Steel Inferno
#2
Steel Infern - Rush of Power (2024)

[Obrazek: 1277494.jpg?2941]

Tracklista:
1. The Abyss 03:53      
2. Cut Down by the Chainsaw 03:20      
3. Hunt the Rush 03:12      
4. Power Games 04:03      
5. Electrocuter 03:01      
6. Cathedral Run 04:30      
7. The Blitz 04:45      
8. Attack 03:06      
9. Coven in the Dark 04:26

Rok wydania: 2024
Gatunek: Speed/Heavy Metal
Kraj: Dania

Skład zespołu:
Chris Rostoff - śpiew
Lars Lyndorff Krelskov - gitara
Jens Andersen - gitara
Thierry Zubritovsky - bas
Krzysztof Baran - perkusja


W tym samym składzie, co w 2022 roku powraca duński STEEL INFERNO, ponownie ze wsparciem duńskiej wytwórni From The Vaults. Premiera albumu odbędzie się 29 listopada 2024 roku.

Zwycięskiego składu się nie zmienia, tak jak formuły i jest to bezpośrednia kontynuacja Evil Reign, gdzie amerykańsko-niemiecka szkoła heavy i speed metalu tworzą wybuchową i chwytliwą mieszankę z inspiracjami debiutami EXODUS, SLAYER i KREATOR. Tym razem kompozycji jest mniej, a sam album jest idealnej, winylowej długości 34 minut i jest to granie równie dynamiczne i z sercem, co w 2022 roku. Nie ma kompromisów w The Abyss, wysokie zaśpiewy Chrisa Rostoffa rozdzierają jeszcze bardziej niż na jego debiucie, prawdopodobnie głównie za sprawą jego wysunięcia przed sekcję rytmiczną. Pierwotna moc KREATOR rozszarpuje na strzępy w najdłuższym The Blitz, tak jak zabijają w heavy metalowym Cut Down by the Chainsaw, w którym jest coś z EXCITER oraz BLOOD MONEY, a gra Krzysztofa Barana w tej kompozycji jest rewelacyjna. Ach te talerze! Lars Lyndorff Krelskov oczywiście gra razem z Andersenem równie dobrze i sola gitarowe są bardzo dobre, idealnie wpisujące się w ten pełen zła heavy metal.
Na szczęście nie ma tutaj niepotrzebnych elementów black i death metalowych takich grup jak LUCIFUGE czy CRUEL FORCE, są klasyczne lata 80. i delikatnie apokaliptyczny Hunt The Rush to piękny przykład USPM, podobnie jak utrzymany w stylu Show No Mercy Power Games, gdzie Rostoff swoimi ekstatycznymi zaśpiewami pokazuje klasę. Zabijają prostotą w trzyminutowym Electrocuter, kontynuują ten zabójczy atak w zamaszystym Attack. Najsłabiej wypadają, kiedy grają wolniej, głównie za sprawą mało wyrazistych melodii i niewykorzystaniu bitewnego potencjału Rostoffa i to słychać w przeciętnych Cathedral Run oraz Coven in the Dark. Może dlatego, że próbują budować mroczny klimat HELSTAR, ale niewiele z tego wychodzi i za mało jest tutaj dramatyzmu, aby dewastować jak METAL CHURCH. Na uznanie zasługuje jednak mimo wszystko ich wykonanie, które jest na wysokim poziomie.

Wszyscy zagrali tutaj znakomicie i wielkie brawa dla naszego rodaka Krzysztofa Barana, który zdewastował w STEEL INFERNO swoją interesującą grą po raz drugi.
Kolejny, solidny album STEEL INFERNO, ze wszystkimi wadami i zaletami Evil Reign, co nadal stawia ich ponad wiele europejskich zespołów.


Ocena: 8/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni From the Vaults.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Steel Inferno - przez Memorius - 14.10.2022, 10:59:54
RE: Steel Inferno - przez SteelHammer - 21.11.2024, 15:29:09

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości