30.07.2022, 09:57:50
WarCry - Donde Esta la Luz? (2005)
![[Obrazek: 68502.jpg?2020]](https://www.metal-archives.com/images/6/8/5/0/68502.jpg?2020)
tracklista:
1.Nuevo mundo 04:49
2.El anticristo 05:14
3.El regreso 04:59
4.Perdido 05:22
5.Hacia el infierno 04:31
6.El amor de una madre 04:56
7.Contra el viento 04:31
7.Contra el viento 04:31
8.En un lugar sin Dios 05:24
9.Tu ausencia 04:43
9.Tu ausencia 04:43
10.El último 06:02
rok wydania: 2005
gatunek: melodic heavy metal
kraj: Hiszpania
skład zespołu:
Víctor García González - śpiew
Pablo García Fernández - gitara
Fernando Gonzalez Mon - gitara
Fernando Gonzalez Mon - gitara
Roberto García - gitara basowa
Alberto Ardines Álvarez - perkusja
Manuel Ramil - instrumenty klawiszowe
Bardzo szybko po "Alea Jacta Est", bo już w lutym 2005 Jaus Records wydaje kolejny album WARCRY. Jest w składzie nowy basista Roberto García, z którym poprzednio byli członkowie AVALANCH grali właśnie w AVALANCH.
Muzyczna niespodzianka? Zdecydowanie tak. WARCRY zagrał coś zupełnie innego niż na płycie poprzedniej i tym razem to melodyjny heavy metal w średnich tempach, bez neoklasyki, symfoniki, progresywnych aranżacji i epickiego zacięcia. Tylko melodyjny heavy metal? Czy to może być frapujące i porywające? W wykonaniu WARCRY tak. Ten zespół już przemycał wcześniej na swoich albumach podobne utwory, zawsze wychodziło to co najmniej bardzo dobrze, a tym razem Víctor García González stworzył w takim graniu znakomite melodie. Proste, natychmiast zapadające w pamięć melodie, rock/metalowo bujające refreny, a wszystko zagrane z taką gracją i elegancją, że to po prostu zdumiewa. Do tego żadnego hard rocka, rocka stadionowego i jeśli gdzieś szukać jakichś analogi, to może w mocno zagranym AOR, ale chyba tylko w opcji fantastycznych pastelowych partii klawiszowych Manuela Ramila w planie drugim, z lekkim ich wysuwaniem do przodu w odpowiednim momencie. I ta gra gitarzystów... No po prostu fenomenalna w tej powściągliwości i jeśli okładka tak by wskazywała na jakieś progresywne inklinacje, to tego prawie zupełnie tu nie ma (może poza pewnymi motywami z El anticristo). Po raz kolejny - w prostocie siła! Víctor García w znakomitej formie głosowej, po prostu znakomitej. On tu dominuje, pod niego grają poza wybitnej klasy solówkami Pablo García i Fernando Gonzalez. Rozpoczyna się od absolutnego zniszczenia w postaci Nuevo mundo. Ależ to killer, ależ to hit! I te refreny śpiewane chóralnie - ekstraklasa w El anticristo. Jest na tej płycie dużo metalu introwertycznego, osobistego jakby dla Víctor García i on tak pięknie maluje te emocje, tę refleksję, romantyczną nostalgię w El regreso i w poruszającym songu z gitarami akustycznymi i pianinem El amor de una madre. Te melodie są takie urzekające... Ta z rytmicznego Perdido, ta z romantycznego Hacia el infierno (te klawisze!). Jaki wyborny efekt osiągają tak prostymi środkami w Contra el viento... Dzwony rozpoczynają En un lugar sin Dios i jest to jeden z najpiękniejszych hiszpańskich songów romantycznych tego okresu, a przy tym taki skromny w środkach wyrazu, praktycznie gitarowy. I jeszcze raz podkreślam - ten album to natchniony śpiew Víctora García! W Tu ausencia jeszcze więcej natchnionych wokali Victora i pewne mniej metalu, a więcej wysmakowanego rocka, ale wspomniałem o AOR. Tak, w najlepszym wydaniu, w najlepszym z możliwych. Urzekające, hipnotyzujące... Zaczyna się od mega hita, ale takim się nie kończy. El último jest bardzo dobry, ale tu zabrakło jednak tego od razu rzucającego na kolana elementu nieodpartej przebojowości i pewnie ten refren byłoby ciężko zanucić.
Mastering wykonał "Big Simon" Simón Echevarría Romero. Ciekawe, że zastosował dosyć ostry i surowy sound gitar zbliżony do tego, jaki w tym czasie zaproponował dla SARATOGA, a przecież ta muzyka nie jawi się tu ani jako ostra, ani jako surowa. Wyborne ustawienie basu, jedno z najlepszych na hiszpańskich heavy i power metalowych płytach. Jest to jedno z ostatnich dzieł Big Simona w studio. Rak pokonał go w roku następnym. Jego pamięci poświęcona została następna płyta WARCRY.
Majstersztyk melodic heavy metalu, cokolwiek by nie mówili niereformowalni wielbiciele "Alea Jacta Est".
ocena: 9,6/10
new 30.07.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"