Labyrinth
#5
Labyrinth - Sons of Thunder (2001)

[Obrazek: R-3771113-1343744518-7777.jpeg.jpg]

tracklista:
1.Chapter 1 06:02
2.Kathryn 05:04
3.Sons of Thunder 05:02
4.Elegy 04:40
5.Behind the Mask 04:29
6.Touch the Rainbow 05:17
7.Rage of the King 04:55
8.Save Me 06:10
9.Love 04:35
10.I Feel You (Matia Bazar cover) 04:17

rok wydania: 2001
gatunek: progressive melodic power metal
Kraj: Włochy

skład zespołu:
Rob Tyrant (Roberto Tiranti) - śpiew
Olaf Thörsen (Carlo Andrea Magnani) - gitara
Anders Rain (Andrea Cantarelli) - gitara
Chris Breeze (Cristiano Bertocchi) - gitara basowa
Mattia Stancioiu - perkusja
Andrew McPauls (Andrea De Paoli) - instrumenty klawiszowe


Przełom stuleci to ogromny wzrost zainteresowania włoskim flower power metalem, nie tylko w samych Włoszech i nie tylko za sprawą RHAPSODY. Armia bandów z Italii szturmuje cały kontynent, a także Japonię, gdzie część z nich uzyskuje kultowy status. LABYRINTH jest także bardzo popularny, ale to popularność przede wszystkim wśród fanów prog power, a to się chyba ekipie z Massa wydawało zbyt mało. Efektem pewnych zmian w podejściu do własnego stylu jest album "Sons Of Thunder" wydany  w styczniu 2001 przez Metal Blade Records, a w sierpniu oczywiście także w Japonii przez Victor. Na tej płycie można po raz pierwszy usłyszeć jako perkusistę Mattia Stanciou, bo Franco Rubulotta przeszedł do SHADOWS OF STEEL Wild Steela (Andrea De Stefanis).

LABYRINTH zwraca się ku melodic power romantycznemu, pompatycznemu i zdecydowanie emocjonalnemu w opcji heroic flower power fantasy, zdecydowanie głównego nurtu gatunku i zdecydowanie rozpoznawalnemu jako włoski. Grupa ma pewną przewagę nad innymi, bo przecież tworzą ją wybitni instrumentaliści, a Roberto Tiranti do romantycznego, a nawet sentymentalnego śpiewania jest po prostu stworzony.
Wydaje się jednak, że ekipa podeszła do tematu albo zbyt zachowawczo, albo zbyt ufna w swoje możliwości kompozytorskie w tym podgatunku. O ile większość grup włoskich tego nurtu jednak w jakimś stopniu korzystała z aranżacyjnych doświadczeń RHAPSODY, to LABYRINTH ubiera ckliwe miłosne historie w odzienie semi progresywne i w ostateczności prezentuje nieco niejasne i mętne kompozycje nasycone gitarowymi meandrami, bez wyrazistego równoległego planu klawiszowego i z raczej słabo zaznaczonym prostym wątkiem epicko-heroicznym. Są eleganccy, ale jacyś hermetyczni już od początku  w Chapter 1, wydaje się on za długi, podobnie jak gładki i za bardzo ułożony Kathryn, a rozpędzony grzecznie Sons of Thunder w zasadzie mówi wszystko o pozostałych podobnych utworach z tego albumu.
Problem polega na tym, że mają sporo doskonałych pomysłów w tych utworach, ale zamiast je wykorzystać szerzej, uwypuklić, powtórzyć częściej, stworzyć mocno zapadające refreny, to gmatwają wszystko w skomplikowanych pasażach gitarowych i klawiszowych. Są one w większości znakomite, ale nie do tych romantycznych z idei kompozycji. Jakoś blado to wszystko wygląda w Behind the Mask i  Rage of the King, a pastelowy rock/metalowy po części Touch the Rainbow sprawia wrażenie posklejanego z zupełnie nieprzystających do siebie pomysłów.
Tak w zasadzie tylko wyborny, uroczysty i dramatyczny Elegy jest przykładem idealnego flower power romantic utworu i tu wokale Tiranti są wyśmienite, gitary tną z ogromną energią, a melodia porywa także w zwrotkach.
Szczyty romantyzmu heroicznego to Save Me, ale plan klawiszowy jest progresywny, szybkie gitary może za szybkie i końcowy rezultat to sztampowy progressive melodic power z dalekimi echami RHAPSODY, powiedzmy. Ponieważ o miłości musi być także wprost, to prawie pod koniec jest song przy pianinie Love, dodatkowym wokalem pobocznym i poetycką atmosferą. Co z tego, skoro ta kompozycja nie ma żadnego startu do przepięknych songów tego rodzaju z albumów poprzednich.

O brzmieniu trudno dyskutować. Jest wyborne w ramach gatunku i tu ekipa producencka z Mistrzem Achimem Kohlerem w roli speca od masteringu spisała się bez zarzutu.
W sumie LABYRINTH postanowił na "Sons Of Thunder" zagrać dla mas, ale samemu pozostając na piedestale z białego marmuru w wieży z kości słoniowej. To nie mogło się udać.


ocena: 6,9/10

new 8.08.2020
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Labyrinth - przez Memorius - 23.06.2018, 16:48:46
RE: Labyrinth - przez Memorius - 15.07.2019, 17:06:06
RE: Labyrinth - przez Memorius - 23.06.2020, 21:18:13
RE: Labyrinth - przez Memorius - 20.07.2020, 17:35:39
RE: Labyrinth - przez Memorius - 08.08.2020, 17:06:34
RE: Labyrinth - przez Memorius - 15.08.2020, 14:39:01
RE: Labyrinth - przez Memorius - 16.08.2020, 20:23:11
RE: Labyrinth - przez Memorius - 19.08.2020, 16:56:35
RE: Labyrinth - przez Memorius - 24.01.2021, 13:07:16
RE: Labyrinth - przez SteelHammer - 24.01.2025, 23:36:37

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości