Crimfall
#3
Crimfall – Amain (2017)

[Obrazek: R-10744427-1569668565-3725.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Eschaton 01:59             
2. The Last of Stands 05:04         
3. Ten Winters Apart, Pt. 1: Far from Any Fate 05:04        
4. Ten Winters Apart, Pt. 2: Song of Mourn 04:23              
5. Ten Winters Apart, Pt. 3: Sunder the Seventh Seal 03:28          
6. Ten Winters Apart, Pt. 4: Dawn Without a Sun 03:10                   
7. Mother of Unbelievers 05:07                
8. It's a Long Road 04:48              
9. Wayward Verities 04:56           
10. Until Falls the Rain 07:50        
11. Ten Winters Apart 16:07        
12. Kunnes sade saa 05:07            
13. Writ of Pitchfork 02:58
 
Rok: 2017
Gatunek: Symphonic Power/Viking/Folk Metal
Kraj: Finlandia
 
Skład:
Mikko Häkkinen – śpiew
Helena Haaparanta – śpiew
Jakke Viitala - gitara, instrumenty klawiszowe, programowanie
Miska Sipiläinen – bas
Janne Jukarainen - perkusja
 
Po chłodno przyjętym The Writ of Sword, CRIMFALL zniknęło ze sceny i nie przejawiało żadnej aktywności. Mówiło się o rozwiązaniu zespołu, jednak oficjalnie nigdy do tego nie doszło i po 6 latach powrócili z albumem wydanym nakładem Metal Blade.
 
Rozmachu bez wątpienia nie brakuje i The Last of Stands to całkiem niezła symfoniczna wariacja na temat DRAGONLAND i BATTLELORE, z elementami folkloru i zwolnieniami pod ANTESTOR. Wyborna realizacja, chóry i rozmach, z którego CRIMFALL jest znane. Część metalowa Far From Any Fate odegrana również na wysokim poziomie, ale pokazuje powrót problemów płyty poprzedniej – folkowe, niemetalowe elementy takich kompozycji jak Song of the Mourn, Sunder the Seventh Seal kładą je zupełnie i próbują ukrywać bezradność kompozycyjną. O ile poziom orkiestracji Sunder the Seventh Seal jakoś ratuje sytuację, tak Song jest nijaką balladą. Jest nieźle w Dawn Without a Sun, ale zakończenie niestety jest fatalne. Powrót do pomysłów i motoryki debiutu jest w solidnie wykonanym, Mother of Unbelievers, chociaż tutaj MYRATH pokazało, że można zrobić więcej w kwestii klimatów bliskiego wschodu.
It’s a Long Road, który nawiązuje do Pierwszej Krwi to dowód jak zmarnować gościnny występ lubianego i uznanego wokalisty, jakim bez wątpienia jest Rob Lundgren i daje solidny występ. Szkoda tylko, że druga połowa jest po prostu fatalna i Lundgren znika w okolicach drugiej minuty.
Until Falls the Rain to kolos, ale takie rzeczy znacznie lepiej grało GWYDION i SUIDAKRA. Jest też 16 minutowy instrumentalny Ten Winters Apart, ale to bardziej medley niż coś faktycznie wartościowego.
 
Produkcja jest absolutnie bez zarzutu, bębny są potężne, świetnie zrealizowane i wplecione orkiestracje i chóry. Aż szkoda, że cały album nie jest taki, jak pierwsze dwie kompozycje i wszystkie atuty rozmywają się w bardzo powszednich i trzecioligowych zagrywkach folkowych.
Wokalnie jest bardzo dobrze, Helena Haaparanta radzi sobie cudownie, Mikko Häkkinen też nie ma nic do zarzucenia, chociaż może to jest głos nieco bezbarwny na tle folk czy extreme metalowych gardeł.
Zespół powrócił w stylu i wyszła płyta ciekawsza niż poprzednio, ale nie odnieśli sukcesu. Album okazał się kompletną klapą finansową i przez kompletny brak zainteresowania rok po jego wydaniu zespół zakończył działalność.
Po tylu latach milczenia i albumem poprawnym, trudno się dziwić, że nie wywołali żadnej sensacji.
 

Ocena: 7/10
 
SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Crimfall - przez Memorius - 17.06.2018, 18:23:15
RE: Crimfall - przez SteelHammer - 11.02.2020, 19:23:35
RE: Crimfall - przez SteelHammer - 29.05.2020, 00:57:18

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości