Tierra Santa
#7
Tierra Santa - Caminos de fuego (2010)

[Obrazek: 283765.jpg]

tracklista:
1.Caminos de fuego 04:21
2.La leyenda del holandés errante 03:37
3.Reina de Egipto 05:23
4.Arde Babilonia 02:57
5.Libre 03:59
6.Ejércitos de las tinieblas 03:17
7.Para siempre 04:17
8.La voz del destino 03:12
9.El fin de los días 06:04
10.Eterna y sagrada 03:49

rok wydania: 2010
gatunek: melodic heavy metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu:
Ángel San Juan - śpiew, gitara
Arturo Morras - gitara
Roberto Gonzalo - gitara basowa
David Karrika - perkusja
Juan Antonio San Martín - instrumenty klawiszowe


W roku 2008 TIERRA SANTA zostaje rozwiązany. O przyczynach mówiło się różnie, faktem jest natomiast to, że żal po tej decyzji był wśród wielomilionowej rzeszy fanów na całym świecie ogromny. TIERRA SANTA stał się przez te wcześniejsze lata swoistą instytucją. Nawoływania do powrotu odniosły skutek i w roku 2010 grupa została reaktywowana przez Ángela San Juana, niemal w tym samym składzie z roku 2008 i jedynie Juan Antonio San Martín, od lat współpracujący z zespołem i twórca soundu, przejął instrumenty klawiszowe. Po raz pierwszy na płycie mógł także zaprezentować swoje umiejętności perkusista David Karrika, bo Iñaki Fernández odszedł jeszcze w roku 2006 i dołączył do ZENOBIA. Jak przystało na zespół tak utytułowany, nowa płyta została wydana przez słynną wytwórnię Maldito Records z Walencji, z którą zespół podpisał wieloletni kontrakt.

Od TIERRA SANTA oczekiwano określonej muzyki, jasno gatunkowo wyrażonej i taka się na tej płycie znalazła. Średnie tempa, rozpoznawalny styl melodii, to mało oryginalne rozpoczęcie tej płyty w postaci Caminos de fuego. Jest dobrze, ale to już było i było lepsze. Już La leyenda del holandés errante w zasadzie w tym samym melodyjnym, rytmicznym stylu jest lepszy, wciąż jednak grupa garściami czerpie z melodii, które już zostały w bardzo podobny sposób na wcześniejszych płytach. Tu mamy motyw IRON MAIDEN w solo, ale tak bardzo delikatnie tylko zarysowany... Przywiązanie do epickiej tradycji to Reina de Egipto i Arde Babilonia. Tak, w Reina de Egipto tych motywów może nieco więcej, ale generalnie zanim się ta kompozycja na dobre rozwinie z tego delikatnego grania rockowego w pierwszej części w jakieś realnie heroiczne motywy, to już jest koniec. Za miękko jak na zespół heavy metalowy. A Arde Babilonia jest znakomity, ale czemu taki krótki? Jak na taki klasyczny, potoczysty TIERRA SANTA ze świetnym refrenem jest po prostu za słabo rozbudowany, a można tu było sporo ciekawych rzeczy dołożyć i rozwinąć. Coś musiało być ulta romantyczne, sentymentalne i rzewne i taki jest Libre. Zyskuje za każdym kolejnym przesłuchaniem, aż się dochodzi do wniosku, że AOR to mocna broń TIERRA SANTA. Para siempre to po raz drugi zagranie na uczuciach i zgrabnie to wyszło w dosyć oszczędnej pracy gitarzystów i tak uroczyście, i bez metalowej przemocy jak w stylistyce... AOR. AOR klawisze i motywy rock/metalowe w przebojowej, eleganckiej formie RAINBOW Turner Era słychać w Ejércitos de las tinieblas i ta wycieczka jest owocna i udana.
Melodic heavy metal, ocierający się mocno o rock. Dużo tego na tym albumie, bo taki jest łagodny, nostalgiczny La voz del destino, mimo że w zamyśle miało to być bardziej epickie. Niespecjalny jest ten refren... Może za dużo tych zapożyczeń klawiszowych łączników w stylu AOR na tej płycie. Tyle, że fajnie to brzmi w raczej po prostu tylko dobrym i mało wyrazistym El fin de los días. Dobrze, że się to kończy bardziej epickim Eterna y sagrada, szybszym, klasycznym dla zespołu, z doskonałym classic heavy refrenem i pięknymi solami gitarowymi. W końcu chcemy słuchać heavy metalu i takich monumentalnych i bombastycznych zakończeń, jak w tej kompozycji.

Można odnieść wrażenie, że ten zestaw kompozycji został przygotowany w pośpiechu, w dużym stopniu o wykorzystane już wcześniej podobne melodie i tak szybko nagrany tylko dzięki ogromnemu doświadczeniu całej ekipy. Ponadto, sam Ángel San Juan zaśpiewał owszem bardzo dobrze, ale tego autentycznego ognia i pasji z poprzednich płyt tu nie słychać.
Brzmienie jest stosunkowo lekkie i tym razem mastering wykonał Enrique Soriano, z umiarkowanym w tym zakresie jeszcze wówczas doświadczeniem. Poprawny, ugładzony sound bez jakiegoś widocznego błysku. Dosyć słabo zaznaczone zostały instrumenty klawiszowe i słychać, że San Martín coś tam w planie dalszym sympatycznego gra, ale nie bardzo słychać co.
Płyta na zamówienie publiczne? Może nie do końca, ale ziarno prawdy w tym tkwi na pewno.


ocena: 8/10

new 4.08.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Tierra Santa - przez Memorius - 19.07.2022, 15:07:05
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 22.07.2022, 10:07:04
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 24.07.2022, 17:56:55
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 25.07.2022, 19:53:59
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 30.07.2022, 16:00:02
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 02.08.2022, 17:39:51
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 04.08.2022, 17:59:03
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 15.08.2022, 19:18:23
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 22.08.2022, 17:59:44
RE: Tierra Santa - przez Memorius - 28.08.2022, 13:55:46
RE: Tierra Santa - przez SteelHammer - 30.11.2024, 02:11:04

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości