06.03.2025, 15:46:46
Ardityon - Trenchslayer (2025)
![[Obrazek: ardityon-artwork.jpg]](https://www.undergroundsymphony.it/wp-content/uploads/2025/01/ardityon-artwork.jpg)
Tracklista:
1. Subhuman World 04:56
2. Everything Is Lost 04:05
3. Spirit of Fire 04:17
4. The Livestock 03:27
5. Toxic Show 04:19
6. Trenchslayer 03:57
7. Final Countdown 03:52
8. Wait for Me 04:41
9. Don’t Sell Your Freedom 04:15
10. I’m with You 04:31
Rok wydania: 2025
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: Włochy
Skład zespołu:
Valeriano de Zordo - śpiew
Andrea Colusso - gitara, instrumenty klawiszowe
Denis Novello - perkusja
Gościnnie:
Simone Giovinazzo - bas
Mattia Gosetti - orkiestracje
![[Obrazek: ardityon-artwork.jpg]](https://www.undergroundsymphony.it/wp-content/uploads/2025/01/ardityon-artwork.jpg)
Tracklista:
1. Subhuman World 04:56
2. Everything Is Lost 04:05
3. Spirit of Fire 04:17
4. The Livestock 03:27
5. Toxic Show 04:19
6. Trenchslayer 03:57
7. Final Countdown 03:52
8. Wait for Me 04:41
9. Don’t Sell Your Freedom 04:15
10. I’m with You 04:31
Rok wydania: 2025
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: Włochy
Skład zespołu:
Valeriano de Zordo - śpiew
Andrea Colusso - gitara, instrumenty klawiszowe
Denis Novello - perkusja
Gościnnie:
Simone Giovinazzo - bas
Mattia Gosetti - orkiestracje
Po sześciu latach milczenia i z nowym gitarzystą, Andrea Colusso z thrash metalowego NIGHT NIGHT, w którym nic ciekawego nie pokazał, a i sam album był raczej marną kopią TANKARD i WOLF SPIDER. Skład został uzupełniony o gościnnie występującego basistę folk metalowego M.A.I.M. Simone Giovinazzo oraz Mattia Gosetti, który odpowiadał za orkiestracje na debiucie AGARTHIC.
Album został wydany przez Underground Symphony 28 lutego 2025 roku.
Valeriano de Zordo to cudowny wokalista i tak jak w AGARTHIC i na debiucie ARDITYON, nadal czaruje swoim donośnym, potężnym głosem, pełnym pewności siebie i ciepła, nadając kompozycjom nostalgicznego, lekko melancholijnego klimatu. Obecność Mattia Gosetti oczywiście przywodzi pewne skojarzenia z AGARTHIC, szczególnie w sposobie prezentacji melodii i aranżacji, co dobrze słychać w Subhuman World czy Everything is Lost, chociaż w opcji bardziej modern i bez wieloplanowej złożoności. ARDITYON jest ostrzejszy, bardziej bezpośredni i to słychać w tytułowym, utrzymanym w stylistyce heavy/power mrocznym Trenchslayer czy The Livestock. Dobry jest podniosły Spirit of Fire z pozytywnym wydźwiękiem, ale Subhuman World absolutnie dewastuje od początku do końca. Od wspaniałych orkiestracji, gitarowych ornamentacji, pędzie i mocy ARTHEMIS i znakomitym refrenie. To samo można powiedzieć o Everything is Lost, w którym słychać ARTHEMIS i nieistniejące już niestety DREAM OF ILLUSION. Piękna kompozycja, utrzymana w wolniejszych tempach, niesamowicie nośnym mostkiem i chwytającym za serce refrenem. Udany jest też utrzymany w średnich tempach Toxic Show.
Może ten album zaczyna się zwyczajnie zbyt dobrze i przez to pozostałe utwory nie mają takiej siły przebicia, mimo że to dobre i bardzo dobre kompozycje, chociaż tytułowy Trenchslayer jak na ten LP może jest nawet zbyt prosty, chociaż najbardziej odstaje bez wątpienia Final Countdown. Niezwykle toporny, niemalże niemiecki refren i łączenie różnych stylów wyszło przeciętnie. Szkoda, że zabrakło tutaj refrenu, bo Valeriano de Zordo śpiewa świetnie, sekcja rytmiczna jest znakomita, tak jak skromne solo Andrea Colusso. Słychać, że jako gitarzysta dojrzał, jego popisy są tutaj bardzo melodyjne i dokłada swoją część do historii, jak w bardzo dobrym Don’t Sell Your Freedom. Dobrze współpracuje tutaj z Valeriano de Zordo, który w końcu jest tutaj gwiazdą.
Ładnie nawiązują do SECRET SPHERE w Wait for Me, ale to końcowy I’m with You oferuje kompletne, balladowe zniszczenie. Może nie tak wyciskające łzy jak EVERGREY, ale magia Valeriano de Zordo tutaj działa.
Brzmienie jest doskonałe w kategorii "sharp & clear" i świetnie uwypukla pracę sekcji rytmicznej. Novello gra znakomicie, ale Simone Giovinazzo kompletnie dewastuje basem i jest on tutaj rewelacyjny.
Jest to album inny od debiutu, bardziej osobisty i chwilami delikatniejszy, jednak nie tak dopracowany w szczegółach, jak poprzedni LP i jest parę słabszych kompozycji.
Jest to album inny od debiutu, bardziej osobisty i chwilami delikatniejszy, jednak nie tak dopracowany w szczegółach, jak poprzedni LP i jest parę słabszych kompozycji.
Jest inaczej i trzeba tę płytę rozpatrywać z innej perspektywy. Może jako całość nie jest to tak spójne, ale to jak najbardziej LP bardzo dobry i ARDITYON udowadnia po raz kolejny, że jest zespołem z własnym stylem i wartym zainteresowania.
No i ten boski Valeriano de Zordo... Prawdziwy Mistrz.
Ocena: 8.7/10
SteelHammer
Podziękowania dla zespołu ARDITYON za udostępnienie materiałów do recenzji.