08.07.2024, 15:04:18
Dream Evil - Metal Gods (2024)
![[Obrazek: 571683.jpg?sfrm=png]](https://www.emp-shop.pl/dw/image/v2/BBQV_PRD/on/demandware.static/-/Sites-master-emp/default/dwf35b4a3b/images/5/7/1/6/571683.jpg?sfrm=png)
Tracklista:
1. Metal Gods 03:30
2. Chosen Force 05:07
3. The Tyrant Dies at Dawn 03:55
4. Lightning Strikes 04:22
5. Fight in the Night 03:48
6. Masters of Arms 03:34
7. Born in Hell 03:52
8. Insane 04:28
9. Night Stalker 04:38
10. Y.A.N.A. 04:10
Rok wydania: 2024
![[Obrazek: 571683.jpg?sfrm=png]](https://www.emp-shop.pl/dw/image/v2/BBQV_PRD/on/demandware.static/-/Sites-master-emp/default/dwf35b4a3b/images/5/7/1/6/571683.jpg?sfrm=png)
Tracklista:
1. Metal Gods 03:30
2. Chosen Force 05:07
3. The Tyrant Dies at Dawn 03:55
4. Lightning Strikes 04:22
5. Fight in the Night 03:48
6. Masters of Arms 03:34
7. Born in Hell 03:52
8. Insane 04:28
9. Night Stalker 04:38
10. Y.A.N.A. 04:10
Rok wydania: 2024
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: Szwecja
Skład zespołu:
Niklas Isfeldt - śpiew
Markus Fristedt - gitara
Fredrik Nordström - gitara, instrumenty klawiszowe
Peter Stalfors - bas
Sören Fardvik - perkusjaDREAM EVIL ponownie zaliczyło siedem lat studyjnego milczenia i jedyną zmianą, jaka zaszła jest nowy perkusista, Sören Fardvik z thrash metalowego PAGANDOM.
Premiera siódmego już albumu odbędzie się 26 lipca 2024 roku nakładem Century Media Records.
Metal Gods to tytuł bardzo ambitny i może świadczyć o wielu rzeczach, jednak w tytułowym utworze DREAM EVIL postawiło na ostatnio popularne hołdy dla innych zespołów. Robiło to IRON SAVIOR, robił to SABATON, to dlaczego nie DREAM EVIL? Wyszło typowo i bez niespodzianek, bardziej w stylu JUDAS PRIEST niż MAJESTY, jednak The Book of Heavy Metal było bardziej przekonujące. Na pewno jednak jest to krok w dobrą stronę po rozczarowującym Six, chociaż Chosen Force to już melodic heavy metal wtórny i bez historii, a SINNER grał ciekawiej takie rzeczy, tak jak PRIMAL FEAR. To samo można powiedzieć o Fight in the Night.
Jakąś formą powrotu do złotych czasów jest The Tyrant Dies at Dawn, ale tutaj zabrakło zabawy konwencją, czegoś niespodziewanego, czym zawsze DREAM EVIL potrafiło zaskoczyć, a to nic poza bezpiecznym, szwedzkim heavy metalem. Przeciętnie wypada rockowy Lightning Strikes z glamowymi ciągotami czy sztucznym, rockowym Masters of Arms i to dziwne, że już zjadają własny ogon, pożyczając pomysły z tytułowego Dream Evil. W dynamicznych kompozycjach brakuje powera i dobrym tego przykładem jest Born in Hell, który jest wulgarny tylko lirycznie, muzycznie to bezzębny tygrys, któremu obcięto pazury. Gdzieś w tym jest IRON MAIDEN, ale w wersji usypiającej. Ze snu nie wybudza gładziutki i grzeczniutki Insane, który próbuje wskrzesić boysbandowe zagrywki z Six.
Night Stalker wybudza z letargu mocnym wprowadzeniem, dalej jednak jest to toporny i ograny do bólu heavy metal, ale tutaj ten jeden raz Niklas Isfeldt śpiewa z przekonaniem, chociaż na całym albumie on nie śpiewa źle, co najwyżej manierycznie. Gitar niestety nie ma za co pochwalić, coś tam Fristedt gra, Nordström po nim, ale nie wynika z tego nic ciekawego, sola są biedne, a gra odpustowa jak w fatalnym Y.A.N.A, który kończy ten LP.
Brzmienie jest dobre, tylko zespół bez życia. Wydawałoby się, że Sören Fardvik powinien wnieść trochę życia do tej muzyki, ale gra tutaj podstawowe, niezbyt imponujące rzeczy.
Six to był bolesny upadek na granicy słuchalności i trudno było go przebić. Tutaj DREAM EVIL się lekko poprawioło, ale nie jest to ten sam, energiczny i pełen życia zespół, który zmiata słuchaczy refrenami pełnymi mocy czy melodiami, które zapadają na długo w pamięć. Wyszło zachowawczo, poprawnie, grzecznie według schematu i bez emocji. Do tego niczym czarna dziura wchłania jakąkolwiek iskrę energii, jaka mogłaby się tu pojawić. Zabrakło pomysłów i zabrakło pasji.
A gdzie nie ma tych dwóch rzeczy, jest rutyna.
Ocena: 5.8/10
SteelHammer
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Century Media Records.