22.08.2022, 17:59:44
Tierra Santa - Quinto elemento (2017)
![[Obrazek: 670647.jpg?5438]](https://www.metal-archives.com/images/6/7/0/6/670647.jpg?5438)
tracklista:
1.Quinto elemento 04:39
2.Caín 04:06
3.Donde moran los malditos 04:17
4.Lodo 04:39
2.Caín 04:06
3.Donde moran los malditos 04:17
4.Lodo 04:39
5.Revolución 03:27
6.Hombres sin tierra 04:10
7.Moby Dick 04:39
8.Entre el bien y el mal 04:30
9.Fuego en el paraíso 04:28
9.Fuego en el paraíso 04:28
10.De la calle al cielo 03:21
rok wydania: 2017
gatunek: melodic heavy metal
kraj: Hiszpania
skład zespołu:
Ángel San Juan - śpiew, gitara
Dan Diez Benito - gitara
Roberto Gonzalo - gitara basowa
David Karrika - perkusja
Juan Antonio San Martín - instrumenty klawiszowe
Arturo Morras odszedł, ale grupa otrzymała godne zastępstwo, bo dołączył Dan Diez Benito z ZENOBIA (ex RED WINE). W październiku 2017 Maldito Records przedstawia kolejny album TIERRA SANTA.
Można powiedzieć, że to album zachowawczy. Faktycznie, mamy do czynienia z tym samym kursem i muzycznym stylem jak w roku 2013, tyle że sound, tym razem ponownie w opcji masteringu stworzony przez Enrique Soriano, jest nieco cięższy, bardziej metalowy i w klawiszach odrobinę nowocześniejszy. Dominacja Ángela San Juana jest absolutna i Dan Diez gra tu po prostu drugą gitarę do motywów, o których by można powiedzieć - "na której płycie ja to już słyszałem" i pewnie odpowiedź "na Mi nombre será leyenda" byłaby najbliższa prawdy.
Nie ma co ukrywać, TIERRA SANTA zbudował sobie wierne grono słuchaczy z kręgu znacznie szerszego niż ten, który zachwycał się maidenowskimi natarciami epickimi w dawnych latach. Konsumenci melodyjnego rocka po raz kolejny otrzymali to co chcieli, a że lider w formie znakomitej, to i wszystko jest w najlepszym porządku, nawet jeśli oryginalność tych kompozycji jest bliska zeru. Elegancko i z dużą pewnością siebie popełniają autoplagiaty w bardzo przyjemnych dla ucha, miarowych i rytmicznych Quinto elemento, Lodo, Entre el bien y el mal.
Wśród tych powtórek z powtórek wyróżnia się nieco bardziej Cain o pewnych cechach dawnych kompozycji heroiczno-epickich, choć może styl planu klawiszowego świadczy o czymś innym. Donde moran los malditos jako song refleksyjny i semi balladowy sprawdza się głównie dlatego, że to dosyć mocno zostało zagrane na dwie gitary i ten melodic heavy się tu faktycznie czuje. Za to w Hombres sin tierra ten wycyzelowany i wystudiowany sentymentalizm jest już nieco irytujący. Żwawo pracują gitarzyści w Revolución, co z tego jednak, skoro to piąty wariant tej samej melodii z tego albumu. Tak przy okazji... Sola z tego albumu są bardzo uproszczone i dziwi to, że taki technicznie zaawansowany gitarzysta jak Dan Diez gra tu zupełnie bez żadnej inwencji. Nawet te duety są tu tak straszliwie przewidywalne. Łowy na Moby Dicka takie nieco mało emocjonujące, choć z drugiej strony jest jednak jeden z najbardziej tu metalowych utworów, przynajmniej tak się starają zabrzmieć. Refren doprawdy mógł jednak być bardziej dramatyczny. A może nie mógł? Tak nagle ostro zaryczały gitary w Fuego en el paraíso, że aż się niemiecki hard'n'heavy przypomniał... Słabo, słabo tym razem i te AOR klawisze jakoś zupełnie nie pasują. Ogólnie to po raz kolejny w zdominowanym przez dwie gitary graniu TIERRA SANTA Juan Antonio San Martín nie ma wielkiego pola manewru. Podgrywa, po prostu podgrywa. Poetyka gitar akustycznych tym razem pozostawiona została na koniec w De la calle al cielo. Nic ciekawego, a szkoda bo godny zapamiętania akcent tu by się na zakończenie płyty bardzo przydał.
Podobne to do siebie wszystko, bardzo podobne i tak się wydaje, że pomysły na melodie oryginalne w tym obszarze się wyczerpały.
Oczywiście, wśród szerokiej rzeczy fanów, niekoniecznie o wymagających gustach muzycznych, także i ten album cieszył się dużym powodzeniem, jednak po wydaniu tego LP grupa w opcji nagraniowej zamilkła na kolejnych pięć lat.
Garść miłych dla ucha melodii...
ocena: 7,4/10
new 22.08.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"