30.06.2020, 17:14:53
Evergrey - Glorious Collision (2011)
![[Obrazek: R-3444039-1330618261.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/BzDERl2APZe7o9HibFaFGKL_XOo=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3444039-1330618261.jpeg.jpg)
Tracklista:
![[Obrazek: R-3444039-1330618261.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/BzDERl2APZe7o9HibFaFGKL_XOo=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3444039-1330618261.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. Leave It Behind Us 05:09
2. You 06:23
3. Wrong 05:07
4. Frozen 04:57
4. Frozen 04:57
5. Restoring the Loss 04:40
6. To Fit the Mold 05:20
7. Out of Reach 03:40
8. The Phantom Letters 05:31
9. The Disease... 04:10
10. It Comes from Within 04:22
10. It Comes from Within 04:22
11. Free 03:42
12. I'm Drowning Alone 04:11
13. ...and the Distance 03:47
13. ...and the Distance 03:47
Rok: 2011
Gatunek: Progressive Melodic Metal
Kraj: Szwecja
Skład:
Tom Englund - śpiew, gitara
Marcus Jidell - gitara
Johan Niemann - gitara basowa
Hannes Van Dahl - perkusja
Rikard Zander - instrumenty klawiszowe
Katastrofa. W 2010 Henrik Danhage odchodzi z EVERGREY. W tym samym czasie odchodzi także Jonas Ekdahl i Jari Kainulainen, który po pewnym czasie dołącza do MASTEPLAN. Tom musi budować skład niemal na nowo. Stawia na doświadczenie i w grupie pojawia się Marcus Jidell (poprzednio w ROYAL HUNT i THE RING), Johan Niemann (znany z THERION, MIND'S EYE, EVIL MASQUERADE, TEARS OF ANGER). Jedynie tylko Hannes Van Dahl to raczej nieznany szwedzki perkusista. Ekipa interesująca, co jednak z muzyką, wydaną w lutym 2011 przez Steamhammer na albumie "Glorious Collision"?
Gdy Englund i Danhage tworzą razem, potrafią stworzyć rzeczy genialne, zresztą i styl Danhage wnosi jasno określoną tożsamość, przypisywaną EVERGREY. Oczywiście Marcus Jidell to gitarzysta wyborny, ale czuje się, że na tej płycie wciąż chyba myśli kategoriami elegancji rozgrywania riffów a la ROYAL HUNT i na pewno pod tym względem jest to płyta elegancka. Elegancka muzyka melodic progressive, o ograniczonej mocy i dosyć ciasnych ramach modern melodii, zasadniczo przystępnych, nawet radiowo przystępnych, a ten element progresywny to głównie inkrustacje i ozdobniki. Po części autorstwa Zandera, po części artykułowane przez kunszt gitarowy tak Englunda jak i Jidella.
Granie bezpieczne, wchodzi łatwo, jak Leave It Behind Us, You, jak Wrong, który swoją melodyjną łagodnością zdecydowanie może podbić serca fanów AOR i melodic hard rocka... Gdzie jest jednak EVERGREY z jego klimatem i jego gitarowymi natarciami? Jakieś echa w Frozen, agresywniejszym, ale szybko przechodzącym w melodic heavy banał i padający w trywialnym refrenie.
To niby EVERGREY, ale bez wiary zagrany został Restoring the Loss i Out of Reach, a To Fit the Mold, przeładowany modern akcentami jest piękny w refrenie godnym "Torn", ale tylko w nim. Drażniący jest przejaskrawiony słodki sentymentalizm The Phantom Letters, a wrażenie nieustannego puszczania oka do publiczności AOR pogłębia It Comes from Within. Mistrzowie melancholijnego klimatu nie mają tym razem nic ciekawego do zaproponowania w bezbarwnym songu The Disease...
Serce bije mocniej dopiero przy porywającym i pełnym żaru Free ! Bardzo późno, za późno. Potem zachowawczo w stonowanym I'm Drowning Alone, aczkolwiek refren należy do najbardziej udanych na tej płycie stanowiąc mix melancholii i rockowego przeboju. No i ten rodzinny akcent - Salina Englund.... Sympatyczne. Jest oczywiście także Carina Englund, choć tym razem jej rola jest ograniczona i więcej jest jej tylko w ...and the Distance, miłym spokojnie rozegranym numerze na zakończenie. Jest pianino, jest romantycznie, ale tak wiele razy już te motywy pojawiały się gdzie indziej i nie tylko w EVERGREY.
Oczywiście nie jest to płyta słaba, płyta zła. To dobra płyta w kategorii melodic progressive metal, z fragmentami wspaniałymi i godnymi uwagi, z nielicznymi potknięciami, ale to jest ten rodzaj metalu, który przykuwa uwagę tylko na chwilę, by szybko ulec zapomnieniu, gdy grupa przedstawia kolejną kompozycję. Bardzo to sztywne, wypolerowane, eleganckie elegancją chociażby właśnie ROYAL HUNT. Sama produkcja też kontrowersyjna, bo brzmienie jest raczej pastelowe, radio friendly, a perkusja ustawiona po prostu źle. Hannes Van Dahl gra dobrze, ale co z tego, skoro na kartonowych bębnach.
Album podzielił fanów EVERGREY i okrzyki zachwytu mieszały się z krytyką po prostu nieraz miażdżącą. Chyba nie pozostało to bez wpływu na skład grupy i niebawem doszło do sensacyjnej rewolucji w tek kwestii.
ocena: 7,5/10
new 30.06.2020
Gdy Englund i Danhage tworzą razem, potrafią stworzyć rzeczy genialne, zresztą i styl Danhage wnosi jasno określoną tożsamość, przypisywaną EVERGREY. Oczywiście Marcus Jidell to gitarzysta wyborny, ale czuje się, że na tej płycie wciąż chyba myśli kategoriami elegancji rozgrywania riffów a la ROYAL HUNT i na pewno pod tym względem jest to płyta elegancka. Elegancka muzyka melodic progressive, o ograniczonej mocy i dosyć ciasnych ramach modern melodii, zasadniczo przystępnych, nawet radiowo przystępnych, a ten element progresywny to głównie inkrustacje i ozdobniki. Po części autorstwa Zandera, po części artykułowane przez kunszt gitarowy tak Englunda jak i Jidella.
Granie bezpieczne, wchodzi łatwo, jak Leave It Behind Us, You, jak Wrong, który swoją melodyjną łagodnością zdecydowanie może podbić serca fanów AOR i melodic hard rocka... Gdzie jest jednak EVERGREY z jego klimatem i jego gitarowymi natarciami? Jakieś echa w Frozen, agresywniejszym, ale szybko przechodzącym w melodic heavy banał i padający w trywialnym refrenie.
To niby EVERGREY, ale bez wiary zagrany został Restoring the Loss i Out of Reach, a To Fit the Mold, przeładowany modern akcentami jest piękny w refrenie godnym "Torn", ale tylko w nim. Drażniący jest przejaskrawiony słodki sentymentalizm The Phantom Letters, a wrażenie nieustannego puszczania oka do publiczności AOR pogłębia It Comes from Within. Mistrzowie melancholijnego klimatu nie mają tym razem nic ciekawego do zaproponowania w bezbarwnym songu The Disease...
Serce bije mocniej dopiero przy porywającym i pełnym żaru Free ! Bardzo późno, za późno. Potem zachowawczo w stonowanym I'm Drowning Alone, aczkolwiek refren należy do najbardziej udanych na tej płycie stanowiąc mix melancholii i rockowego przeboju. No i ten rodzinny akcent - Salina Englund.... Sympatyczne. Jest oczywiście także Carina Englund, choć tym razem jej rola jest ograniczona i więcej jest jej tylko w ...and the Distance, miłym spokojnie rozegranym numerze na zakończenie. Jest pianino, jest romantycznie, ale tak wiele razy już te motywy pojawiały się gdzie indziej i nie tylko w EVERGREY.
Oczywiście nie jest to płyta słaba, płyta zła. To dobra płyta w kategorii melodic progressive metal, z fragmentami wspaniałymi i godnymi uwagi, z nielicznymi potknięciami, ale to jest ten rodzaj metalu, który przykuwa uwagę tylko na chwilę, by szybko ulec zapomnieniu, gdy grupa przedstawia kolejną kompozycję. Bardzo to sztywne, wypolerowane, eleganckie elegancją chociażby właśnie ROYAL HUNT. Sama produkcja też kontrowersyjna, bo brzmienie jest raczej pastelowe, radio friendly, a perkusja ustawiona po prostu źle. Hannes Van Dahl gra dobrze, ale co z tego, skoro na kartonowych bębnach.
Album podzielił fanów EVERGREY i okrzyki zachwytu mieszały się z krytyką po prostu nieraz miażdżącą. Chyba nie pozostało to bez wpływu na skład grupy i niebawem doszło do sensacyjnej rewolucji w tek kwestii.
ocena: 7,5/10
new 30.06.2020
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"