Kilmara
#2
Kilmara - Journey to the Sun (2025)

[Obrazek: 1288246.jpg?3428]

Tracklista:
1. Point of No Return 01:21      
2. Journey to the Sun 05:18      
3. Alliance of the Free 06:11      
4. Chances 04:44      
5. Liberticide 04:12      
6. Wildfire 04:50       
7. An Even Whole 04:48      
8. Power of the Mind 04:11      
9. Take Me Back 05:36      
10. Journey to the Sun (8 Bit version) 05:17

Rok wydania: 2025
Gatunek: Power Metal
Kraj: Hiszpania

skład zespołu:
Daniel Ponce - śpiew
John Portillo - gitara
Carles Salse - gitara
Didac Plà - bas
Eric Martinez - perkusja


KILMARA długo nie dawała znaku życia, ale w końcu, po 7 latach milczenia powrócili z nowym albumem, z nową sekcją rytmiczną i gitarzystą. Premiera odbędzie się 31 stycznia 2025 roku.

Zmiany dość istotne w składzie, okładka niepokojąca, atakująca kiczem lat 80., budząca obawy co do infantylności muzyki. Na szczęście nic takiego tutaj się nie stało i KILMARA zagrała power metal, i to nie byle jaki, bo kontynuują niejako kierunek obrany na LP Across the Realm of Time i to słychać już w bardzo dobrym, utrzymanym w stylu AT VANCE Journey to the Sun. Dalej jednak zaskakują bardziej i Alliance of the Free oraz Chances to rasowe killery w stylu MASTERPLAN z Jornem. Wspaniałe refreny z odrobiną nostalgii, syntezatorami w rockowym stylu i ciepło, jakim charakteryzował się debiut ekipy Grapowa.
Daniel Ponce dewastuje absolutnie tutaj swoją formą wokalną, nakładki są wspaniałe, śpiewa on tak ciepło i naturalnie, metalowo i z rockowym feelingiem Jorna, ale bez cienia Davida Coverdale'a. Liberticide można uznać za nawiązanie do przeszłości grupy, jak również nawiązanie do RIDE THE SKY, znów z przestrzennym refrenem i odhumanizowanymi, zimnymi zwrotkami. Tak grało niewiele zespołów i w tak przekonujący sposób zagrało jeszcze mniej. Gitarzyści grają wspaniałe sola gitarowe, barwne, technicznie zadowalające, tak jak miniatury w kiczowato zaczynającym się, ale świetnie rozwijającym się Wildfire, łączącym niemiecki VICTORIOUS z MASTERPLAN. Do tego sekcja rytmiczna jest równie znakomita i to godni następcy. Eric Martinez atomowy i pomysłowy, a bas Didac Plà bogaty i czytelny. Niemcy z iberyjskim ciepłem czarują w An Even Whole, ciekawy jest też utrzymany w stylu wolniejszego, epickiego DRAGONFORCE z Hudsonem Power of the Mind, wspaniale poprowadzonym przez Daniela Ponce'a. Co za głos...
Jedynym średniakiem, jaki tutaj jest to Take Me Back, w którym zabrakło bardziej wyrazistego refrenu i melodii, z kolei wstawki bardziej modern wnoszą tuttaj niewiele i siłowe kreowanie klimatu lat 80. niepotrzebne.

Znakomite brzmienie to oczywiście zasługa Sebastiana "Seeb" Levermanna. Piękne brzmienie, mocne, głębokie, z wgniatającym w ziemię basem i perkusją oraz osobnym planem dla boskiego Daniela Ponce'a.
Takie powroty po latach kończą się różnie, szczególnie, kiedy zmienia się spora część składu, ale KILMARA wyszła z tego obronną ręką, pokazując, że to jest nadal zespół natchniony i pomysłowy.


Ocena: 9.1/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni  RPM ROAR.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Kilmara - przez Memorius - 19.09.2018, 19:36:04
RE: Kilmara - przez SteelHammer - 21.01.2025, 19:14:07

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości