04.09.2020, 00:23:31
Desolate Ways - Eternal Dreams (2003)
![[Obrazek: R-3667626-1339570951-7180.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/OtUcqOwlGhpDUnVxrjDQwccqCKI=/fit-in/591x590/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3667626-1339570951-7180.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. Promised Land 05:25
2. Eternal Dreams 05:07
3. Blackness 03:36
4. Sleep 04:01
5. Dead Forever 03:48
6. Final Time 04:55
7. Sea of Sorrow 04:16
8. Grey Sky 03:56
9. Walls of Fear 05:08
10. Lost Illusions 03:31
Rok wydania: 2003
Gatunek: Gothic Metal
Kraj: Brazylia
Skład:
Max Lima - śpiew, gitara
Elizeu Hainzenreder - gitara
Rodrigo Fernandes - bas
Igo Menegaz - perkusja
Gościnnie:
Adriano Sperandir - instrumenty klawiszowe
DESOLATE WAYS założone zostało w 1998 roku przez Elizeu Hainzenreder, który był fanem BLACK SABBATH i chciał kontynuować ich dzieło i niedługo dołączył do niego basista Rodrigo Fernandes, aby zrealizować ten cel. Po skompletowaniu składu i dwóch latach prób i zmianie kierunku muzycznego pod wpływem fascynacji SISTERS OF MERCY, w 2000 roku wydana została kaseta demo własnym nakładem, która wzbudziła zainteresowanie lokalnej sceny i została ciepło przyjęta. W kwietniu 2003 roku zauważyła ich wytwórnia Avernus Records i 25 sierpnia został wydany debiut Eternal Dreams.
SteelHammer
![[Obrazek: R-3667626-1339570951-7180.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/OtUcqOwlGhpDUnVxrjDQwccqCKI=/fit-in/591x590/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3667626-1339570951-7180.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. Promised Land 05:25
2. Eternal Dreams 05:07
3. Blackness 03:36
4. Sleep 04:01
5. Dead Forever 03:48
6. Final Time 04:55
7. Sea of Sorrow 04:16
8. Grey Sky 03:56
9. Walls of Fear 05:08
10. Lost Illusions 03:31
Rok wydania: 2003
Gatunek: Gothic Metal
Kraj: Brazylia
Skład:
Max Lima - śpiew, gitara
Elizeu Hainzenreder - gitara
Rodrigo Fernandes - bas
Igo Menegaz - perkusja
Gościnnie:
Adriano Sperandir - instrumenty klawiszowe
DESOLATE WAYS założone zostało w 1998 roku przez Elizeu Hainzenreder, który był fanem BLACK SABBATH i chciał kontynuować ich dzieło i niedługo dołączył do niego basista Rodrigo Fernandes, aby zrealizować ten cel. Po skompletowaniu składu i dwóch latach prób i zmianie kierunku muzycznego pod wpływem fascynacji SISTERS OF MERCY, w 2000 roku wydana została kaseta demo własnym nakładem, która wzbudziła zainteresowanie lokalnej sceny i została ciepło przyjęta. W kwietniu 2003 roku zauważyła ich wytwórnia Avernus Records i 25 sierpnia został wydany debiut Eternal Dreams.
Słychać, że to miała być muzyka, która miała wypełnić pustkę grania gotyckiego PARADISE LOST, z elementami SENTENCED, CEMETARY i HEAVENWOOD. HEAVENWOOD słychać szczególnie przy orkiestracjach i kiedy śpiewa dama w oddali w Eternal Dreams. To nie jest granie złe, orkiestracje we wstępie Promised Land tworzą klimat, wokalnie jednak jest niestety dość średnio i typowo. Bardzo dobrze to brzmi, kiedy idą bardziej w rejony CANDLEMASS i ISOLE, ale takich momentów jest bardzo mało. Takie rzeczy jak Blackness słyszało się już wielokrotnie. I wiadomo, słuchanie motywów CEMETARY i płaczącej gitary PARADISE LOST w Sleep nie jest złe. Tylko od tego momentu zaczyna to się zlewać w jedno i CEMETARY grało ciekawiej za czasów Godless Beauty. Wiadomo, nie da się zrównać z mistrzami, ale Dead Forever, Final Time i Sea of Sorrow to takie typowe granie dla gatunku. Takie rzeczy jak Sea of Sorrow ciekawiej grało LACRIMAS PROFUNDERE, minus oczywiście wokalista, który bardziej inspiruje się Lodmalmem. Dobre by było Walls of Fear, wariacja na temat SENTENCED z debiutu, chociaż nie na tak wysokim poziomie. Szybciej próbują grać w Lost Illusions, ale nawet jak na gatunek, od którego odkryć nie powinno się spodziewać, brzmi to bardzo odtwórczo.
Brzmienie dobrane raczej pod CEMETARY, suche, mocne, i zimne, z delikatnym odcieniem PARADISE LOST momentami. Gitarowo raczej pokazują niewiele i sola to raczej robota na poziomie rzemieślniczym i prostym i przy tworzeniu potężnego klimatu przegrywają z HEAVENWOOD. Klawisze prawie nie istnieją i nie grają zbyt ciekawych rzeczy. Wokalnie jest tylko poprawnie, ale momentami można odnieść wrażenie pewnej mechaniczności w śpiewie i napięcia. Muzyka poprawna, nie wnosząca niczego nowego, brzmiąca dobrze, ale niezbyt przekonująca w swoim smutku. Tylko delikatna zaduma.
Ocena: 6.3/10