Po kilkudziesięciu godzinach wybornej rozgrywki i ja dołączyłem do grona szczęśliwych graczy którym przyszło ukończyć Epilog.
Jeśli chodzi o kwestie balansu, czy poziomu trudności, przeciwnicy mocni byli mocni, ale nie powodowali rwania sobie włosów z głowy, więc można chyba powiedzieć, że uchwycono złoty środek.
Robiąc wycieczkę personalną do Przeznaczenia i moich narzekań, że mamy do czynienia z kolejną złą "bo tak" organizacją. W epilogu nic nie jest oczywiste, samych postaci mrocznych jest znacznie więcej, a co za tym idzie więcej punktów widzenia, pomysłów, Zakon przestaje być monolitem, a ukazuje się nam jako organizacja gdzie prócz fanatyków znajdują się ludzie honorowi czy też o bardziej zrównoważonych poglądach.
Oczywiście najlepszą rzeczą jaka przydarzyła mi się w modzie, był przycisk nowej gry, który upewniał się, czy na pewno chcę to zrobić. Oszczędziło mi to zapewne zdenerwowania.
A teraz już na poważnie. Cały okupacyjny klimat został bardzo rzeczowo oddany, jednak wydaje mi się, że udało się przy tym przemycić kilka śmieszków i swoistych "mrugnięć" w kierunku gracza. Takie rzeczy jak kucie mieczy dla powstańców naprawdę nadają klimat. Ponadto, o ile "teoretycznie" wątek główny prowadzi nas ku rzeczom nadnaturalnym, magii, bogom etc..., nie czułem się tak przytłoczony i zmieszany jak w przypadku wątku Starożytnego Kultu w Przeznaczeniu. Dla mnie modyfikacja opowiada o losach zwykłych ludzi w niezwykłej rzeczywistości, a ścięcie Apogeona to tylko środek do zapewnienia spokoju mieszkańcom, a nie cel sam w sobie. Byłem pod wrażeniem tego, jak misternie zostały rozplanowane questy, ich wzajemne relacje wobec siebie oraz znaczenie dla rozwoju fabuły. W grze naprawdę mało jest zadań prostych, zamkniętych w jednej lokacji, a te które należą do wyjątków, jak "Farma mrocznego barona" przedstawiają wysoką wartość fabularną same w sobie. Pożegnania stanowią fajny smaczek, tutaj szczególnie zapadł mi w pamięć Izbor, jednocześnie ubolewam nad brakiem kwestii dla kilku postaci, które ja osobiście uważam, za godne tego wyróżnienia (m.in: Babo, Grom).
Szczególnie pozytywne wrażenie wywarły na mnie bronie baronów i mechanika za nimi idąca, gniew innosa chowa się przy potędze wiatru.
Jeśli chodzi o kwestie rozwoju postaci, gra łucznikiem jest przyjemna, a zielska jest tyle, że bez problemu uwarzymy mnóstwo specyfików. Wyuczyłem się wszystkich trofeów, ale chyba języki, serca i płytki były całkowicie zbędne. Z alchemii tylko mikstura zręczności, wszystkie punkty w zręczność i łuki, jedynie 2PN w broń jednoręczną.
Tak prezentowała się moja postać przed odpłynięciem:
![[Obrazek: GhX77gy.png]](https://imgur.com/GhX77gy.png)
A i jako mroczny mag w przeznaczeniu, ubolewam nad tym, że nie stałem się kanonem
, jednak ze względu na rezygnację z run oraz sprowadzenie bohatera z początku do poziomu kupy nie ma to znaczenia dla rozgrywki.
Oczywiście zapomniałem uwzględnić:
- Wielki banan na ryju sprawiło mi pociągnięcie wątku starej Bilgota
- Szkoda, że dopiero w Przebudzeniu dano fabularną podkładkę pod zmianę jednej z fundamentalnych mechanik Gothica, czyli spanka
- Nie wiem czy grałem nieuważnie w przeznaczenie, ale zdziwiłem się, że Fortuno rozmawia z graczem tak, jakby oczywistym było, że dołączył do magów wody (w sensie spoko motywem jest to, że pokazane są rzeczy które stały się poza Mrocznym, ale byłyby jego udziałem gdyby był w innej gildii, jednak odniosłem czasem wrażenie, że wygląda to tak, jakby dialogi były pisane pod inną ścieżkę, a przecież lore jest jedno jeśli chodzi o kanon rozgrywki Epilogu)
Jeśli chodzi o kwestie balansu, czy poziomu trudności, przeciwnicy mocni byli mocni, ale nie powodowali rwania sobie włosów z głowy, więc można chyba powiedzieć, że uchwycono złoty środek.
Robiąc wycieczkę personalną do Przeznaczenia i moich narzekań, że mamy do czynienia z kolejną złą "bo tak" organizacją. W epilogu nic nie jest oczywiste, samych postaci mrocznych jest znacznie więcej, a co za tym idzie więcej punktów widzenia, pomysłów, Zakon przestaje być monolitem, a ukazuje się nam jako organizacja gdzie prócz fanatyków znajdują się ludzie honorowi czy też o bardziej zrównoważonych poglądach.
Oczywiście najlepszą rzeczą jaka przydarzyła mi się w modzie, był przycisk nowej gry, który upewniał się, czy na pewno chcę to zrobić. Oszczędziło mi to zapewne zdenerwowania.
A teraz już na poważnie. Cały okupacyjny klimat został bardzo rzeczowo oddany, jednak wydaje mi się, że udało się przy tym przemycić kilka śmieszków i swoistych "mrugnięć" w kierunku gracza. Takie rzeczy jak kucie mieczy dla powstańców naprawdę nadają klimat. Ponadto, o ile "teoretycznie" wątek główny prowadzi nas ku rzeczom nadnaturalnym, magii, bogom etc..., nie czułem się tak przytłoczony i zmieszany jak w przypadku wątku Starożytnego Kultu w Przeznaczeniu. Dla mnie modyfikacja opowiada o losach zwykłych ludzi w niezwykłej rzeczywistości, a ścięcie Apogeona to tylko środek do zapewnienia spokoju mieszkańcom, a nie cel sam w sobie. Byłem pod wrażeniem tego, jak misternie zostały rozplanowane questy, ich wzajemne relacje wobec siebie oraz znaczenie dla rozwoju fabuły. W grze naprawdę mało jest zadań prostych, zamkniętych w jednej lokacji, a te które należą do wyjątków, jak "Farma mrocznego barona" przedstawiają wysoką wartość fabularną same w sobie. Pożegnania stanowią fajny smaczek, tutaj szczególnie zapadł mi w pamięć Izbor, jednocześnie ubolewam nad brakiem kwestii dla kilku postaci, które ja osobiście uważam, za godne tego wyróżnienia (m.in: Babo, Grom).
Szczególnie pozytywne wrażenie wywarły na mnie bronie baronów i mechanika za nimi idąca, gniew innosa chowa się przy potędze wiatru.
Jeśli chodzi o kwestie rozwoju postaci, gra łucznikiem jest przyjemna, a zielska jest tyle, że bez problemu uwarzymy mnóstwo specyfików. Wyuczyłem się wszystkich trofeów, ale chyba języki, serca i płytki były całkowicie zbędne. Z alchemii tylko mikstura zręczności, wszystkie punkty w zręczność i łuki, jedynie 2PN w broń jednoręczną.
Tak prezentowała się moja postać przed odpłynięciem:
![[Obrazek: GhX77gy.png]](https://imgur.com/GhX77gy.png)
A i jako mroczny mag w przeznaczeniu, ubolewam nad tym, że nie stałem się kanonem

Oczywiście zapomniałem uwzględnić:
- Wielki banan na ryju sprawiło mi pociągnięcie wątku starej Bilgota
- Szkoda, że dopiero w Przebudzeniu dano fabularną podkładkę pod zmianę jednej z fundamentalnych mechanik Gothica, czyli spanka
- Nie wiem czy grałem nieuważnie w przeznaczenie, ale zdziwiłem się, że Fortuno rozmawia z graczem tak, jakby oczywistym było, że dołączył do magów wody (w sensie spoko motywem jest to, że pokazane są rzeczy które stały się poza Mrocznym, ale byłyby jego udziałem gdyby był w innej gildii, jednak odniosłem czasem wrażenie, że wygląda to tak, jakby dialogi były pisane pod inną ścieżkę, a przecież lore jest jedno jeśli chodzi o kanon rozgrywki Epilogu)
Ładne słowa nie wystarczą, aby zmienić świat. ~ Lelouch Lamperouge