24.07.2022, 17:56:55
Tierra Santa - Sangre de reyes (2001)
![[Obrazek: 4413.jpg?0434]](https://www.metal-archives.com/images/4/4/1/3/4413.jpg?0434)
tracklista:
1.David y el gigante 05:33
2.La ciudad secreta 03:44
2.La ciudad secreta 03:44
3.Pegaso 04:03
4.Juana de Arco 04:25
5.La sombra de la bestia 05:13
6.Dos vidas (Prólogo "La armada") 02:08
7.La armada invencible 04:23
8.El laberinto del Minotauro 05:07
9.El amor de mi vida 04:53
10.Mi tierra 03:47
11.Sangre de reyes 04:21
11.Sangre de reyes 04:21
rok wydania: 2001
gatunek: heavy metal
kraj: Hiszpania
skład zespołu:
Ángel San Juan - śpiew, gitara
Arturo Morras - gitara
Roberto Gonzalo - gitara basowa
Iñaki Fernández - perkusja
Pacho - instrumenty klawiszowe
Jest to trzecia płyta TIERRA SANTA wydana przez Locomotive Records. Ukazała się w roku i perfekcyjność stylu z płyty poprzedniej grupa tu doprowadziła do perfekcji absolutnej.
Nie trzeba było niczego zmieniać w stylu, niczego poprawiać i niczego modernizować. Wyborny, wyważony, ale heroiczny wokal San Juana i podane z wielką energią i pasją rozpoznawalne riffy IRON MAIDEN, na tyle delikatnie zarysowane, że nikt tu TIERRA SANTA "tribute" bandem nazwać nie może. I dlatego potoczysty David y el gigante to pierwszy tu majstersztyk, a La ciudad secreta z mocniejszymi gitarowymi akordami i eterycznym planem klawiszowym i ognistą melodią, to majstersztyk drugi. I tak już do końca, nic nie schodzi poniżej poziomu majstersztyku epickiego heavy z pewnymi elementami power. Po prostu zadziwiają, wprawiają w zachwyt swobodą wykonania niesamowitych melodii za każdym razem. Ileż misternego riffowania w Pegaso i jak potem dodatkowo potężnie i z rozmachem to rozwijają... TIERRA SANTA po prostu. Ten dumny galop w Juana de Arco inkrustowany gitara solową, ta opowieść prawdziwie iberyjsko gorąca i dramatyczna. Niezwykłe są refreny z tej płyty, a ten chyba zajmuje tu miejsce szczególne, a może raczej ten z pełnego emocjonalnych wokali mega heroicznego La sombra de la bestia? Nie można się zdecydować, to wszystko jest po prostu majstersztyk! I znowu te misterne riffowanie w szybkich tempach w La armada invencible jest hipnotyzujące, a wraz Prologiem i tą zadziorną melodią dewastuje absolutnie. Genialnie pomyślane i genialnie zagrane. Czasem się można spotkać ze stwierdzeniem, że El laberinto del Minotauro jest na tu zbyt sentymentalny, za łagodny. Czyżby, a co mu brakuje w tych umiarkowanych tempach i spokojnym dawkowaniu heroicznej przebojowości do ideału? Nic. Taki zarzut nie pada w stosunku do zaśpiewanego przy pianinie i z gitarami akustycznymi El amor de mi vida... Bo po prostu nie można niszczyć magii nastroju. Za bardzo sentymentalnym jednak być nie można i rozpędzają się w Mi tierra i rozpędzają się jeszcze bardziej w polatującym ku niebu refrenie, a klawisze dodają dodatkową parę skrzydeł. Tytułowy Sangre de reyes został umieszczony na końcu. Sprytnie, bo wydawałoby się, że już niczym zachwycić bardziej niż do tej pory nie mogą. A jednak! Coś pięknego? Mało powiedziane. Ta gitara i ten ognisty motyw, jaki tu się pojawia jako ornamentacja. Klasyk, wielki klasyk.
Pyszna, przepyszna realizacja dźwięku przez braci San Martin i gdzie tak fantastycznie bas w tych czasach punktuje jak na tej płycie? No pewnie w IRON MAIDEN.
TIERRA SANTA stał się gigantem, a od tej płyty każda następna była już narodowym metalowym muzycznym świętem.
Powtarzam. Majstersztyk przez duże M.
ocena: 10/10
new 24.07.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"