07.11.2023, 18:00:57
Doomshine - Thy Kingdom Come (2004)
![[Obrazek: 41908.jpg]](https://www.metal-archives.com/images/4/1/9/0/41908.jpg)
Tracklista:
1. Where Nothing Hurts But Solitude 06:47
2. Venus Day 05:38
3. Light a Candle for Me 05:41
4. Creation (Sad Angel Legend - Chapter of Hope) 06:11
5. Sleep with the Devil (Sad Angel Legend - Chapter of Belief) 06:03
6. Shine on Sad Angel (Sad Angel Legend - Chapter of Doom) 08:02
7. A Room Without View 05:58
8. The Cross (Still Stands for Pain) 07:54
9. Valiant Child of War 05:25
Rok wydania: 2004
Gatunek: epic doom metal
Kraj: Niemcy
Skład zespołu:
Tim Holz - śpiew, gitara
Sven Podgurski - gitara
Carsten Fisch - gitara basowa
Markus Schlaps - perkusja
Pochodzący z Ludwigsburga w Badenii-Wirtembergii DOOMSHINE zadebiutował w barwach wytwórni Iron Glory Records w czerwcu 2004, po kilku latach istnienia, początkowo pod nazwą SLEEP WITH THE DEVIL. I zagrali doom klasyczny, co w Niemczech wcale nie jest takie częste, ale to w końcu słynąca z kultury Wirtembergia.
Rozpoczęcie tej płyty jest kapitalne i zdumiewające. Where Nothing Hurts But Solitude to przykład jak można zagrać w stylu SOLITUDE AETERNUS z lat 1991-1992, pozostając w ścisłym stylistycznym kręgu amerykańskich Mistrzów, a równocześnie dodać coś interesującego od siebie, w tym przypadku łagodniejsze i bliższe klasycznemu heavy metalowi partie wokalno-instrumentalne. Dokładają pełne elegancji melodyjnej melancholii w znakomitym Venus Day i tu odnoszą się nawet do gotyckiego metalu atmosferycznego w delikatnych, poetyckich zwrotkach. Kroczący Light a Candle for Me to znowu bardziej szkoła szwedzka, blisko tu CANDLEMASS, tak w wykorzystaniu długich wybrzmiewań jak i kruszących riffów granych w mrocznych, chłodnych tonacjach. Interesująco i miejscami nieschematycznie...
Centralną część albumu zajmuje tryptyk Sad Angel Legend i dwie pierwsze części są dobre, ale nie wyrastają ponad dobry poziom szkoły grania doom metalu skupionej wokół wytwórni Hellhound. Najbardziej odróżniającym elementem jest wokal, bo robiący tu od początku do końca bardzo dobrze Tim Holz nie ma nic wspólnego z zawodzeniem w stylu Ozzy Osbourne'a w doomowej panierce. To klasyczny heavy metalowy wokalista o głosie ciepłym i melancholijnym, a przy tym, gdy trzeba, o autentycznej dramatycznej barwie. Tryptyk dewastuje w trzeciej części i Shine on Sad Angel to znowu soczysty, zwalisty i ultra epicki doom w stylu SOLITUDE AETERNUS. Ależ tu jest refren! Absolutny majstersztyk i ogólnie majstersztyk jak oni to powoli i konsekwentnie rozwijają. Przecudownej urody dramatyczne sola i te gitary tu autentycznie płaczą. Klimat epickiego doom podtrzymują w spokojnie rozegranym A Room Without View z ciekawie punktującym basem i onirycznym fragmentem w części drugiej. Dostojnie, dramatycznie i majestatycznie rozgrywają The Cross (Still Stands for Pain), gdzie pojawia się także nieco horror metalu, pierwiastki progresywne i łagodne momenty psychodelicznego rocka. W ostatnim Valiant Child of War sporo melodyjnego rocka w połączeniu z heavy/doom, ale ten utwór to przede wszystkim piękny refren, przy czym typowo tradycyjnie heavy metalowy.
Achim Köhler z realizacją albumów doom metalowych nie miał do tego momentu zbyt wiele do czynienia i może to i dobrze, bo stworzył sound ciepły i selektywny, bez dźwiękowego brudu stonera i to sound szlachetny, gdy trzeba miażdżący ciężarem gitar w najlepszym stylu klasyków gatunku. Ustawienie basu - kapitalne!
Konkludując. Na scenie niemieckiej pojawił się zespół o ogromnym potencjale, nagrywający jednak rzadko, przez co nie zyskał popularności, na jaką niewątpliwie zasługiwał.
ocena: 8,9/10
new 7.11.2023
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"