30.11.2024, 02:11:04
Tierra Santa - Un viaje épico (2024)
![[Obrazek: 1294051.jpg?0104]](https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/4/1294051.jpg?0104)
Tracklista:
1. Un viaje épico 04:33
2. Mañana 04:18
3. Inmortal 03:45
4. Excalibur 03:46
5. Ícaro 04:41
6. El regreso de un héroe 03:45
7. Solo hay un camino 03:18
8. Renacer 03:06
9. Abre tu corazón 04:16
10. Gracias 04:07
Rok wydania: 2024
![[Obrazek: 1294051.jpg?0104]](https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/4/1294051.jpg?0104)
Tracklista:
1. Un viaje épico 04:33
2. Mañana 04:18
3. Inmortal 03:45
4. Excalibur 03:46
5. Ícaro 04:41
6. El regreso de un héroe 03:45
7. Solo hay un camino 03:18
8. Renacer 03:06
9. Abre tu corazón 04:16
10. Gracias 04:07
Rok wydania: 2024
Gatunek: Melodic Heavy Metal
Kraj: Hiszpania
Skład zespołu:
Ángel San Juan - śpiew, gitara
Dan Diez Benito - gitara
Roberto Gonzalo - bas
Francisco Gonzalo Castillo - perkusja
Juan Antonio San Martín - instrumenty klawiszoweW niezmienionym składzie, TIERRA SANTA nagrywa swój już dwunasty album, który został wydany 29 listopada 2024 roku przez hiszpańską wytwórnię Maldito Records.
Tytułowy Un viaje épico wzbudza nadzieje na melodic heavy metal z epickim zacięciem, zagrany bardzo dobrze i świetnie zaśpiewany przez Ángel San Juana, który jest w formie, przynajmniej, kiedy grają metal. Kiedy ten schodzi na dalszy plan i jest bardziej rockowo, Juan brzmi jakby nienaturalnie, oderwany od muzyki, sztucznie i niepewnie. Szczególnie to słychać w El regreso de un héroe, naiwnie zagrany melodic heavy metal z niezbyt oryginalnym motywem przewodnim. Ten LP to kontynuacja grania z 2013 i 2017 roku, które jednocześnie ignoruje to, co osiągnęli na bardzo dobrym Destino. Power metalu tutaj żadnego się nie uświadczy, a co najwyżej sprawnie zagrany, generyczny heavy metal i rock, który przypomina ostatnie płyty DARK MOOR, tylko tam jest sukcesu nie ma żadnego.
Ogólnie od strony technicznej tej album jest poprawny i gitarzyści grają nieskomplikowane rzeczy i na uznanie zasługuje tutaj raczej tylko Roberto Gonzalo, którego zagrywki są na wysokim poziomie. Mañana oraz Inmortal to sprawnie zagrany, iberyjski melodic heavy metal z prostymi, chwytliwymi refrenami. Jeśli szukać czegoś mocniejszego, to Excalibur w stylu RAINBOW/DIO to solidnie podana dawka heavy metalowej energii, chociaż lżejszemu Icaro poza wtórnością trudno coś zarzucić, bo klimat jest przekonujący i plany klawiszowe są tutaj dobre. Podobnie jest z energicznym Renacer i tutaj jakoś rockowe naleciałości potrafili przekuć w sukces, a partie gitarowe są najbardziej interesujące z całego LP. Abre tu corazón to niestety niezbyt oryginalny rock amerykański z typowymi klawiszami i melodią do bólu ograną, a zagrane to zostało bez serca i niezbyt inspirująco. Gracias jako ballada akustyczna ładna, ozdobiona iberyjskim ciepłem i romantyzmem i tutaj poza sztampowością zarzucić coś trudno.
Enrique Soriano postawił na brzmienie delikatniejsze od tego, co było na Destino, gitary nie są tak ostre i rozszarpujące, na plus wysunięcie basu. Brzmi to bardziej komercyjnie, a szkoda, bo mocniejszy sound mógł pomóc w lepszej ekspozycji i maskowaniu braków.
Power metalu nie ma, jest melodic heavy metal, zagrany sprawnie, chociaż po tym składzie można było oczekiwać więcej. Bezpieczna i wtórna płyta z kilkoma dobrymi pomysłami.
Ocena: 7.4/10
SteelHammer
Podziękowania dla wytwórni Maldito Records za udostępnienie materiałów do recenzji.