04.09.2020, 01:02:49
Desolate Ways - Tearful (2007)
![[Obrazek: R-8311965-1459129440-4105.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/jej9faNujr0VzmN1oPBzQUe43qM=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-8311965-1459129440-4105.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. Sacred Mortals 03:45
2. Cry No More 05:02
3. Cold Embrace 03:08
4. Drowned in Tears 03:25
5. Forgive Me 04:18
6. Alone 03:57
7. Falling Down 05:50
8. Echoes 03:53
9. I Try to Forget 04:41
10. My Pain 04:14
11. Tearful 01:41
Rok wydania: 2007
Gatunek: Gothic Metal
Kraj: Brazylia
Skład:
Max Lima - śpiew, gitara
Elizeu Hainzenreder - gitara
Rodrigo Fernandes - bas
Ricardo Giordano - perkusja
Ocena: 7/10
SteelHammer
![[Obrazek: R-8311965-1459129440-4105.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/jej9faNujr0VzmN1oPBzQUe43qM=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-8311965-1459129440-4105.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. Sacred Mortals 03:45
2. Cry No More 05:02
3. Cold Embrace 03:08
4. Drowned in Tears 03:25
5. Forgive Me 04:18
6. Alone 03:57
7. Falling Down 05:50
8. Echoes 03:53
9. I Try to Forget 04:41
10. My Pain 04:14
11. Tearful 01:41
Rok wydania: 2007
Gatunek: Gothic Metal
Kraj: Brazylia
Skład:
Max Lima - śpiew, gitara
Elizeu Hainzenreder - gitara
Rodrigo Fernandes - bas
Ricardo Giordano - perkusja
DESOLATE WAYS po trasie koncertowej od 2015 roku zaczynał myśleć o materiale na nowy album. Nie obyło się bez zmian w składzie i w 2005 roku z powodu braku zainteresowania z zespołu odszedł basista Rodrigo Fernandes, który został zastąpiony przez Rafaela Giordano. Ten jednak odszedł z powodu różnic co do pomysłu na zespół i ostatecznie w 2006 roku powrócił Fernandes. Zespołu odszedł też perkusista Igo Menegaz i tym razem na perkusji zagrał Ricardo Giordano.
Po roszadach, w 2006 roku udało się nagrać Tearful, który został wydany na początku 2007 roku nakładem bliżej nieznanej i małej wytwórni Erpland.
Tym razem jest mniej orkiestracji HEAVENWOOD, a więcej zadumy SENTENCED, PARADISE LOST i CEMETARY. Jakieś pogłosy Portugalczyków występują w Sacred Mortals, w Cry No More zaczynają grać lżej i delikatniej i taka muzyka ma znacznie większy potencjał niż to, co zaprezentowali na debiucie. Szczególnie, że występują jakieś tła klawiszowe. Momentami jednak za bardzo flirtują z rockiem i zaczyna to przypominać nieudane nagrania POISONBLACK, jak Cold Embrace, najbardziej zaskakujące jest chyba Drowned In Tears, które ma w sobie coś ze smutniejszych nagrań DARK AT DAWN, chociaż bez charyzmy i mocy Thorstena Kohlrauscha. Może i jakieś pogłosy są w Forgive Me z pogłosami SENTENCED i wyjątkowo kończy się to trochę za szybko. Alone miało być kopią HEAVENWOOD albo CEMETARY i w refrenie z czystymi zaśpiewami nie brzmi to źle, zwrotki niestety są bardzo ubogie i proste. Znacznie lepiej wypada nostalgiczny Falling Down w stylu SENTENCED, tutaj zabrakło pomysłu na zakończenie i po 4 minucie jak wokalista kończy, to nie dzieję się nic ciekawego. Typowe CEMETARY pojawia się w solidnym Echoes, a nuta nostalgicznego SENTENCED i POISONNBLACK występuje w I Try to Forget.
Na zakończenie My Pain. Przebojowo płynie, coś jest w tym ze stylu CHARON i SENTENCED, ale w lżejszym, bardziej rockowym wydaniu.
Brzmienie selektywne, ze znacznie bardziej wyeksponowanym basem i mimo tego, że nie powalają oryginalnością i raczej odtwarzają inne zespoły, które odniosły sukces, to jest to znacznie lepiej przyswajalne dzięki większej ekspozycji melodii, choć nie zawsze to wychodzi.
Gitarowo jest niewielka poprawa i sola są ciekawsze, wokalnie Lima śpiewa nieco lepiej, chociaż znacznie ciekawiej brzmi, kiedy śpiewa czysto niż jak próbuje być Lodmalmem albo Holmesem. Na pewno jest to zagrane z większym przekonaniem.
Dobra płyta, jednak nie wprowadzająca w zbytnią zadumę, nie zabijająca przebojami. Poważnych killerów brak i wkrada się lekka monotonia, co jest tutaj największym minusem. Można uznać, że album okazał się sukcesem, bo niedługo po jego nagraniu zainteresowała się nimi większa wytwórnia.
Po roszadach, w 2006 roku udało się nagrać Tearful, który został wydany na początku 2007 roku nakładem bliżej nieznanej i małej wytwórni Erpland.
Tym razem jest mniej orkiestracji HEAVENWOOD, a więcej zadumy SENTENCED, PARADISE LOST i CEMETARY. Jakieś pogłosy Portugalczyków występują w Sacred Mortals, w Cry No More zaczynają grać lżej i delikatniej i taka muzyka ma znacznie większy potencjał niż to, co zaprezentowali na debiucie. Szczególnie, że występują jakieś tła klawiszowe. Momentami jednak za bardzo flirtują z rockiem i zaczyna to przypominać nieudane nagrania POISONBLACK, jak Cold Embrace, najbardziej zaskakujące jest chyba Drowned In Tears, które ma w sobie coś ze smutniejszych nagrań DARK AT DAWN, chociaż bez charyzmy i mocy Thorstena Kohlrauscha. Może i jakieś pogłosy są w Forgive Me z pogłosami SENTENCED i wyjątkowo kończy się to trochę za szybko. Alone miało być kopią HEAVENWOOD albo CEMETARY i w refrenie z czystymi zaśpiewami nie brzmi to źle, zwrotki niestety są bardzo ubogie i proste. Znacznie lepiej wypada nostalgiczny Falling Down w stylu SENTENCED, tutaj zabrakło pomysłu na zakończenie i po 4 minucie jak wokalista kończy, to nie dzieję się nic ciekawego. Typowe CEMETARY pojawia się w solidnym Echoes, a nuta nostalgicznego SENTENCED i POISONNBLACK występuje w I Try to Forget.
Na zakończenie My Pain. Przebojowo płynie, coś jest w tym ze stylu CHARON i SENTENCED, ale w lżejszym, bardziej rockowym wydaniu.
Brzmienie selektywne, ze znacznie bardziej wyeksponowanym basem i mimo tego, że nie powalają oryginalnością i raczej odtwarzają inne zespoły, które odniosły sukces, to jest to znacznie lepiej przyswajalne dzięki większej ekspozycji melodii, choć nie zawsze to wychodzi.
Gitarowo jest niewielka poprawa i sola są ciekawsze, wokalnie Lima śpiewa nieco lepiej, chociaż znacznie ciekawiej brzmi, kiedy śpiewa czysto niż jak próbuje być Lodmalmem albo Holmesem. Na pewno jest to zagrane z większym przekonaniem.
Dobra płyta, jednak nie wprowadzająca w zbytnią zadumę, nie zabijająca przebojami. Poważnych killerów brak i wkrada się lekka monotonia, co jest tutaj największym minusem. Można uznać, że album okazał się sukcesem, bo niedługo po jego nagraniu zainteresowała się nimi większa wytwórnia.
Ocena: 7/10
SteelHammer