Mod wciąga od pierwszych minut a słowo KRUSHAK wypowiedziane przez Ur-Shaka sprawiły, że aż poczułem ciarki. Co to będzie, co to będzie?? No i nie do końca jeszcze wiem, co kombinują dawni członkowie Bractwa znajdujący się w zamku, ich plany pachną jakąś mroczną tajemnicą zwłaszcza po przeczytaniu księgi na górnej kondygnacji świątyni.
Do tej pory pomogłem Świstakowi w odzyskaniu reputacji i rozwiązałem problemy wszystkich dłużników Fiska - oprócz jednego. A pomaganie Hipolitowi w jego problemie było niezwykle satysfakcjonujące, rozmowy z nim jak zwykle jednocześnie bawią i żenują, że ręce same łapią się za czoło.
Zamek jest do tej pory drugim zwiedzonym przeze mnie skupiskiem ludzi, wcześniej jeszcze odwiedziłem kopalnię kontrolowaną przez Thorusa. Chciałem pokręcić się trochę w tamtej okolicy, ale była ona zbyt niebezpieczna, toteż udałem się do zamku po linii najmniejszego oporu po drodze znajdując jednego z przyjaciół - tego, na którego najbardziej liczyłem.
Co będzie dalej? Wracam do gry i wiem, że wkrótce się przekonam.